fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Razem chce obniżyć prowizje Glovo, Uber Eats i innych dostawców

Glovo
Bloomberg
Adrian Zandberg wprost nazywa w sejmie prowizje firm zajmujących się dostawami „wyzyskiem" i wzywa rząd do odwagi.

W Sejmie poseł Razem Adrian Zandberg złożył projekt gotowej poprawki do procedowanej przez Sejm ustawy, w którym zawarto regulacje wysokości prowizji pobieranych przez firmy pośredniczące pomiędzy konsumentem a lokalami gastronomicznymi. Te firmy działają pod markami takimi, jak np. Glovo czy Uber Eats.

Zanberg podkreślał w Sejmie, że gastronomia mocno odczuwa skutki lockdownu i by móc utrzymać się na powierzchni zgadza się na „nierówne warunki współpracy" z zagranicznymi korporacjami.

- Powiedzmy to wprost: gdy silni wykorzystują słabych, to jest wyzysk. Teraz, w pandemii, widać, jak bardzo ten rynek zdziczał – mówił poseł Lewicy Razem.

- Dziś wielu ludzi zamawia pizzę z myślą o tym, żeby wesprzeć lokalną pizzerię, pomóc jej przetrwać. Tymczasem duża część kwoty, którą widzimy na rachunku, płynie nie do pizzerii, ale konta korporacji. Na tym rynku dobrze widać, jak często największym wrogiem drobnych przedsiębiorców jest wielki biznes – tłumaczył Zandberg.

Zaproponowany w poprawce mechanizm ograniczający prowizje funkcjonuje już w wielu miastach w USA, gdzie pozwala ograniczyć koszty lokali gastronomicznych i wyrównuje szanse na przetrwanie. Pomysłodawcy poprawki do Tarczy 6.0 zwracają uwagę, że rozwiązanie ograniczające prowizje firm takich, jak Uber Eats czy Glovo jest neutralne dla budżetu. Adrian Zandberg zauważył jednak, nawiązując tu zapewne do prób wprowadzenia w Polsce podatku cyfrowego, że będzie od rządu wymagało „odwagi".

- Ale trzeba będzie się postawić paru możnym, więc pewnie znowu zadzwoni do was pani ambasador Mosbacher. Przypominam, Amerykanie sami wprowadzają podobne zasady u siebie, na poziomie lokalnym. Może to doda wam odwagi, której rządowi w kontaktach z ambasadą USA wyraźnie ostatnio brakuje – mówił poseł Lewicy Razem.

Prowizje pobierane przez pośredników są dla lokali gastronomicznych dużym problemem w sytuacji, w której sprzedaż możliwa jest tylko w dostawie lub na wynos. Wielu restauratorów skarży się, że prowizje wynoszą 30 procent i powodują, że znika cała marża, która mogłaby dawać zysk. Firmy pośredniczące pobierają też często opłaty od klientów. W USA limity prowizji wprowadzone przez samorządy ograniczają je do 20 proc. w Nowym Jorku czy 15 proc. w Los Angeles.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA