fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2019

Jak chronić wolność w sieci? Debata na Forum Ekonomicznym w Krynicy

stock.adobe.com
Czy dyrektywa o prawach autorskich stanowi zagrożenie czy szansę dla rynku cyfrowego? Dyskusja na ten temat odbyła się na Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Artyści, dziennikarze i politycy w czasie debaty zgodzili się, że wszystkim stronom zainteresowanym dyrektywą o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym zależy na wolności wypowiedzi. Konkluzją panelu było stwierdzenie, że umiejętna implementacja nowego prawa zagwarantuje swobodę komunikowania się w sieci, zabezpieczy prawa autorów do uczciwego wynagrodzenia i może stać się impulsem dla rozwoju polskiej branży innowacji.

Debata toczyła się głównie wokół dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, zatwierdzonej przez Parlament Europejski 26 marca 2019 roku. Na implementację przepisów kraje UE mają czas do maja 2021 roku. Nowa dyrektywa ma w założeniu wzmocnić prawa twórców do uczciwego wynagradzania za wykorzystywanie w internecie ich dzieł.

Zdaniem pisarza Zygmunta Miłoszewskiego wielkie korporacje internetowe zawładnęły niemal wszystkim dziedzinami współczesności, co zadziało się w dużej mierze kosztem twórców, którzy stali się pariasami obecnego świata. Według pisarza, internet stał się tak znaczącym publicznym dobrem, jak ropa lub prąd. Dlatego oburzające jest pozostawienie sieci pod kontrolą kilku wszechmocnych, prywatnych podmiotów jakimi są globalne molochy cyfrowe. Autor podkreślił, że stoją one faktycznie poza prawem lub o nim chcą decydować – Co by było, gdyby Gazprom tworzył przepisy dotyczące dystrybucji gazu lub prądu? A dopuściliśmy do sytuacji, w której cyfrowe globalne koncerny stały się takimi wszechmocnymi prawodawcami lub podmiotami, które lekceważą przepisy – podkreślał pisarz.

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego oburzył się na to, jaka wielka siła decyzyjna została oddana w ręce internetowych korporacji. – YouTube stał się cenzorem prewencyjnym. Nie muszę zgadzać się z Radiem Maryja, ale skandaliczna dla mnie jest sytuacja, w której prywatna platforma internetowa blokuje kanał toruńskiej rozgłośni z powodu umieszczenia tam homilii biskupa Jędraszewskiego. YouTube czyni tak na podstawie własnych, subiektywnych kryteriów. To zagrożenie dla demokracji i wolności słowa! Taki proceder niszczy publiczną debatę, a nawet zagraża konstytucyjnemu porządkowi – mówił Roszkowski. Zwrócił również uwagę, że Marta Poślad, szefowa public affairs Google Poland (YouTube należy do tej firmy) zdecydowała kilka dni później o odblokowaniu wideo. Zdaniem prezesa Instytutu Jagiellońskiego, unaocznia to jak w skandaliczny sposób władza nad tym jakie informacje mają docierać do Polaków została oddana w ręce kilku sieciowych monopolistów.

Urszula Dudziak podkreśliła brak równowagi pomiędzy ogromnymi zarobkami portali, a kwotami, jakie platformy internetowe płacą artystom za wykorzystywanie ich dzieł. – Twórcy otrzymują śladowe pieniądze, podczas gdy portale zarabiają na ich dziełach miliony. Cierpią na tym również młodzi artyści. Często ich piosenki mają milionowe odsłony, a YouTube wypłaca im grosze - stwierdziła.

Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Paweł Lewandowski przyznał, że zauważa cenzorskie zapędy internetowych korporacji. – Sam szef Facebooka Mark Zuckerberg potwierdził, że jego portal blokował reklamy walczących z aborcją organizacji pro life w Irlandii – powiedział polityk.

Publicysta i muzyk Piotr Iwicki narzekał na upolitycznianie sporu o dyrektywę o prawach autorskich w sieci. – Nie dziwię się, że politycy wykorzystują nośne hasła. Część z nich w sporze o prawa twórców w internecie straszyła tym, że "wyłączą wam internet". Ale taka groźba nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - mówił.

Z Iwickim zgodził się Jan Młotkowski, szef komunikacji Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. – Dyrektywa o prawach autorskich nie jest żadną cenzurą. Nowe przepisy pozwolą na licencjonowanie dziel twórców, co wzmocni wolność i zmusi sieciowe korporacje do działania w ramach prawa – powiedział. Młotkowski podkreślił, że żadna polska firma działająca online nie będzie objęta dyrektywą, bo będą jej podlegać wyłącznie globalne, monopolistyczne korporacje.

Puentą debaty stały się opinie twórców o tym, jak na wiele publicznych dziedzin wpłynie dyrektywa. Według Miłoszewskiego, po implementacji nowego prawa jakość unikalnej kultury europejskiej zostanie zachowana, co uratuje branżę kreatywną i innowacyjną na Starym Kontynencie. Według pisarza, możliwe również stanie się powstrzymanie upadku jakościowego dziennikarstwa. – Słabe media zagrażają społeczeństwu. Ich siła maleje za sprawą internetowych molochów, które obniżają wartość rzetelnych informacji. Dyrektywa po wprowadzeniu w życie sprawi, że mocniejsze media ponownie staną się gwarantem demokracji – podkreślił Miłoszewski.

Jan Młotkowski z ZAiKS przekonywał, że dyrektywa o prawach autorskich w sieci stanie się szansą nie tylko dla artystów. Według niego, wzmocni ona cały przemysł kreatywny, czyli również branżę gier, start-upy i biznes oparty na innowacjach.

Dyskusję podsumował moderator panelu Stanisław Trzciński. – Najważniejsza dla wprowadzenia dyrektywy o prawach autorskich powinna być rzeczowa dyskusja wszystkich zainteresowanych stron oraz przestrzeganie wyroków, jakie w tej sprawie ogłasza Europejski Trybunał Sprawiedliwości - stwierdził.

Debata "Jak chronić wolność w sieci, polską kulturę i polski przemysł kreatywny" miała miejsce 4 września na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Jej moderatorem był Stanisław Trzciński, kulturoznawca i dziennikarz muzyczny. Panelistami byli podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Paweł Lewandowski, wokalistka jazzowa i kompozytorka Urszula Dudziak, pisarz Zygmunt Miłoszewski, publicysta i muzyk Piotr Iwicki, szef komunikacji ZAiKS Jan Młotkowski oraz prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA