fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Pomoc dla biznesu tylko punktowa. Nie można utrzymywać firm zombie

AdobeStock
Trzeba przywrócić zwolnienie z ZUS czy dopłaty to płac, ale nie dla wszystkich – postulują eksperci.

Choć w Polsce nie mamy, przynajmniej na razie, ogólnokrajowego lockdownu, nowe restrykcje antywirusowe są bardzo dotkliwe dla sporej części gospodarki. W czerwonych strefach, które obejmują już 70 proc. populacji Polski, w tym największe miasta, zamknięte mają być kluby fitness, baseny, miejsca rozrywki, hale wystawiennicze, centra kongresowe, itp. W dużej mierze ograniczona będzie działalność np. kin, teatrów, firm transportu zbiorowego (ograniczenie w liczbie publiczności i pasażerów), restauracji i pubów (mogą działać jedynie do godz. 21), a także sklepów (które mogą „przyjmować" mniej klientów).

Reaktywacja tarcz

Czy będzie dla nich pomoc? – Stale monitorujemy sytuację i pozostajemy w kontakcie z przedstawicielami wszystkich branż, które są objęte obostrzeniami – informuje nas Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. – Nad systemem wsparcia i zapewnieniem utrzymania miejsc pracy w tych branżach pracuje gospodarczy sztab kryzysowy – podkreśla resort.

Szczegóły mają zostać podane w najbliższych dniach. Zdaniem ekspertów, których zapytaliśmy o opinie, należałoby spodziewać się reaktywacji instrumentów z tarczy antykryzysowej. Chodzi przede wszystkim o zwolnienie ze składek ZUS, świadczenia postojowe czy różnego rodzaju dopłaty do wynagrodzeń pracowników.

– Nie ma sensu wymyślać wszystkiego od nowa. Tego typy instrumenty pomocowe okazały się efektywne podczas pierwszego lockdownu – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Po pierwsze apelujemy, by nie zamykać firm. A jeśli chodzi o pomoc, warto sięgnąć po to, co było w tarczach – zauważa też Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP. – Choćby po mikropożyczkę dla firm. Może nie jest to zawrotna kwota, ale nawet 5 tys. zł może pomóc pokryć koszty, które firmy muszą ponosić podczas zamknięcia – dodaje.

50 mld zł buforu

Inna sprawa, jak powinny wyglądać dokładne kryteria udzielanej pomocy. Z pierwszej tarczy antykryzysowej mogli korzystać prawie wszyscy, np. jeśli chodzi o zwolnienie z ZUS. Eksperci radzą, by tym razem ograniczyć pomoc do tych branż, które bezpośrednio zostały dotknięte restrykcjami, albo do tych, które działają w czerwonych strefach.

Pytanie, co z tarczą finansową PFR, czyli drugim filarem kryzysowego wsparcia. Biznes bardzo sobie chwalił, że pieniądze z tego źródła były dostępne bez zbędnej biurokracji, szybko trafiały na konta, a przede wszystkim – subwencje stanowiły wymierne wsparcie finansowe.

Ponowne otwarcie furtki na subwencje z PFR byłoby więc dla firm pożądane. Ale z drugiej strony, jak wyjaśnia PFR, już wiosną firmy zostały wyposażone w 50-miliardowy bufor płynnościowy.

Furtka zamknięta

Ma to związek z tym, że kwoty subwencji przyznawane przedsiębiorcom były obliczane w ten sposób, aby zabezpieczać sytuację płynnościową firm przynajmniej do końca tego roku. Wiąże się z tym elastyczny sposób ich rozliczania – poziom zwrotu środków (od 25 proc. do 75 proc.) zależeć będzie m.in. od wysokości spadków przychodów firmy w tym okresie. Jeśli sytuacja przedsiębiorcy pogorszy się, będzie on zwracać do PFR niższą kwotę.

– Jesteśmy przekonani, że w obecnej sytuacji dla większości przedsiębiorstw przyznane wsparcie powinno być wystarczające, ale oczywiście rząd stale monitoruje sytuację i gdyby sytuacja tego wymagała, będzie wdrażać stosowne działania – ocenia PFR w informacji dla „Rzeczpospolitej".

Inaczej mówiąc, na razie tarcza finansowa PFR raczej nie będzie reaktywowana, przynajmniej dla tych, którzy już raz z niej skorzystali.

Szczera prawda

Zdaniem ekspertów to dobre podejście, bo pomoc musi być obecnie adresowana z wielką precyzją. Punktowo, ze ściśle określonymi kryteriami, bez tzw. helicopter monety. Przede wszystkim trzeba się liczyć z pewnymi ograniczeniami budżetowymi. Co prawda z pakietu stymulacyjnego szacowanego na 250 mld zł w tym roku na razie wykorzystano ok. 145 mld zł, ale z drugiej strony, trzeba pamiętać, że to pomoc na kredyt.

– Trzeba też sobie szczerze powiedzieć, że nie wszystkie firmy będą w stanie przetrwać ten kryzys – mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. Tym bardziej że nie wiemy, jak długo on potrwa. – Nie można sztucznie ich utrzymywać, PFR to fundusz rozwoju, a nie podtrzymywania przy życiu. Dlatego konieczne jest przygotowanie programów pomocy w restrukturyzacji przedsiębiorstw zarówno jeśli chodzi o ich profil działalności, jak i „zagospodarowania pracowników – wyjaśnia ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA