fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały prasowe
„Milczenie” Martina Scorsese to czterogodzinny film, który w czasie świąt pozwoli wyciszyć się i pomyśleć o istocie wiary i obcowania z Bogiem. A dla kinomanów – prawdziwa frajda: „Bracia Lumiere! Tak narodziło się kino” - dokument zrealizowany przez dyrektora festiwalu canneńskiego Thierry’ego Fremaux.

Milczenie, reż. Martin Scorsese

Gutek Film

Dodając do „Ostatniego kuszenia Chrystusa” i „Kunduna” nowy film „Milczenie”, Martin Scorsese zamknął swój tryptyk o wierze. Jest rok 1639. Odizolowana od świata, żyjąca własnym rytmem Japonia broni się przed chrześcijaństwem, które przynoszą jej misjonarze. Szoguni boją się, że obca wiara wywróci porządek ich świata.

Ojciec Ferreira, portugalski Jezuita, który pojechał do Azjii z misją nawracania Japończyków  - zniknął. Chodzą pogłoski, że dokonał apostazji, wyrzekł się wiary i żyje w Azji wyznając buddyzm. Dwaj zakonnicy – ojcowie Sebastiao Rodrigues i Francisco Garrpe jadą do Japonii, by odszukać Ferreirę. Tam z jednej strony czują się jak łowna zwierzyna: nie mogą ze swoich kryjówek wyjść za dnia, by nie narazić się na śmierć. Z drugiej – wiedzą, że są potrzebni. Dla chrześcijańskich wiosek odprawiają msze po łacinie, spowiadają wiernych, udzielają rozgrzeszenia. Aż do chwili, gdy zostają pojmani.

I wtedy Rodrigues przechodzi przez to samo doświadczenie, które wcześniej stało się udziałem Ferreiry: sam jest torturowany, ale też musi patrzeć na cierpienia prostych wyznawców Chrystusa. Wszystkim „inkwizytorzy” mówią to samo: „Będziesz wolny natychmiast, jeśli podepczesz obraz Chrystusa albo spluniesz na krzyż”. Chrześcijanie, którzy tego nie zrobią, cierpią i, torturowani, konają przez wiele dni.

Ojciec Rodrigues, zamknięty w drewnianej klatce, musi na ich męczeństwo patrzeć.  Czy można znieść taki widok? Czy można uznać, że cierpienie uszlachetnia, że jest drogą do Boga? I dlaczego ten Bóg milczy? A przecież Rodrigues wie, że jeśli wyprze się Chrystusa – sam ocaleje, a japońscy więźniowie wrócą do domów.

Martin Scorsese zrobił film bardzo ciekawy, który w pospiesznym, zdyszanym świecie zmusza widza, żeby na 240 minut zatrzymał się w biegu. Pomyślał o duchowości. O wierze, o wartościach niezbywalnych takich jak wierność sobie i własnym przekonaniom. Ale też żeby położył na drugiej szali cenę, jaką czasem trzeba za te wartości zapłacić. A przecież to nie wszystko, bo Scorsese zadaje też pytanie, czy miały sens misje szerzenia wiary katolickiej w świecie tak obcym i odrębnym kulturowo? I czy katolicki świat miał prawo wkraczać w inną wiarę? Ciekawy obraz, a i problemy, jakie porusza, w sam raz na zadumę w czas Bożego Narodzenia.

Bracia Lumiere! Tak narodziło się kino, reż. Thierry Freamux

Kino Świat

Kiedy 28 grudnia 1895 roku odbył się w podziemiach paryskiej „Grand Café” przy Bulwarze Kapucynów pierwszy pokaz „Kinematografu Lumiere” nikt nie docenił doniosłości tego wydarzenia. Tylko dziennik „Le Radical” we wzmiance zatytułowanej „Kinematograf. Cudo fotograficzne” donosił: „Zaprezentowano wczoraj wynalazek, jeden z najciekawszych w naszej epoce, tak przecież płodnej. Chodzi o nowy sposób reprodukcji scen z życia, sfotografowany seriami zdjęć migawkowych”. Ale i recenzent tak bardzo przychylny, dostrzegający na białym ekranie nawet kolory, których przecież w rzeczywistości nie było, postawił kinematograf w rzędzie takich zabawek technicznych jak latarnie magiczne, kineskopy czy prasinoskopy z ożywionym rysunkiem klowna. A jednak to były narodziny nowej dziedziny sztuki.

Thierry Fremaux opowiada o braciach, którzy stworzyli jej podwaliny. Kinomani znają zwykle takie filmy Lumiere’ów jak  „Przyjazd pociągu na stację w La Ciotat”, „Wyjście robotnic z fabryki Lumiere w Lyonie” czy pierwszą „fabułę” - „Oblanego ogrodnika”. Tymczasem pierwsi filmowcy, razem ze swoimi operatorami, nakręcili blisko 1500 króciutkich, zwykle 50-sekundowych etiudek. Fremaux prezentuje 108 z nich, wzbogacając ich montaż dokument komentarzami, anegdotami. Portretuje braci Lumiere jako świadomych artystów, którzy zdawali sobie sprawę, że ich kino to nie tylko biznes, lecz również podglądanie świata i opowiadanie historii.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA