fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Handel słaby jak wiosną. Lockdown dobija sklepy

Warszawa
AFP
Polska gospodarka znosi zimowe antyepidemiczne ograniczenia aktywności ekonomicznej znacznie lepiej niż te z wiosny 2020 r., ale są od tego wyjątki. Restrykcje znów mocno uderzyły w handel detaliczny.

Jak podał w piątek GUS, sprzedaż detaliczna w ujęciu realnym (czyli w cenach stałych) zmalała w styczniu o 6 proc. rok do roku, po zniżce o 0,8 proc. w grudniu i 5,3 proc. w listopadzie. Był to dla sektora handlowego najsłabszy miesiąc od maja 2020 r., gdy obowiązywały jeszcze restrykcje związane z pierwszą falą epidemii Covid-19.

Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści spodziewali się, że styczeń przyniesie pogorszenie koniunktury w handlu. Inaczej niż w grudniu, przez cały miesiąc zamknięta była większość sklepów w galeriach handlowych. Do tego na początku roku wynikom handlu nie sprzyjał układ kalendarza: styczeń br. liczył o dwa dni robocze mniej niż rok wcześniej. Przeciętnie jednak ekonomiści spodziewali się nieco płytszego tąpnięcia sprzedaży, o 4,5 proc. rok do roku.

Nawet po oczyszczeniu danych z wpływu czynników o charakterze sezonowym, sprzedaż detaliczna (w cenach stałych) była w styczniu o 1,4 proc. mniejsza niż w grudniu, gdy z kolei wzrosła o 2,4 proc. w stosunku do listopada.

Styczniowe restrykcje szczególnie mocno uderzyły w sklepy odzieżowe i obuwnicze. Sprzedaż w tych kategoriach zmalała (w cenach stałych) o 40,8 proc. rok do roku, po zniżce o 10,9 proc. w grudniu. Stało się tak chociaż ponownie – tak jak w innych miesiącach, gdy galerie handlowe były zamknięte – konsumenci częściowo przestawili się na zakupy w internecie. Udział takiej sprzedaży w sprzedaży detalicznej ogółem wyniósł w styczniu br. 9,8 proc., po 9,1 proc. w grudniu, ale w przypadku sklepów odzieżowych i obuwniczych wzrósł aż do 44 proc. z niespełna 20 proc. miesiąc wcześniej.

W styczniu utrzymał się natomiast dynamiczny wzrost sprzedaży mebli oraz sprzętu RTV i AGD: wyniósł 7,1 proc. rok do roku, po 3,5 proc. w grudniu. Popyt na tego rodzaju dobra trwałego użytku uchodzi za barometr nastrojów konsumentów. Styczniowe wyniki sprzedaży tych towarów sugerują więc, że załamanie sprzedaży detalicznej ogółem było spowodowane głównie restrykcjami, a nie np. pogorszeniem sytuacji dochodowej gospodarstw domowych i spadkiem ich skłonności do konsumpcji.

Większość ekonomistów ocenia, że począwszy od lutego koniunktura w handlu zacznie się poprawiać. Przemawia za tym przede wszystkim ponowne otwarcie galerii handlowych. Analitycy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego sądzą, że począwszy od marca sprzedaż detaliczna zacznie rosnąć w ujęciu rok do roku, ale będzie to w dużej mierze efekt niskiej bazy odniesienia.

Wyniki sprzedaży detalicznej obejmują tylko sklepy zatrudniające co najmniej 10 osób. Szeroko rozumiane wydatki konsumpcyjne, z uwzględnieniem mniejszych sklepów i punktów usługowych, w styczniu niemal na pewno odnotowały jeszcze głębszy spadek rok do roku.

W piątkowych danych uwagę zwraca również to, że sprzedaż detaliczna w cenach bieżących zmalała tak samo, jak w cenach stałych. To oznacza, że ceny w sklepach były na początku br. takie same jak przed rokiem, choć od stycznia obowiązuje podatek cukrowy oraz podatek od handlu.

Także w piątek GUS opublikował styczniowe wyniki branży budowlano-montażowej. Jej produkcja zmalała o 10 proc. rok do roku, po zwyżce o 3,4 proc. w grudniu. To również wynik poniżej mediany szacunków ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą”, która wskazywała na spadek produkcji budowlano-montażowej o 7,3 proc. rok do roku.

Styczniowe tąpnięcie aktywności w branży budowlanej można jednak wytłumaczyć czynnikami przejściowymi. Nie musi więc ono świadczyć o pogorszeniu i tak już słabej aktywności inwestycyjnej.

- Wpływ na styczniowe wyniki produkcji budowlano-montażowej miały przynajmniej trzy czynniki. Pierwszy z nich to warunki pogodowe. Ostra zima, w tym mrozy i opady śniegu, zablokowały możliwość kontynuowania części prac budowlanych. Drugim czynnikiem była mniejsza (zarówno w porównaniu do grudnia, jak i do stycznia 2020 r.) liczba dni roboczych. Trzecim wreszcie był brak pracowników z Ukrainy, którzy wyjechali z Polski na święta Bożego Narodzenia, a po powrocie musieli odbyć 10-dniową kwarantannę – skomentowała Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. - Wyniki produkcji budowlano-montażowej w lutym mogą być, ze względu na wciąż trudne warunki atmosferyczne, porównywalne do styczniowych - dodała. 

O tym, że jedną z najważniejszych przyczyn pogorszenia koniunktury w budownictwie były w styczniu warunki pogodowe, świadczyć może to, że wartość robót o charakterze remontowanym (często realizowanych pod dachem) zmalała tylko o 0,7 proc. rok do roku (po spadku o 3,1 proc w grudniu), podczas gdy wartość robót o charakterze inwestycyjnym aż o 15,4 proc. rok do roku (po wzroście o 7,7 proc. w grudniu).

Na tle handlu detalicznego i budownictwa, bardzo udany początek roku miał przemysł. Jak podał w czwartek GUS, produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w minionym miesiącu o 0,9 proc. rok do roku. W grudniu skoczyła o ponad 11 proc. rok do roku, ale w tym przypadku wyhamowanie było w dużej mierze pozorne, związane z niekorzystnym układem kalendarza.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA