fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Czwórka Kwiecińskiego – tam rząd sypnie więcej euro po 2020 r.

materiały prasowe
Resort inwestycji i rozwoju, którym kieruje Jerzy Kwieciński wytypował cztery obszary, które chce szczególnie wesprzeć pieniędzmi unijnymi z polityki spójności z nowego, wspólnego budżetu Unii Europejskiej na okres 2021-2027. Eksperci poddają ten wybór częściowo w wątpliwość.

Pierwszy z obszarów, i tu nie ma zaskoczenia, to ponownie Polska wschodnia. Tradycyjnie już chodzi o pięć województw Polski Wschodniej (lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie). Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej w 2004 r. były one jednymi z najbiedniejszych regionów na całym obszarze UE. Dlatego, za zgodą Brukseli, wsparto je specjalnie dla nich przeznaczonym programem operacyjnym pn. „Rozwój Polski Wschodniej". Przeznaczono nań 2,4 mld euro.

Pomoc dla tej piątki województw jest również kontynuowana w bieżącej perspektywie finansowej UE. Ich sytuacja nie polepszyła się bowiem znacząco choć w rankingu regionów europejskich ich pozycja zmieniła się na plus choćby dlatego, że wraz z dołączeniem Rumunii i Bułgarii do UE na liście znalazły się jeszcze biedniejsze prowincje rumuńskie i bułgarskie. Aktualnie, w latach 2014-2020, na obszarze pięciu wschodnich regionów realizowany jest program operacyjny pn. „Polska Wschodnia". Bruksela wyłożyła nań z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego 2 mld euro, a ponadto minimalne zaangażowanie ze środków krajowych – publicznych i prywatnych ma wynieść 353 mln euro.

Polska wschodnia dla Mazowsza?

Formułę specjalnego programu makroregionalnego kierowanego do Lubelszczyzny, Podlasia, Podkarpacia oraz Świętokrzyskiego i Warmińsko-Mazurskie chce po 2020 r. utrzymać również obecny rząd. - Województwa Polski wschodniej mogą liczyć na kolejną edycję uszytego na miarę programu. Program operacyjny „Polska Wschodnia" będzie kontynuowany – zapowiada Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

Co ciekawe z pieniędzy z nowego programu dla wschodu kraju chciałoby również nieco uszczknąć najbogatsze polskie województwo – Mazowsze. To może zaskakiwać, ale nie ekspertów od rozwoju regionalnego. - Mam nadzieję, że Komisja Europejska zgodzi się na utrzymanie oddzielnego programu dla Polski wschodniej oraz że zostanie do niego włączona część Mazowsza gdyż pod względem sytuacji społeczno-gospodarczej część naszego województwa nie odbiega od makroregionu Polski wschodniej – mówi Marcin Wajda, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego i Funduszy UE w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Mazowsze boryka się z niełatwym problemem polegającym na tym, że o ile jako całość jest to najbogatszy i najszybciej rozwijający się polski region to z drugiej strony rozwój ten jest tworzony przed wszystkim przez stolicę i gminy ją okalające zaś duże części województwa, szczególnie te na wschodzie Mazowsza nie odbiegają niestety poziomem rozwoju od województw Polski wschodniej. Jest on równie niski bądź bardzo porównywalny.

Apetyt Mazowsza na dodatkowe środki to jedno, ale z nieoficjalnych informacji pozyskanych przez „Rzeczpospolitą" wynika, że Komisja Europejska wcale nie pali się do trzeciej już edycji programu makroregionalnego dla Polski wschodniej. Urzędnicy z Brukseli nie chcą rozdrabniać europejskiej pomocy na zbyt wiele programów i wolą ją konsolidować, a w przypadku Polski wschodniej może to po prostu oznaczać więcej środków na programy regionalne piątki wschodnich województw. Zapowiadają się więc niełatwe negocjacje w tej sprawie, gdyż rząd stoi na twardym stanowisku, że program pomocowy dla piątki wschodnich regionów, zarządzany z poziomu krajowego, musi być kontynuowany.

- Sytuacja w Polsce wschodniej się poprawiła, szczególnie w zakresie infrastruktury. Jeśli jednak wskaźniki gospodarcze są nadal na niskim, niezadowalającym poziomie to trzeba się zastanowić nad charakterem dalszej pomocy dla Polski wschodniej. Powinna być ona dużo bardziej zorientowana na rozwój gospodarczy i społeczny tej części kraju – mówi Waldemar Sługocki, senator, były dwukrotny wiceminister rozwoju. - Co do kontynuacji odrębnej pomocy dla wschodu kraju to co do zasady jej nie kwestionuję, ale przypominam, że wskaźniki gospodarcze dla np. Lubuskiego i Zachodniopomorskiego nie różnią się znacząco od tych w Polsce wschodniej. Mało tego, z oficjalnych danych rządu wynika, że ostatnio w Lubuskim zrealizowano najmniej inwestycji centralnych pośród wszystkich szesnastu województw – dodaje Sługocki.

Pomoc dla Śląska

Drugi z tzw. Obszarów Strategicznej Interwencji, który resort inwestycji i rozwoju chce szczególnie wspierać to Śląsk. Program dla Śląska jest realizowany już teraz, a Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przedstawia go jako aktualnie największe realizowane przez rząd przedsięwzięcie polityki regionalnej w kraju. To jeden z kluczowych projektów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Po 2020 r. ta specjalna pomoc dla Śląska ma być kontynuowana i oznaczać koordynację przez Ministra Inwestycji i Rozwoju działań wsparcia dla tego regionu w różnych programach. Eksperci resortu wskazują, że Śląsk jest nie tylko ważny z punktu widzenia polityki krajowej, ale ma też duże znaczenie dla rozwoju całej UE.

- Równie dobrze można uznać, że Śląsk ma duże znaczenie dla całego kontynentu, a może i świata - komentuje ironicznie, ale anonimowo jeden z ekspertów ds. rozwoju regionalnego, który jednak nie chce, szczególnie teraz przed wyborami parlamentarnymi, oficjalnie negować propozycji pomocy dla Śląska. Jego zdaniem zamysł rządu jest taki, aby utrzymać tam przemysł węglowy i nadal pompować dodatkowe pieniądze publiczne. Pomysł wsparcia dla Śląska niespecjalnie cieszy też Waldemara Sługockiego. – Rządzące ugrupowanie polityczne szło do ostatnich wyborów parlamentarnych z zapowiedziami, że rozwiąże bolączki rodzimego górnictwa, a nawet szerzej przemysłu wydobywczego. Miały to być zadania m.in. dla Ministerstwa Energii. Nic takiego się nie stało. Co więcej, jesteśmy teraz największym importerem węgla z Rosji. Cztery lata zostały stracone – mówi były wiceminister rozwoju. Jego zdaniem trzeba by porównać PKB na osobę na Śląsku i np. w Lubuskim oraz stopę bezrobocia w tych regionach i zadać sobie pytanie czy naprawdę istnieją racjonalne obiektywne przesłanki pomocy dla Śląska. – Moim zdaniem porównanie tych danych mogłoby być bardzo niewygodne dla rządu, bo po ich analizie można by dojść do wniosku, że przesłanki kierowania pomocy dla Śląska mają charakter bardziej polityczny niż ekonomiczny - tłumaczy Sługocki.

Tam gdzie występuje kumulacja problemów

Resort inwestycji i rozwoju chce też mocniej wesprzeć obszary zagrożone trwałą marginalizacją, czyli takie, w których występuje kumulacja niekorzystnych zjawisk np. wysokie bezrobocie i niska aktywność zawodowa. To trzeci obszar szczególnej troski resortu inwestycji i rozwoju z ministrem Kwiecińskim na czele. Takie tereny wskazali ministerstwu eksperci z Polskiej Akademii Nauk (PAN). To m.in. gminy na wschodzie kraju, w których działały za poprzedniego ustroju państwowe gospodarstwa rolne (PGR-y). – Z tego co mi wiadomo to badanie PAN jest mocno nieaktualne i ma być wkrótce aktualizowane. Zaś takie obszary problemowe jak tereny po PGR-ach wymagają pomocy naprawdę szytej na miarę, a nie standardowego dosypania publicznych pieniędzy, bo te zostaną szybko wydane, a problemy pozostaną – mówi ponownie chcący zachować anonimowość ekspert.

Pomysł ten jest jednak nowością. - Proponujemy specjalny program ponadregionalny przeznaczony dla obszarów zagrożonych marginalizacją. To zmiana podejścia. Nie koncentrujemy się na granicach administracyjnych województw, ale na konkretnym problemie – tłumaczy Jerzy Kwieciński.

- Przypominam, że najwięcej PGR-ów było w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim oraz w części Dolnego Śląska. Dlatego, ubolewam, że MIiR nie dostrzega tego problemu. Tam też są problemy strukturalne, które warto zauważyć. Dlatego może warto wrócić do pomysłu specjalnego programu operacyjnego dla Polski zachodniej, z którego mogłyby skorzystać takie województwa jak: lubuskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie i opolskie – komentuje z kolei Sługocki, wskazując na nieprzypadkową, jego zdaniem, zbieżność pomiędzy kierunkami pomocy proponowanymi przez rząd, a preferencjami wyborców.

Problemowe średnie miasta

Czwarty z tzw. Obszarów Strategicznej Interwencji będący w centrum zainteresowania rządowych ekspertów od rozwoju regionalnego to średnie miasta tracące funkcje społeczno-gospodarcze. Tu również Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju bazuje na opracowaniu PAN wskazującym na 122 miasta tracące tzw. funkcje społeczno-gospodarcze. Zresztą już teraz w okresie 2014-2020 realizowany jest tzw. Pakiet dla średnich miast. Miasta te, podobnie jak i obszary zagrożone trwałą marginalizacją mają być zasilane pieniędzmi z dedykowanych im działań w krajowych i regionalnych programach operacyjnych. - Według naszej propozycji będzie to wymóg, a nie możliwość – zapowiada minister Kwieciński. Przykładowo, w programie regionalnym dla województwa warmińsko-mazurskiego marszałek województwa będzie musiał zaproponować specjalne działania dla miast takich jak np.: Bartoszyce, Braniewo czy Kętrzyn.

Co na to samorządowcy na poziomie regionalnym? - Samorząd województwa mazowieckiego dostrzega potrzebę szczególnej interwencji na obszarach małych i średnich miast oraz wsi jako terenów szczególnie poddanych procesowi depopulacji – mówi dyplomatycznie Marcin Wajda.

– Teoretycznie pomoc dla małych i średnich miast brzmi dobrze, ale w praktyce chciałbym usłyszeć jakie konkretnie funkcje tracą te miasta. Czy one w ogóle takie funkcje pełniły – pyta z kolei Sługocki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA