fbTrack

Film

Polskie komedie: Jak tatuś robił najlepszy dzióbek we wsi

Komedie wszechczasów Rejs, Miś, Kiler, Chłopaki nie płaczą, Dzień świra 5 DVD, Best Film 2018
materiały prasowe
Podobno nie umiemy śmiać się z siebie, ale warto zmienić zdanie i zacząć rok z polskimi kultowymi komediami.

Z wyborem odpowiednich tytułów wcale nie jest źle. Jest ich w archiwum niemało. Począwszy od lat trzydziestych, gdy powstawały filmy takie jak „Pani minister tańczy" Juliusza Gardana z Tolą Mankiewiczówną, Aleksandrem Żabczyńskim i Mieczysławą Ćwiklińską czy „Paweł i Gaweł" Mieczysława Krawicza z Eugeniuszem Bodo i Adolfem Dymszą, aż do serii „Listów do M." lub ubiegłorocznego „Juliusza" Aleksandra Pietrzaka.

A po drodze Polacy śmiali się m.in. na komediach Stanisława Barei, Sylwestra Chęcińskiego, Tadeusza Chmielewskiego, Juliusza Machulskiego, ale także na mądrych, gorzkich filmach Marka Koterskiego.

Best Film proponuje box z pięcioma komediami. Należą do klasyki gatunku: „Rejs" Marka Piwowskiego (1970), „Miś" Stanisława Barei (1981), „KiIer" Juliusza Machulskiego (1997), „Chłopaki nie płaczą" Olafa Lubaszenki (2000), „Dzień świra" Marka Koterskiego (2002).

Są bardzo różne, mają własny charakter, zdradzają różne temperamenty twórców, opisują różne czasy. Łączy je jedno: wnikliwie przypatrują się „polskiemu charakterowi". Teksty z tych filmów weszły do potocznego języka. „Łubu dubu, łubu, dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam. To śpiewałem ja, Jarząbek".

„Jestem wesoły Romek! Mam na przedmieściu domek!" i „Parówkowym skrytożercom mówimy »nie!!!«" – to oczywiście cytaty z „Misia".

„W tak pięknych okolicznościach przyrody...". „Proszę pana ja jestem umysł ścisły... Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem". „Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy". „A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje". A wreszcie: „Pytania są tendencyjne". To tylko kilka odzywek bohaterów „Rejsu".

„To, co dla ciebie jest sufitem, dla mnie jest podłogą", „Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz co... I bym teraz, k... a, nie miał ręki" czy często używane: „O czym ty do mnie rozmawiasz?" – to wypowiedzi z „Chłopaki nie płaczą".

Nie zdajemy sobie sprawy, ile weszło do potocznego języka z filmów Juliusza Machulskiego. „Co ja sobie za to kupię? Waciki?" „Co ty myślisz, cwaniaczku?! Że z piątego przykazania możesz sobie zrobić spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością?!" – to z „Kilera".

Na koniec zdegradowany inteligent z „Dnia świra". Od pełnego dumy „Jak tatuś zrobi dzióbek, to nie ma ch... a we wsi!" przez filozoficzne „Co za absurd, żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem!?" do desperackiego: „To be, kurwa, or not to be!"

Warto wracać do starych filmów. Po latach zmieniają się i dojrzewają razem z nami. Nawet jeśli mają głównie rozśmieszyć.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL