fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Czy banki są kołem zamachowym inflacji

Adobe Stock
Ceny usług finansowych nad Wisłą rosną najszybciej w UE. Ale wbrew temu, co pokazują dane Eurostatu, zjawisko to nie ma silnego wpływu na inflację.
W marcu inflacja w Polsce przyspieszyła do 4,4 proc. rok do roku, z 3,6 proc. miesiąc wcześniej. Wyższa była poprzednio w grudniu 2011 r. Z piątkowych danych Eurostatu wynika, że tak szybkiego wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych nie doświadcza obecnie żaden inny kraj UE. Na drugich pod tym względem Węgrzech inflacja wynosiła w marcu 3,9 proc. rocznie, po 3,3 proc. w lutym. Co więcej, inflacja bazowa, nieobejmująca cen energii i żywności, które w dużym stopniu kształtują się pod wpływem sytuacji na rynkach globalnych, trzeci miesiąc przekraczała nad Wisłą 5 proc. rocznie. W UE nie ma dziś innego kraju, gdzie przekraczałaby ona 2,5 proc.
Taki obraz inflacji nad Wisłą maluje wskaźnik HICP, obliczany według tej samej metodologii we wszystkich krajach UE. Według krajowego wskaźnika CPI inflacja przyspiesza, ale pozostaje wyraźnie niższa. W marcu wynosiła 3,2 proc. rocznie, a w wersji bazowej 3,9 proc. Tym samym różnica między inflacją mierzoną HICP a CPI utrzymała się na rekordowym poziomie 1,2 pkt proc. Ta rozbieżność prowokuje pytanie, który z tych wskaźników jest obecnie bardziej wiarygodny.
Pytany o to na wideokonferencji prezes NBP Adam Glapiński tłumaczył, że inflację HICP podbija wzrost cen usług finansowych, które w tym wskaźniku mają (w Polsce) dużą wagę. Wynosi ona 2,4 proc., podczas gdy we wskaźniku CPI zaledwie 0,04 proc.
Według obu wskaźników ceny tych usług od wiosny ub.r. rosną w ekspresowym tempie, dochodzącym do 50 proc. rocznie. Na wzrost całego CPI ma to jednak znikomy wpływ, a do zmian HICP dodaje 1 pkt proc. Krótko mówiąc, gdyby w obu wskaźnikach udział usług finansowych był podobny, to oba pokazywałyby mniej więcej taką samą inflację. Ale może to w HICP waga tych usług jest bliższa udziałowi w wydatkach na ten cel statystycznego konsumenta?
– Moim zdaniem bliżej rzeczywistości jest pod tym względem skład CPI – ocenia Marcin Czaplicki, ekonomista z PKO BP. Zwraca uwagę, że udział usług ubezpieczeniowych w obu wskaźnikach jest podobny (wynosi 1,1 proc. w HICP i 1 proc. w CPI). Tymczasem jest mało prawdopodobne, aby statystyczny Polak wydawał więcej na usługi finansowe niż na ubezpieczenia.
W ocenie Marcina Mazurka, głównego ekonomisty mBanku, wątpliwości budzić może również to, że spośród krajów UE tylko w Szwecji i Danii udział usług finansowych w koszyku HICP jest większy niż u nas, choć Polska nie należy do najbardziej „ubankowionych" gospodarek.
Tempo wzrostu cen usług finansowych w Polsce na pierwszy rzut oka też budzi zdumienie. Z danych Eurostatu wynika, że w ostatnich dwóch dekadach tylko w Holandii w 2002 r. i na Węgrzech w 2013 r. usługi te drożały równie szybko jak dziś u nas. Zdaniem analityków tak nadzwyczajne tempo wzrostu cen usług finansowych jest jednak faktem. – To w dużej mierze efekt niskiej bazy odniesienia. W Polsce udział przychodów z prowizji i opłat w całkowitych przychodach operacyjnych banków jest niższy niż na zachodzie Europy. Model biznesowy banków był dotąd taki, że zarabiały na odsetkach, a inne usługi były tanie albo nawet darmowe. Teraz na odsetkach zarabiać trudno, więc inne opłaty są podwyższane. Ale nadal są relatywnie niskie, więc mogą jeszcze rosnąć – ocenia Czaplicki.
– W Polsce trwa redefiniowanie modeli biznesowych przez banki. Rynek przechodzi konsolidację, słabsze banki znikają. Zostali ci silniejsi, którzy mogą dyktować ceny. Już od pewnego czasu banki skłaniał do tego podatek bankowy, a w 2020 r. pojawił się dodatkowy bodziec: silne obniżki stóp procentowych. Zarabianie np. na konwersji depozytów bieżących na obligacje skarbowe stało się mniej rentowne, więc banki szukają innych przychodów – przyznaje Michał Sobolewski, analityk z DM BOŚ.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA