fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2019

Morawiecki: Rozpięcie między tempem wzrostu PKB Polski i Niemiec to sukces PiS

Fotorzepa
- Personalia zostawmy dopiero na po wyborach - mówił Mateusz Morawiecki pytany o ewentualne zmiany w przyszłym rządzie w czasie wywiadu udzielonego redaktorowi naczelnemu Bogusławowi Chrabocie w czasie wizyty w Salonie "Rzeczpospolitej" podczas XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

Bogusław Chrabota: Istnieje możliwość, że Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, a pan będzie kontynuował swoją misję. Jakie są priorytety na te cztery lata?

Mateusz Morawiecki: Chcemy pokazać wizję na kolejne cztery, osiem lat. Świat wokół nas zmienia się bardzo mocno. Mówimy, że widzimy czwartą, może nawet piątą rewolucję przemysłową i to jest rzeczywiście faktem. Nowe technologie zmieniają bardzo mocno rzeczywistość. Jeszcze sto lat temu ludzkość borykała się z głodem, było za mało żywności. Poprzez rewolucję nawozową, później zieloną, zmieniliśmy tę rzeczywistość i dzisiaj już tylko brak odpowiednich mechanizmów dystrybucyjnych powoduje, że niestety jeszcze w niektórych miejscach globu głód występuje. Ale z tym problemem ludzkość sobie poradziła, pomimo pięciokrotnego przyrostu ludności od początku XX wieku. Dzisiaj mamy do czynienia z przesuwaniem się charakterystyki produkcyjnej coraz bardziej w kierunku usług, a ja mam nadzieję, że również coraz bardziej w kierunku dóbr wyższych, gdzie państwa będą konkurowały między sobą poprzez kulturę, innowacyjność, myśl ludzką, naukę, edukację, sprawność systemową, ustrojową, usługi publiczne. I to jest ta wizja długofalowa, wizja na 5-20 lat. Natomiast w krótkiej perspektywie niezwykle ważne jest dla nas, żeby przekonać Polaków, że jesteśmy wiarygodnym gwarantem tego, że będziemy starali się prowadzić politykę włączania społeczeństwa do udziału w tym „torcie gospodarczym”, jeśli można tak powiedzieć. Bo jednak mam przekonanie, że wcześniej bywało z tym różnie. Krótka perspektywa to szybki rozwój gospodarczy, europejskość w konkrecie, polegająca na wyższych zarobkach i zasobności podobnej do tej, która jest w krajach Europy Zachodniej. W dalszej perspektywie – taka transformacja gospodarcza, która pozwoli nam być wśród najlepszych, a może w niektórych dziedzinach być najlepszym.

Jakie ważne korekty w polityce gospodarczej są planowane na najbliższe lata?

Chcemy bardzo mocno skupić się na dalszym rozwoju infrastruktury i połączyć ją z szeroko rozumianym systemem edukacji, począwszy od edukacji branżowo-zawodowej, technicznej, inżynierskiej, wyższej, naukowej.

W kwestii budżetu - czy utrzyma pan 2 procent wydatków na obronność, a może podniesie do 2,5? Kiedy 6 procent na służbę zdrowia?

Wszystko tak, jak w ustawach jest już przyjęte. Na przyszły rok zaplanowane jest 2,1 proc. wydatków na obronność, to jest 49,8 mld zł. Na służbę zdrowia 106,9 mld zł, czyli ok. 5,04-5,05 co najmniej, a więc zgodnie z trajektorią dojścia do 6 procent, które przyjęliśmy ustawowo. Coraz więcej środków chcemy wydawać również na naukę, na innowacyjność, na przemysły kreatywne. To jest również zaszyte w budżecie.

A co z subwencją oświatową? Samorządowcy skarżą się, że ona nie płynie efektywnie w takim wymiarze, w jakim powinna.

Subwencja bardzo płynie w wymiarze takim, jakim powinna. Wielu samorządowców mówi mi, że z tej subwencji finansuje drogi, finansuje inne rzeczy. Oczywiście są też tacy, którzy mówią, że środków nie wystarcza, ale to już zależy od tego, kto jakie ma u siebie problemy. Trochę inaczej wygląda zarządzanie subwencją oświatową w dużym mieście, a inaczej na terenach wiejskich, to też trzeba uczciwie przyznać. Ale żeby oprzeć się na liczbach, to mogę powiedzieć, że jest o 5,5 mld zł więcej w subwencji oświatowej niż na początku naszej kadencji. Taki przyrost – procentowy i w wartościach bezwzględnych – dawno nie był zarejestrowany.

W pańskiej strategii pojawiła się koncepcja czempionów narodowych. Czy możemy się spodziewać kolejnych fuzji? Wiemy, że jedna jest właściwie finalizowana, mówię o Orlenie i Lotosie. Czy możemy liczyć na połączenie Pekao SA i PKO BP?

W naszej strategii oczywiście jest ten bardzo ważny aspekt dotyczący czempionów międzynarodowych, ale to nie jest jedyny kierunek działań gospodarczych, który jest absolutnie najważniejszy. Dla mnie rozwój małych i średnich firm, ich wzrost czy polskie średnie firmy, które się internacjonalizują, wychodzą za granicę, zderzają się ze swoimi konkurentami, patrzą na lepszą organizację procesów, starają się konkurować (na szczęście w coraz mniejszym wymiarze tylko niskimi płacami) z sukcesem na całym świecie. To jest dużo ważniejsze niż to, czy jedna duża firma się połączy z drugą dużą firmą. To jest ważne, bo one mają wyższą zdolność wówczas do ekspansji międzynarodowej, do fuzji, do akwizycji, do przeznaczania większej puli środków na badania, na rozwój niż dostęp do kapitału, który jest bardzo nisko oprocentowany. I to jest oczywiście ważne, bo w tych centralach tworzą się miejsca pracy dla ludzi, którzy mają później zdolność do rozumienia skomplikowanych procesów operacyjnych, biznesowych i to jest oczywiście ogromna wartość. Dzisiaj już mamy menadżerów, którzy są zatrudnieni w wielkich korporacjach na całym świecie i ja z tego się bardzo cieszę. Natomiast sól ziemi to małe przedsiębiorstwa, średnie. To dla nich obniżyliśmy podatek CIT z 19 do 9 procent, obejmując tym samym 93 proc. firm, które płacą CIT, podkreślam. Obniżyliśmy również ZUS, to jest przez małą działalność gospodarczą do dwuipółkrotności minimalnego wynagrodzenia. Czyli robimy dużo, żeby zwiększyć potencjał tych małych, żeby one deptały po piętach średnim, średnie żeby się stawały duże, bo w ten sposób rzeczywiście cała polska gospodarka będzie rosła w siłę.

Ale Europa idzie trochę tym tropem. Ursula von der Leyen proponuje utworzenia funduszu 100 mld euro na budowanie czempionów europejskich, które są w stanie konkurować z wielkimi firmami amerykańskimi czy chińskimi. Polska będzie miała szanse skorzystać z takich funduszy?

Polska będzie miała szansę skorzystać z takich funduszy i ja ten kierunek również wspieram. Rozmawiałem kilka razy o tym z panią przewodniczącą Ursulą von der Leyen, ponieważ uważam, że konkurujemy na wielu poziomach. Małe firmy konkurują ze swoimi bezpośrednimi sąsiadami, średnie firmy konkurują na forum całej Polski, średnio-większe wychodzą za granice, wielkie konkurują w Europie, ale my - cała Europa, Unia Europejska – konkurujemy z Chinami, Stanami Zjednoczonymi i Indiami. I dlatego jak najbardziej wspieram również tę ideę, żeby budować europejskie czempiony, ale chcę, żeby przy tej okazji był również udział Polski – polskich firm, polskiego kapitału. Nawet w niewielkim stopniu – kilka procent, tam gdzie się da, kilkanaście procent - ale chcę, żebyśmy brali udział w tym rozwoju, ponieważ on będzie tworzył na zasadzie sprzężenia zwrotnego szanse na wzbogacenie naszej palety produktów, jakości usług, jakości procesów operacyjnych. W ten właśnie schumpeteriański sposób, od dołu, rośnie konkurencyjność i tworzy się coraz wyższa wartość dodana w naszych firmach, naszych sektorach.

Pomówmy o energii elektrycznej w Polsce. Zamrożenie cen energii uznano za chwyt wyborczy, ale w przyszłym roku chyba ta podwyżka będzie. Jak zamierza pan sobie z tym poradzić? Jaki ma pan pomysł na nowy mix energetyczny? Czy będziemy dalej wspierali OZE, czy myślimy o faktycznym starcie energetyki jądrowej w Polsce?

Ten mix energetyczny już pokazaliśmy. Pragnę odnieść się do dokumentu, który przyjęliśmy pół roku temu, pokazując strategię do roku 2040. Tam jest pokazane, że będziemy bardzo intensywnie, i to już się dzieje, rozwijać zarówno fotowoltaikę, i to do poziomu 15 a nawet 20 gigawatów mocy zainstalowanej w przyszłości. Przypomnę, że dzisiaj całej mocy zainstalowanej mamy nieco poniżej 40 gigawatów, a więc to jest bardzo poważne przesunięcie w tym kierunku. Ponadto energia wiatrowa, ze szczególnym uwzględnieniem offshore’u, czyli energii wiatrowej na morzu. I tutaj też mamy założenie ok. 10 gigawatów. Natomiast w podstawie trzeba mieć pewną energię, która będzie dostarczana przemysłowi i gospodarstwom domowym, bo przypomnę, że najdroższa jest energia niedostarczona. Jak się nie dostarczy energii, wtedy różne działy gospodarki narodowej cierpią na tym, gospodarstwa domowe itd. Nie możemy sobie pozwolić na to, co działo się w Wielkiej Brytanii. Wiemy o problemach w Belgii, w kilku innych krajach. Musimy mieć w odpowiedni sposób skonstruowany cały system elektroenergetyczny. Na razie trochę jak w tej bajce o  wilku straszono nas już kilka razy blackoutem, ale pokazujemy, że radzimy sobie z tym problemem całkiem nieźle. Ale rzeczywiście, biorąc pod uwagę głęboko zachodzące zmiany w systemach elektroenergetycznych i również w naszym, mamy tego świadomość, przebudowujemy go bardzo mocno w kierunku energetyki odnawialnej, tak jak przed chwilą pokazałem. Bo to nie tylko to, również Polski Fundusz Rozwoju właśnie utworzył fundusz 4,5 mld zł na rozwój OZE, na rozwój energii z odnawialnych źródeł, różnych zresztą, nie tylko wiatrowych czy słonecznych, ale również biopaliw.

Jaka będzie skala podwyżki energii w przyszłym roku?

Na razie, jak pan by zerknął do aktualnych statystyk GUS-u, mamy obniżkę o 6,4 proc.

Ze względu na zamrożenie. Pytam o rok przyszły.

Wszystko zależy od cen certyfikatów, a to jest trochę wróżenie z fusów. Na razie jesteśmy w bardzo dobrym położeniu jeśli chodzi o ceny energii.

Co z kontraktami zbrojeniowymi? Czy zakup myśliwców F-35 jest prawdopodobny?

Jesteśmy bardzo zaawansowani w dyskusji z naszymi amerykańskimi partnerami w odniesieniu do wielu rodzajów broni, ich zakupów, w tym również tego, o który pan redaktor zapytał. Natomiast negocjacje, zwłaszcza tego typu w przemyśle obronnym, lubią ciszę.

Jak będzie się rozwijała Polska Grupa Zbrojeniowa?

W kierunku naszego narodowego czempiona w produkcji coraz bardziej zaawansowanych rodzajów broni. Przede wszystkim mamy duże osiągnięcia w produkcji radarów, amunicji, ale również dronów. Musimy inwestować i angażować się przede wszystkim w te obszary, które są jeszcze niezajęte na całym świecie przez najlepszych, jak chociażby właśnie myśliwce, o które pan zapytał. Naszą szansą są nowe technologie. Jesteśmy w tym dobrzy. Talenty informatyczne są naszym dobrem narodowym.

A jaka jest strategia tego rządu w dziedzinie budowy sieci 5G?

Chcemy budować sieć 5G ze sprawdzonymi partnerami. Nie przesądzamy, kto nim będzie, ale pokazujemy, że aspekt bezpieczeństwa jest bardzo ważny. Bardzo mocno stawiamy na współpracę z tymi partnerami, którzy stawiają na współpracę z nami. To musi być wzajemność, to musi być wzajemna korzyść. To nie może być tylko zakup sprzętu, technologii, ale to musi być też przesuwanie badań, rozwoju, wspólnych wdrożeń z partnerami, którzy są dostawcami tego typu sprzętu i usług  w obszarze 5G. A 5G rzeczywiście jest architekturą technologiczną przyszłości, dlatego - jeżeli wyborcy zdecydują się zagłosować na nas - mamy bardzo dobrze przygotowany plan szybkiego wdrożenia 5G.

Jak szybkiego?

Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej, zaczynamy od wdrożenia 5G w jednym z miast – taki jest obowiązek dla każdego z państw członkowskich. Później będziemy to rozszerzać na kolejne obszary kraju.

Czy recesja w Niemczech, której powoli zaczynamy doświadczać, z perspektywy charakterystyki polskiej gospodarki jest realnym zagrożeniem?

To zawsze jest realne zagrożenie, ale pragnę zwrócić uwagę, że po raz pierwszy od 30 lat nastąpiło pewne rozpięcie – decoupling, jak to czasami sobie ekonomiści amerykańscy mówią – pomiędzy charakterystyką wzrostu, czy w tym przypadku tempa spadku wzrostu PKB w Niemczech i w Polsce. To pokazuje, że jednak potrafiliśmy inaczej zdywersyfikować gospodarkę, oprzeć ją o inne filary. Ja oczywiście z pełną pokorą podchodzę do tego zjawiska, bo uważam, że ono jest tylko częściowe, gdyż Niemcy i cała strefa euro jest tak dla nas ważnym partnerem - przecież strefa euro to 70 proc. polskiego eksportu - że jest niemożliwe, żebyśmy byli zupełnie niezależni. Przecież nie jesteśmy w autarkii. Ale to, że doszło do pewnego rozpięcia uważam za sukces gospodarczy Prawa i Sprawiedliwości. Rzeczywiście, Niemcy prawdopodobnie będą oscylowali wokół zera procent wzrostu, a my powyżej czterech.

Mamy przed sobą perspektywę twardego brexitu. Czy rząd podejmuje działania na rzecz asekuracji polskiego biznesu w relacjach bilateralnych na wypadek brexitu bez umowy?

W relacjach bilateralnych te działania zostały podjęte jeszcze z rządem pani premier May. Z panem premierem Johnsonem rozmawiałem parę razy i również potwierdziliśmy sobie te nasze wcześniejsze intencje i działania. Natomiast należy mieć na uwadze, że twardy brexit, który może rzeczywiście wystąpić, jest ryzykiem dla wielu przedsiębiorców, zwłaszcza dla przedsiębiorstw produkcyjnych. W końcu twardy brexit będzie oznaczał granicę handlową na zewnętrznych granicach Wielkiej Brytanii. A to z kolei oznacza, że gdzieś między Holandią, Belgią powinna być odpowiednia infrastruktura o odpowiedniej przepustowości po to, żeby te towary płynące z i do Polski mogły być odprawiane. Mogę powiedzieć, że dopingujemy naszych partnerów holenderskich, francuskich i belgijskich, żeby się dobrze do tego przygotowali. Bo na razie to jeszcze cały czas takiej w pełni rozbudowanej infrastruktury nie ma. Każdy wierzy, że brexit oparty o umowę wyjścia zostanie przegłosowany. Ale to jest dalece niepewne.

Czy można liczyć, że w ramach polityki podatkowej w Polsce pojawi się podatek cyfrowy?

Można na to liczyć, ale my jako państwo członkowskie w bardzo dobrej harmonii z Unią Europejską czekamy, zgodnie z ustaleniami z Komisją Europejską, na propozycje KE wsparte przez OECD. Takie są nasze ustalenia. W ramach tego podatku zaplanowanych mieliśmy nie tak wiele środków, więc nie jest to dla nas jakieś istotne źródło podatkowe. Ja wskazuję na zasadność wdrażania tego podatku na poziomie ogólnoeuropejskim z dwóch względów. Po pierwsze, jestem przeciwny zakłóceniom konkurencji. Podatki powinny być sprawiedliwie i uczciwie płacone tam, gdzie robiony jest biznes – zostawmy to na takim poziomie ogólności. I cieszę się, że w środę - nie byłem uczestnikiem ani słuchaczem panelu, ale słyszałem od trzeciej osoby - prezes Facebooka na Polskę jakby potwierdził to, że podatki będą tutaj płacone w takim wymiarze i to jest bardzo dobra wiadomość. Już sama dyskusja o rajach podatkowych, o płaceniu podatków przesuwa to wahadełko we właściwym kierunku. Jestem bardzo zbudowany tym i cieszę się, że podniesienie tego sztandaru „precz z rajami podatkowymi” i „uczciwe płacenie podatków” wysoko przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w Europie doprowadziło do bardziej sprawiedliwego podziału w płaceniu podatków. Drugi aspekt tego,  o co pan mnie zapytał, to nasza polska propozycja, którą sformułowałem również wobec pani przewodniczącej von der Leyen - ale nie tylko, ostatnio był Phil Hogan, komisarz ds. rolnictwa, Günther Oettinger, komisarz ds. budżetu, z nimi rozmawiam często o tym - a mianowicie, żeby Unia Europejska tworzyła nowe własne źródła dochodu. Byłbym gotów - czy rząd Prawa i Sprawiedliwości byłby gotów - żeby np. nowy podatek cyfrowy na poziomie ogólnoeuropejskim był nowym źródłem dochodu i poprzez to żeby nie zmniejszać wydatków na cele infrastrukturalne, fundusze strukturalne, rozwój dróg, kolei, światłowodów, energetyki odnawialnej, innowacyjność, edukację, naukę – to są cele, na które powinniśmy łożyć więcej środków, również z budżetu Unii Europejskiej. Wtedy jest pytanie – skąd znaleźć te środki? Proszę bardzo – tutaj są te środki. Właśnie opodatkowanie gigantów, którzy niestety są zarejestrowani często gdzieś tam na Bahamach czy Bermudach, w rajach podatkowych. Tak nie powinno być, bo raje podatkowe raj dla nielicznych, dla bardzo bogatych, a piekło dla społeczeństw. Z tym zjawiskiem trzeba w sposób globalny walczyć.

Czy ma pan plan dotyczący reformy emerytalnej?

Brak zbilansowania systemu emerytalnego stanowi problem budżetowy. Ale jednocześnie pokazaliśmy, że poprzez bezprecedensowe uszczelnienie podatków obudziliśmy tego liberalnego nocnego stróża, który przysypiał w czasach naszych poprzedników i te pieniądze przeciekały jak przez durszlak. A my pokazaliśmy, że odzyskaliśmy dla państwa polskiego co najmniej ok. 50 mld zł, patrząc na VAT, ZUS, CIT i PIT. I dzięki temu radzimy sobie lepiej z niezbilansowanym systemem emerytalnym niż nasi poprzednicy, pomimo, że podnieśli wiek emerytalny, a my obniżyliśmy, jednocześnie wskazując na to, że jeżeli ktoś ma siłę i chce, to może pracować i to z korzyścią dla siebie. Dlatego blisko 800 tysięcy osób, które mają uprawnienia emerytalne pracuje i  będą dzięki temu miały lepsze uposażenia emerytalne. A więc zrekonstruowaliśmy system emerytalny na zasadzie dobrowolności, a nie przymusu.

Czy należy się liczyć z perspektywą wprowadzenia w nieodległej przyszłości tzw. emerytury obywatelskiej?

To dyskusja, która jest dopiero przed nami. Tutaj niczego nie należy przesądzać. Z całą pewnością należy podkreślić, że są prawa nabyte. Szanujemy dotychczasowe prawa nabyte i wszelkie rozwiązania muszą być społecznie przedyskutowane, muszą mieć akceptację społeczną, a nie być narzucone, tak jak przez naszych konkurentów politycznych kilka lat temu.

Czy, kiedy i ewentualnie w jakich okolicznościach zmienicie zdanie w sprawie wejścia Polski do strefy euro?

Na razie jak słyszę dyskusję pomiędzy krajami strefy euro, to coraz częściej przebijają się tam głosy, które mówią, że może przystąpienie to nie był najlepszy pomysł. Tak mówią np. nasi koledzy Włosi.

To upadła gospodarka jest.

Tak bym tego nie powiedział. Mają oczywiście swoje problemy, głównie związane właśnie z tym, że nie mogą osłabić swojej waluty. To by szarpnęło ich eksport i to by zmieniło ich sytuację natychmiast. W końcu na jakimś modelu gospodarczym Włosi doszli do poziomu bardzo zaawansowanego i bardzo bogatego państwa, ale nie było to w momencie, kiedy mieli wspólną walutę. Przypomnę, że od dwudziestu lat, czyli od przyjęcia euro przez Włochy, włoska gospodarka jest w stagnacji. Natomiast od II wojny światowej z biednej w porównaniu do francuskiej czy niemieckiej, gospodarka włoska urosła, ale wtedy Włosi mieli własną lirę. To jedna z części odpowiedzi na pana pytanie. Druga mogłaby być bardzo obszerna. Otóż w temacie wspólnej waluty jest weryfikowana teraz przez praktykę teoria optymalnych obszarów walutowych. W teorii optymalnych obszarów walutowych dla dwóch czy więcej państw, które chciałyby ewentualnie integrować swoją walutę, muszą być spełnione pewne warunki wstępne do tego, żeby ona była tą optymalną strefą walutową. Polska z całą pewnością dzisiaj nie jest jeszcze optymalną strefą walutową z krajami takimi jak Niemcy. A contrario można powiedzieć, że Dania czy Szwecja, które nie są częścią strefy euro, są dużo bliżej jednolitej waluty, bo wystarczy popatrzeć na przebieg tego węża walutowego między koroną duńską i niemiecką marką, a teraz walutą euro. Te pytania należy zawiesić, panie redaktorze, bo jest wysoce ryzykowne dzisiaj przystępować do strefy euro w sytuacji, kiedy przed nami w kolejnym dziesięcioleciu mogą być poważne turbulencje gospodarcze. Musimy mieć bufory. Takim buforem jest zrównoważony budżet, takim buforem jest solidna, niezależna i  ostrożnościowa polityka monetarna. Takim buforem jest właściwa polityka regulacyjna po stronie KNF czy Urzędu Ochrony Konkurencji. Ale jednocześnie takim buforem jest własna narodowa waluta, która w sytuacji zagrożeń gospodarczych może się osłabić, zwiększyć szanse eksportowe i dzięki temu zamortyzować spadek wzrostu gospodarczego.

A co z programem imigracyjnym? Czy rząd będzie stabilizował sytuację zwłaszcza pracowników ze Wschodu, którzy przybywają na ten rynek i bardzo go wspierają, zarówno pracą, jak i np. płaceniem składek zusowskich.

Stabilizujemy tę sytuację coraz bardziej. Cieszę się, że już ponad 400 tys. osób płaci różnego rodzaju składki, czyli funkcjonuje w legalnym absolutnie systemie gospodarczym. Apelujemy do i kontrolujemy również przedsiębiorców od strony zatrudniania pracowników – głównie są to pracownicy zza wschodniej granicy  - ponieważ muszą być oni uczciwie i we właściwy sposób traktowani, nie tylko godny, ale na zasadach niedyskryminacyjnych. I to jest też krok w kierunku stabilizacji ich pozycji w Polsce.

Zakładając, że Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory i utrzyma władzę, a pan pozostanie na czele rządu, jakich by pan chciał dokonać zmian w składzie Rady Ministrów, jakie elementy wzmocnić, co poprawić? Czy może też rząd, jakim pan zarządza dzisiaj, jest optymalny?

Pytania, które pan zadaje, mają kilka trybów warunkowych, więc pozwoli pan, że przy tych trybach zostaniemy. Przede wszystkim walczymy o zaufanie Polaków na kolejną kadencję. Pokazujemy, że to wielkie uszczelnienie podatkowe stoi u źródeł tego, jak mówią w Europie Zachodniej, minicudu gospodarczego Polski. Pokazujemy również to, że można połączyć godną politykę społeczną z polityką rozwojową, która jest oparta na wysoko sięgających aspiracjach i na przesuwaniu się w kierunku przemysłów innowacyjnych, kreatywnych, w kierunku nauki, edukacji na coraz wyższym poziomie. To są nasze priorytety. Personalia zostawmy dopiero na po wyborach.

Co z polityką wobec samorządów? Czy przerzucanie kosztów na samorządy – tak przynajmniej twierdzą samorządowcy będący w opozycji do rządu – będzie kontynuowane, czy też szuka pan metody na to, żeby była elementarna porządna współpraca z samorządami?

Szukam takiej metody, żeby była elementarna matematyczna zgodność z faktami. Przez osiem lat (rządów – red.) naszych poprzedników wzrost do budżetu samorządów, delta, z tytułu podatku CIT i PIT, sama delta, bo był jakiś punkt startu, to było ok. 12 mld zł. Osiem lat – dwanaście miliardów. Przez cztery lata rządów Prawa i Sprawiedliwości przyrost z tytułu podatku PIT i CIT dla budżetów samorządów, urzędów marszałkowskich, wójtów gmin czy burmistrzów miast to jest ok. 22 mld zł. Mówię „około” bo jeszcze nie zakończył się rok 2019. Czyli nawet uwzględniając, że PKB wzrosło, że inflacja przez te cztery lata to też jest kilka procent, licząc procentem składanym, to mają państwo tutaj do czynienia z zupełnie zafałszowaną rzeczywistością. Mamy 22 mld przez cztery lata, 12  przez osiem lat. Nawet uwzględniając te parametry, o których powiedziałem, to co najmniej trzykrotnie więcej środków, wpływa dzięki efektywności podatkowej państwa pod rządami Prawa i Sprawiedliwości do samorządów. I samorządowcy mają gigantyczną kwotę pieniędzy w porównaniu do czasów wcześniejszych więcej ze względu na tę efektywność państwa, efektywność podatkową, i liczę na to, że „Rzeczpospolita” pokaże te różnice w ciągu najbliższych dni.

Co z testem przedsiębiorców?

Nie będzie testu przedsiębiorców.

Opozycja twierdzi, że zrównoważony budżet to tylko chwyt wyborczy, że jeśli utrzymacie władzę, to chwilę po wyborach powstanie nowelizacja budżetu.

W zależności od tego, jakie uwagi spłyną od Rady Dialogu Społecznego - bo jesteśmy na tym etapie procesu uzgadniania budżetu - moją intencją jest, żeby w kolejnym etapie, czyli kolejnych kilku tygodniach po otrzymaniu uwag utrzymać propozycję budżetu dla Sejmu na zrównoważonym poziomie. I to będzie nasza propozycja rządowa na koniec września czy w październiku, która trafi do Sejmu.

Jakie jest pańskie zdanie na temat farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości.? Czy można się spodziewać jakichś zmian w resorcie?

Jestem bardzo krytycznie, negatywnie nastawiony zarówno do tego typu zachowań, jakie zostały ujawnione w Ministerstwie Sprawiedliwości, jak również do tego typu zachowań - a nawet może jeszcze bardziej, ponieważ one są najprawdopodobniej, jak donoszą media, finansowane przez władze publiczne - w Inowrocławiu, gdzie dwie osoby o tym samym nazwisku, jak donoszą media, wykorzystywały czy inspirowały, jak donoszą media, również tego typu niewłaściwe zachowanie. Więc powinniśmy równą miarą traktować wszystkie bardzo nieładne, brzydkie zachowania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA