fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Szwecja bez obostrzeń, ale firmy pilnują pracowników

W Szwecji noszenie masek nie jest obowiązkowe. Kraj, podobnie jak kilka innych państw nordyckich, nie wprowadził ostrych obostrzeń. O bezpieczeństwo muszą dbać sami obywatele i pracodawcy. Na zdjęciu: kolejka na przeprawie promowej w Sztokholmie.
AFP, Jonathan Nackstrand
Ani Urząd Zdrowia Publicznego, ani rząd nie narzuciły Szwedom ostrych ograniczeń antycovidowych. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczęła na każdym z mieszkańców kraju, ale i na pracodawcach.

Kiedy przedstawiciel BHP w lapońskiej gminie Gällivare Lars Olausson przeprowadzał inspekcję w kopalni rudy żelaza w osadzie Malmberget, uznał covidowe zabezpieczenia za satysfakcjonujące. Państwowa spółka wydobywcza LKAB (Luossavaara-Kiirunavaara AB) rozłożyła różne procesy pracy na całą dobę, by zapobiegać zbytniemu gromadzeniu się ludzi. Zamknęła też stołówkę i zamiast dostępu do niej, wystawiono wózek z daniami. W specjalnych miejscach i osłonach umieszczono automaty do kawy. Pomyślano też o tym, by przeciwdziałać tłoczeniu się pracowników w szatniach. Mimo tych działań liczba zarażonych Covid-19 w czerwcu lokalnie wzrosła. Epidemiolog z regionu Norbotten ocenił, że rozprzestrzenianie się wirusa mogło mieć związek z przerwą w produkcji spowodowaną pracami konserwatorskimi w kopalni oraz w zakładzie uszlachetniania rudy. Wówczas to do kopalni w Malmberget przybyło 800 przedsiębiorców i zewnętrznych ekspertów.

Tę tezę LKAB jednak stanowczo odrzuca. W związku z wybuchem pandemii LKAB wprowadziło też inne zarządzenia, m.in. ponownie przekazano informację o przestrzeganiu higieny, zwiększono możliwość pracy zdalnej i zarządzono odseparowanie różnych zespołów pracy od siebie. Jednym z prewencyjnych działań było to, by „przedsiębiorcy (biorący udział w pracach konserwatorskich) zabrali ze sobą własne przenośne toalety".

Obecnie kryzys jest zażegnany i wszyscy, którzy zachorowali na Covid-19, wyzdrowieli. Szef koncernu Jan Moström zapewnia, że LKAB będzie nadal dostosowywać się do zaleceń władz, by chronić zatrudnionych i współpracowników, bo traktuje „ryzyko zarażenia na serio".

Mydło i dystans

„Na serio" do ryzyka zakażenia koronawirusem podchodzi się też w innych miejscach pracy. Mimo powtarzanej na konferencjach prasowych Urzędu Zdrowia Publicznego mantry, że w Szwecji każdy ponosi odpowiedzialność za nierozprzestrzenianie się Covid-19, to osobne standardowe rekomendacje kieruje się także do pracodawców. Mają oni mianowicie dopilnować, by pracownicy w miarę możliwości utrzymywali między sobą odpowiedni dystans, regularnie myli ręce wodą i mydłem albo używali dezynfekcji. Powinni również oferować zatrudnionym w dalszym ciągu możliwość pracy zdalnej do końca roku i dostosować czas pracy tak, by można było uniknąć podróży do i z firmy w godzinach szczytu.

W efekcie tych rekomendacji ponad połowa społeczeństwa pracuje w domu i ocenia się, że ta forma funkcjonowania, która pojawiła się w czasie pandemii, zostanie już na stałe. Jako firmy zdecydowanie zdigitalizowane dały się poznać notowane na giełdzie: Spotify, Ericsson i Paradox Interactive, wydawca gier komputerowych. Dostawca usług i infrastruktury dla operatorów telekomunikacyjnych Ericsson zapowiedział, że osoby u niego zatrudnione, które do tej pory mogły wykonywać swoją pracę zdalnie z domu, mogą kontynuować tę metodę do końca roku.

Na zdalną pracę postawiła również większość banków.

W sztokholmskiej spółce zajmującej się holowaniem pojazdów wprowadzono pracę online dla ponad połowy pracowników i wydano instrukcje e-mailem, jak się zachować podczas pandemii. Rozwieszono też wszędzie informację o środkach ostrożności w związku z koronawirusem. Wprowadzono także zasadę, by pracownicy zasiadali codziennie (co organizuje wiele innych firm ) przy tym samym komputerze. Podobnie jak wiele innych firm, ograniczono ilość miejsc w stołówkach (jak np. w Scanii), by pracownicy nie siedzieli podczas obiadu blisko siebie. Przedsiębiorstwo produkujące samochody ciężarowe postawiło nawet przed fabryką osobny namiot na przyjęcia.

W większości firm zredukowano także wyjazdy w delegacje oraz zebrania, by ograniczyć fizyczny kontakt pracowników z innymi na korzyść spotkań online.

Praca zdalna dotyczy w niewielkim stopniu sektora opieki zdrowia, choć popyt na wizyty online u lekarza podczas pandemii koronawirusa w Szwecji gwałtownie wzrósł. Na miejscu zawsze muszą stanąć na wysokości zadania pielęgniarki. Ta grupa zawodowa jest mocno obciążona. Ostatnio 70 pielęgniarek z Jönköping pracujących na oddziałach intensywnej terapii, salach operacyjnych i w anestezji wystąpiły o zadośćuczynienie. Przyznano im bowiem jedynie trzy tygodnie jednym ciągiem (zamiast czterech) urlopu, który i tak musiały odroczyć w związku z pandemią. Pielęgniarki przedstawiły swoje żądanie o odszkodowanie do regionu Jönköping. Na razie roszczeniami zajmuje się związek zawodowy pielęgniarek, by ewentualnie przedłożyć je władzom regionu.

Powrót do szkół

Choć koronawirus nie jest tu jeszcze całkowicie zwalczony, to Urząd Szkolny na podstawie rekomendacji Urzędu Zdrowia Publicznego powziął decyzję o otwarciu szkół. Rok szkolny zaczną zatem przedszkola i dziewięcioklasowe podstawówki, których nigdy podczas rozprzestrzeniania się wirusa nie zamknięto, gimnazja, ośrodki edukacji dla dorosłych i uczelnie. Główną formą edukacji ma być nauka w szkole, jednak rozporządzenia przewidują także możliwość prowadzenia zajęć online w przypadku, gdy pedagog czy uczniowie należą do grupy wysokiego ryzyka ze względu na stan zdrowia. Możliwość edukacji w domu może mieć też miejsce, gdy nauczyciel wykazuje objawy zakażenia się koronawirusem, i gdy istnieją obawy o ścisk w środkach komunikacji miejskiej. By tego uniknąć, szkoły w Sztokholmie i w Göteborgu będą zobligowane ustalić rozkład zajęć w taki sposób, by uczniowie nie musieli podróżować środkami komunikacji publicznej w godzinach szczytu.

Nosić maskę czy nie nosić

Otwarcie szkół wzbudza wiele obaw i z tego powodu 26 naukowców z Forum Wiedzy Covid-19 wystąpiło z apelem wprowadzenia działań zabezpieczających utrzymanie koronawirusa w szachu. Postulują m.in., by dzieci nosiły w szkole maski na twarz, by WF odbywał się na zewnątrz szkoły. Jeżeli chodzi o maski na twarz, jest to element ochronny budzący w Szwecji kontrowersje. Epidemiolog krajowy Anders Tegnell z Urzędu Zdrowia Publicznego odnosi się do nich sceptycznie. Według niego bowiem maski utwierdzają ich użytkowników w fałszywym przeświadczeniu, że chronią przed zakażeniem. Tymczasem brak jest dostatecznych dowodów na ich efektywność. Poza tym według niego to też kwestia ekonomii. Dlatego masek poza służbą zdrowia i obecnie w kontaktach z osobami starszymi w domach dla seniorów nikt prawie nie nosi.

Tymczasem poleca je rektor w Instytucie Karolinska, który 31 sierpnia otworzy podwoje dla studentów medycyny. Rektor rekomenduje użycie masek, gdy istnieją trudności z zachowaniem fizycznego dystansu. Rektor Ole Petter Ottersen pochodzi z Norwegii, gdzie poleca się maski w komunikacji publicznej.

Edukacja ruszy też w innych uczelniach, które mają umożliwiać zachowanie fizycznego dystansu i stoją na straży tego, by w tej samej sali nie gromadziło się zbyt wielu studentów. Uczelnie mają oferować też kombinowaną formę nauczania, zdalną i na miejscu.

Według raportu brytyjskiego ośrodka badawczego Capital Economics szwedzka strategia niewprowadzania lockdownu miała ogromne znaczenie dla gospodarki kraju. „Obawiamy się, że gospodarka spadłaby o dalsze 3, 4 proc. w ciągu pierwszej połowy roku, gdyby kraj miał podobną strategię jak Niemcy. Ekonomiczny zysk został uzyskany kosztem ludzi, co jest trudne do przeliczenia"- ocenia Capital Economics. W kraju na Covid -19 zmarlo 5 783 osób (dane z 14 sierpnia). To znacznie więcej niż u sąsiadów Szwecji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA