fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Sekrety kompozytora i biznesmena

YouTube(kadr z filmu)
Niezbadane są ludzkie drogi i nic nie jest przesądzone raz na zawsze. Czasem zmiany są zaskakujące.

– Historia mojego życia to kilkukrotne umieranie – mówi Janusz Bielecki - bohater filmowej opowieści Piotra Poraja-Poleskiego.

Urodził się martwy i na przemian wkładano go do zimnej i gorącej wody, by wywołać w ten sposób pierwszy krzyk. Udało się.

Potem jeszcze raz urodził się na nowo, gdy jako kilkulatek został niemal cudownie ocalony z choroby przez lekarza – benedyktyna z Tyńca.

Janusz Bielecki, o którym opowiada film, jest człowiekiem dojrzałym – ponad 50-letnim. Zamożnym człowiekiem interesów, który przed 10. laty odkrył w sobie powołanie kompozytora i zaczął grać też na fortepianie.

– Styl jego muzyki oscyluje miedzy muzyką XIX-wieczną, a XX-wieczną – ocenia Zygmunt Konieczny, dostrzegając w tej muzyce wpływy m.in. Rachmaninowa i Mahlera. – Łączenie zawodu biznesmena i kompozytora jest trudną rzeczą, bo to dwie różne ekspresje. Jego potrzeba współpracy z różnymi artystami jest wspaniała.

– Dobra dusza, mecenas sztuki – określa go Henryk Miśkiewicz. – Czy to przejdzie do historii? Tego nie wiemy, czas pokaże…

Janusz Bielecki założył fundację zajmującą się pomocą młodym muzykom, powołał do życia Festiwal „Screen and Sound”, w którym biorą udział muzycy tworzący utwory ilustrujące. Był też mecenasem festiwalu Grechuty, co ciepło wspomina wdowa po artyście, Danuta Grechutowa.

Biznesmen opowiada o swoim biednym dzieciństwie, wyjeździe na saksy za granicę i powrocie, o synu, z którego jest dumny i o życiowej partnerce.
Powstała laurka. Oby nie na zamówienie…

Premiera dokumentu „Janusz Bielecki. Sekrety” w reżyserii Piotra Poraj - Poleskiego w niedzielę 7 maja o 10.25 w TVP 2.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA