fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

VAT-em w zakupy z Chin

Adobe Stock
Konsumenci sądzą, że od zakupów na portalu AliExpress nie muszą płacić podatku. To błąd.

Kupując przez internet towary o małej wartości spoza UE nie trzeba płacić nie tylko cła, ale i VAT – tak uważa większość polskich konsumentów. Wystarczy, że przesyłka oznaczona jest jako prezent. Ministerstwo Finansów właśnie poinformowało, że zwolnienie z podatku towarów o wartości do 22 euro nie dotyczy przedmiotów importowanych w ramach zamówienia wysyłkowego. To odpowiedź na lawinowo rosnące zakupy Polaków na chińskich portalach, głównie AliExpress, skąd przesyłki docierają jako prezenty.

– Słyszymy od naszych sprzedawców, w większości polskich małych i średnich firm, że są tym zaniepokojeni. Nie są traktowani fair: prowadzą oficjalny import, płacą podatki, a rywalizacja z chińskimi producentami nie odbywa się w sposób uczciwy – mówi Paweł Klimiuk, dyrektor ds. komunikacji grupy Allegro.

Tymczasem, jak informuje resort finansów, każdy, kto dokonuje importu towarów (także zamawiając je w sklepie internetowym) dostarczanych do kraju w przesyłkach wysyłanych z państwa trzeciego bezpośrednio do odbiorcy, staje się podatnikiem z tytułu importu towarów i nie korzysta ze zwolnienia. I nie ma tu znaczenia, czy chodzi o firmę czy osobę fizyczną.

Resort chce teraz skuteczniej egzekwować te przepisy. Powstał już nawet zespół mający uszczelnić system poboru VAT od towarów zakupionych za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Pytanie, jak miałoby się to odbywać w praktyce. Monitoring płatności musiałyby prowadzić firmy dostarczające zamówienia albo operatorzy płatności. Ministerstwo nie ujawnia na razie swoich pomysłów. Nieoficjalnie mowa jest o szczegółowych kontrolach przesyłek dostarczanych głównie przez Pocztę Polską (PP).

– Poczta zawarła porozumienie z Krajową Administracją Skarbową dotyczące współpracy w zakresie odprawy celnej przesyłek pocztowych – wyjaśnia państwowa spółka.

Ma to usprawnić obsługę celną rosnącej liczby przesyłek międzynarodowych. A będzie ich coraz więcej – w marcu sortownia PP w Lublinie przyjęła pierwszy kontener z przesyłkami listowymi z Chin, który dotarł koleją.

Inny problem sygnalizują w skargach do resortu przedsiębiorczości krajowi producenci: na nasz rynek trafiają produkty o niekontrolowanej jakości, co może oznaczać poważne ryzyko dla konsumentów. Zwracają też uwagę na nierówne relacje gospodarcze. – Na forum UE inicjujemy i popieramy wszystkie inicjatywy ograniczające nieuczciwy import z Chin i nierówny dostęp do rynku – odpowiadają urzędnicy resortu.

E-zakupy w Chinach nie będą już takie tanie

Polski fiskus chce egzekwować podatek VAT od kupujących na chińskich serwisach internetowych. Nie przysługuje im bowiem zwolnienie, o czym większość internautów nawet nie wie.

Fiskus zabiera się do uszczelnienia systemu, ponieważ zamówienia z Chin, dokonywane na internetowych serwisach, liczone są już w milionach.

– Choć większość to rzeczywiście tanie, drobne produkty, to w ten sam sposób zamawiane są także meble i inne towary, często na masową skalę. Budżet już traci na tym dużo, a problem będzie narastać – mówi osoba z branży internetowej.

Uszczelnić rynek

– Trwają prace i analizy dotyczące możliwości wprowadzenia odpowiednich rozwiązań obejmujących towary zamawiane drogą internetową. Patrzymy na praktykę innych krajów, wymogi unijne, ale bierzemy też pod uwagę uwarunkowania krajowe, np. związane z informatyzacją Krajowej Administracji Skarbowej. Weryfikujemy też zakres ewentualnych zmian prawnych, które mogą być konieczne – wyjaśnia biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

Resort przypomina, że import towarów umieszczonych w przesyłkach wysyłanych z terytorium państwa trzeciego zakupionych np. przez internet podlega opodatkowaniu podatkiem VAT, bez względu na wartość towaru. Nie ma też znaczenia, czy jest oznaczony jako prezent.

Rosnąca fala przesyłek z Chin uderza nie tylko w budżet, ale i w polskie przedsiębiorstwa. – Słyszymy od naszych sprzedawców, w większości małych i średnich firm, że są tym zaniepokojeni. Nie są traktowani fair, prowadzą oficjalny import, płacą podatki, a konkurencja z chińskimi producentami nie odbywa się w sposób uczciwy – mówi Paweł Klimiuk, dyrektor komunikacji grupy Allegro.

Polska ma fatalny bilans handlowy z Chinami, eksport pokrywa mniej niż 10 proc. importu, a obecne zjawisko tylko problem pogłębia. Branży internetowej tania konkurencja z Chin coraz mniej się podoba. – Dostrzegamy wzrost zainteresowania polskich konsumentów azjatyckimi platformami sprzedażowymi. Trend dokonywania tam zakupów powoduje wzrost liczby przesyłek, które doręczamy klientom. Porównując sześć miesięcy roku 2018 do analogicznego okresu 2017 r., wyniósł on ok. 15 proc., oczywiście uwzględniając wszystkie rodzaje przesyłek – podaje Poczta Polska.

Za tanie listy

Na problem zwróciła też uwagę Konfederacja Lewiatan, apelując do polskiego rządu, aby zajął się tanimi przesyłkami z Chin na forum Międzynarodowej Unii Pocztowej. Lewiatan podaje, że kraje są zaszeregowane do jednej z dziewięciu kategorii, które determinują wysokość dopuszczalnych opłat pocztowych naliczanych za dostawę przesyłki oraz zasady wzajemnych rozliczeń między organami pocztowymi poszczególnych członków Unii. Chiny zyskują właśnie na korzystnym zaszeregowaniu, dzięki temu stosują niskie opłaty i są de facto subsydiowane przez inne kraje.

– Taka nierówność ewidentnie wpływa na konkurencyjność e-commerce, w znacznym stopniu utrudniając rozwój przedsiębiorstw działających rzetelnie i zgodnie z prawem – mówi Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan. Tym bardziej że według danych firmy Copenhagen Economics VAT ściągany jest jedynie w przypadku 35 proc. przedmiotów importowanych, doręczanych przez operatorów pocztowych. Dla paczek obsługiwanych przez firmy kurierskie odsetek ten wynosi 98 proc.

Według tych samych badań tylko 47 proc. należnego cła jest naliczane w przypadku paczek dostarczanych do UE przez operatorów pocztowych. W przypadku kurierów jest to 99 proc.

Zagranica kusi cenami

Dla szybko rosnącej rzeszy zwolenników polowania na okazje na azjatyckich serwisach zmiany w traktowaniu przesyłek przez fiskusa mogą być przykrą niespodzianką. Tym bardziej że Polacy dopiero przekonują się do zakupów internetowych za granicą. Robi je tylko ok. 10 proc. badanych, w Europie średnia to 30 proc. Na razie Polacy średnio w ciągu roku wydają na takie zakupy 244 euro w ramach UE (średnia unijna to 235 euro) oraz 135 euro poza Wspólnotą. Najczęściej wybierają się na zakupy w sklepach niemieckich, chińskich i holenderskich.

– Najsilniejszą motywacją do zakupów transgranicznych są konkurencyjne ceny, wcześniejsze pozytywne doświadczenia i niskie koszty dostawy – mówi Michał Kreczmar, dyrektor w zespole ds. transformacji cyfrowej w PwC.

Nieograniczony niczym import z Chin oznacza też ryzyko trafienia na rynek produktów szkodliwych lub o złej jakości. Na taki scenariusz wskazuje wiele organizacji producentów, które zaalarmowały już Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Na razie nie wiadomo, czy doprowadzi to do włączenia resortu w prace Ministerstwa Finansów.

E-bazary coraz popularniejsze

Z danych serwisu Bonus-way, zbierającego informacje o promocjach, kody rabatowe itp., wynika, że już ponad 30 proc. jego polskich użytkowników choć raz dokonało zakupu w Chinach. To już trend europejski: w Czechach, Turcji, Estonii, na Litwie i Łotwie zakupy w Chinach robi ponad połowa użytkowników tego serwisu. Niskie zainteresowanie Aliexpress i innymi serwisami jest natomiast w krajach skandynawskich. Serwis zebrał też dane, jakie produkty w poszczególnych krajach są najpopularniejsze. Turcja wyraźnie wybija się na tle statystyk pozostałych krajów europejskich, gdzie aż 27,2 proc. osób aktywnych zakupowo na AliExpress, nabywa głównie telefony oraz elektronikę. Z kolei w Polsce, na Węgrzech, w Rosji czy Danii najczęściej wybierane są kosmetyki, a Estonia, Finlandia, Czechy, Łotwa, Litwa czy Rumunia wybierają raczej pozycje z grupy dom i ogród. Główny argument konsumentów to niskie ceny.

Opinia

Jack Klee | country manager Cleverboxes Polska

W ostatnim czasie skala importu produktów z państw trzecich przez osoby prywatne zauważalnie się zwiększyła. Wiele z nich decyduje się na zakup „chińszczyzny" ze względu na dużo niższe ceny, na tyle kuszące, by podjąć ryzyko długiego oczekiwania na przesyłkę, której zawartość w dodatku nie zawsze okazuje się produktem ze zdjęcia w ofercie lub nie działa tak, jak sugerowałby opis. Główną przyczyną opłacalności importu towarów przez osoby prywatne są na potęgę wykorzystywane luki prawne w ustawie o podatku od towarów i usług: deklarowanie zaniżonej wartość produktu, sprzedaż wysyłkowa etc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA