Film

Rodzinne historie Janusza Kondratiuka

Fotorzepa, Piotr Wittman
Chciał zostać malarzem, a został filmowym reżyserem. Gościem najbliższej „Niedzieli z…” będzie Janusz Kondratiuk. Początek o 17.15 w TVP Kultura.

Pretekstem do spotkania był ostatni film tego twórcy „Jak pies z kotem”, który na ekranach kin pojawi się w październiku. To jego historia rodzinna – czas umierania starszego brata Andrzeja, także reżysera, którym opiekował się do końca, przez trudny rok.

- Ten film nie ma tezy – wyjaśnia Janusz Kondratiuk. - Bardzo trudno było go zrobić bo miałem całkowitą wolność. Pokazywałem wydarzenia tak, jak zapisały się w mojej pamięci.

Nie myślał, że dopuszcza widzów tak blisko. Namówił go do tego Dominik Rettinger, scenarzysta i przyjaciel.

- Zaśmiewaliśmy się przy opowieściach jak musiał zabrać brata Andrzeja i jego żonę Igę do siebie do domu – wspomina Rettinger. – Zamienił swój dom nie tylko w szpital, ale i - szpital wariatów. To był czysty czarny humor. Ale „Jak pies z kotem” nie jest ciężkim ponurym filmem o umieraniu, tylko czarną komedią. Obrazem o niezwykłym poświęceniu.

- Dla mnie to dużo prostsze – ripostuje Janusz Kondratiuk. - Jest rodzina, jest brat i tak trzeba zrobić.

O swoim doświadczeniu grania w tej rodzinnej historii opowiada Olgierd Łukaszewicz. Bożena Stachura wspomina, że kiedy z kolegami aktorami po raz pierwszy zobaczyła film – wszyscy płakali.

Janusz Kondratiuk (ur. 1943) w Ak-Bułak – ówczesnym ZSRR, miał dwa lata, gdy po wojnie wrócił z bliskimi do Polski.

- Jak wróciliśmy Andrzej bardzo cierpiał – wspomina Janusz Kondratiuk. – Tęsknił za dzieciństwem na stepie i kulturą, w której można głęboko wyrażać swoje stany emocjonalne.

Ponoć już w czasie studiów w Łódzkiej Filmówce Janusz Kondratiuk doszedł do wniosku, że bardziej niż film pociągające jest życie. Chciał się tam znaleźć z powodu starszego brata i ładnych dziewczyn. Miał wtedy niespełna 18 lat. Dziś wciąż uważa, że szkoła nie wywarła na niego żadnego wpływu i prawie niczego nie nauczyła.

- Właściwie przez całe studia kręciłem się wokół dziewczyn – twierdzi Janusz Kondratiuk.

Do jego najbardziej znanych obrazów należą: „Dziewczyny do wzięcia” (1972), „Jak zdobyć pieniądze, kobietę i sławę” (1969), „Czy jest tu panna na wydaniu?” (1976), „Klakier” (1982), „Remont” (1986), „Milion dolarów” (2010)

- Lubię patrzeć na ludzi, jakimi są – odpowiada zapytany o angażowanie do swoich filmów naturszczyków.

- Wszystkie jego filmy pokazują ciepły stosunek do człowieka. On człowieka lubi – sądzi ks. Andrzej Luter.

O reżyserze opowiadają także m.in. Ernest Bryll, Janusz Zaorski, Zbigniew Buczkowski, Tomasz Karolak. 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL