fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Brexit. Napięte relacje po rozwodzie

brexit
Premier Boris Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen
AFP
Pierwsze miesiące po faktycznym brexicie są nerwowe. Nie pomaga spór o szczepionki.

Od 1 stycznia Wielka Brytania opuściła unijny rynek, co oznacza faktyczny rozwód po blisko półwieczu wspólnego pożycia. Nowe relacje miały być przyjazne, bo pozostajemy sąsiadami, łączy nas wymiana gospodarcza i ciągle identyczne normy, wreszcie do wynegocjowania pozostaje ciągle wiele rzeczy, od usług finansowych, przez relacje energetyczne, po politykę zagraniczną. Ale na razie więcej w nich napięcia niż przyjaźni.

Zaczęło się od kanapek z szynką brytyjskich kierowców wjeżdżających do Holandii. Tamtejsi celnicy konfiskowali prowiant wjeżdżających, powołując się na przepisy sanitarne. Sprawa szybko trafiła na czołówki brytyjskich gazet. I choć, co do zasady, Holendrzy mieli rację, to z pewnością przynajmniej w pierwszych tygodniach po rozejściu się można było na takie przypadki reagować z większą tolerancją.

Poważniej wygląda sytuacja z dostawami świeżego mięsa i owoców morza na Stary Kontynent. Brytyjscy producenci skarżą się, że ich żywność psuje się po drodze z powodu trwających nawet kilkanaście godzin formalności. To szczególnie dotyka mniejszych dostawców, którzy do tej pory w ogóle nie mieli doświadczenia z wypełnianiem formularzy. W drugą stronę sytuacja nie wygląda tak źle, bo brytyjscy celnicy na razie przymykają oczy na ewentualnie nieścisłości. Jednak nie z powodu sympatii do europejskich dostawców, ale w reakcji na wytyczne rządu, który nie chce dopuścić do braków w brytyjskich sklepach.

Londyn pozwala sobie natomiast na symboliczne upokarzanie Unii. Nie zgadza się na nadanie statusu ambasadora szefowi delegacji UE w Londynie. To jedyny taki przypadek na świecie, a UE ma 140 placówek w krajach trzecich. W przeszłości zdarzyło się co prawda, że Donald Trump nakazał zdegradowanie ambasadora UE w Waszyngtonie do niższego statusu – przedstawiciela organizacji międzynarodowej – ale to było w okresie bardzo chłodnych relacji, gdy USA nakładały sankcje handlowe na UE. A nie taki był cel nowej umowy między Unią a Wielką Brytanią. Niższy status dla unijnego wysłannika przyniesie raczej więcej szkody Brytyjczykom, bo ich przedstawicielka też czeka teraz na przyjęcie listów uwierzytelniających. Może się okazać, że jak w przypadku sporu dyplomatycznego z USA nie będzie przyjmowana przez wysokich rangą przedstawicieli unijnych instytucji.

Ostatnia odsłona napiętych relacji to spór o szczepionki. AstraZeneca podpisała umowy z Wielką Brytanią i UE na dostawy milionów dawek. Tę pierwszą realizuje terminowo, prawdopodobnie również z fabryk ulokowanych w UE. W przypadku tej drugiej znacząco zredukowała zapowiedziane dostawy i nie chce – mimo że zgodziła się na to w umowie w sierpniu 2020 roku – dostarczać szczepionek z fabryk ulokowanych w Wielkiej Brytanii. UE zagroziła, że może zabezpieczyć swoje interesy poprzez blokadę eksportu szczepionek wyprodukowanych w UE. I mimo że głównym problemem jest tutaj nierzetelność firmy, to już doszło do eskalacji konfliktu między Brukselą a Londynem. A brytyjskie media krzyczą w nagłówkach najpierw, że UE blokuje szczepionki dla Wielkiej Brytanii. A potem – że chce zabrać te wyprodukowane na Wyspach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA