fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Chwilowy upadek sztuki toastu

Mężni żołnierze, posłyszawszy armat ryk, dla odwagi: łyk, łyk, łyk (kadr z filmu „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana)
EAST NEWS
Przedświąteczne śledziki, Boże Narodzenie, sylwester i karnawał sprzyjają spotkaniom towarzyskim w domach, restauracjach, barach. Słychać wtedy brzęk kieliszków, kufli i sakramentalne „na zdrowie!". To przykład, jak nisko upadła sztuka wznoszenia toastów.

Panuje powszechne przekonanie, że niedoścignionymi mistrzami toastów są Gruzini. Wprawdzie „Encyklopedia powszechna" Larousse'a podaje, że toast jest krótką przemową na przyjęciu, zapraszającą do wypicia za czyjeś zdrowie czy powodzenie, ale w wersji gruzińskiej przemowa ta jest długa. To może sprawiać pewien kłopot ewentualnym naśladowcom. Poza tym bezkrytyczne naśladownictwo nie przyniesie spodziewanych efektów, taki skopiowany toast będzie brzmiał fałszywie, niezdarnie w naszych, czyli innych od gruzińskich, realiach. Dlatego lepiej, aby był to toast jedynie a la gruziński, na przykład taki:

„Pewien padyszach z nadejściem nocy klaskał, na ten znak do komnaty wpadał dyżurny eunuch. »Czarnobrewą!« – dysponował władca; eunuch pędził do haremu i przynosił ją w podskokach. Po jakimś czasie padyszach ponownie klaskał: »Złotowłosą!« – ordynował, a sługa biegiem jedną odnosił, a drugą przynosił; potem modrooką, potem różanolicą... Za którymś razem eunuch nie ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA