fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Dokument „Dietrich i Garbo – dwie boginie kina” w Planete

materiały prasowe
Czarodziejskie, uwodzicielskie, nieprzewidywalne, czyli dwie boginie kina: Marlena Dietrich i Greta Garbo.

Obie uchodziły za największe gwiazdy przedwojennego kina – Garbo została uznana za nią jako pierwsza. Była ucieleśnieniem sublimacji, piękna i wdzięku – nazywano ją „boską”. Wkrótce na firmamencie pojawiła się też Marlena Dietrich, czyli femme fatale swoich czasów, zmysłowa kobieta – wamp. I tylko ona „Błękitny Anioł” – potrafiła przyćmić blask Grety. Marlena zmieniała twarze, Greta – trwała przy swoim niebiańskim wizerunku.

Hollywoodzkie standardy wymusiły na obu metamorfozę i zgubienie kilogramów uważanych tu za niestosowny naddatek.

Marlena naśladowała początkowo Garbo doceniając jej talent. Ich rywalizację podsycały, a na pewno toczyły, patronujące im wytwórnie filmowe – MGM w przypadku Garbo, Paramount – Dietrich.

Miały różny start. Garbo urodzona jako Greta Gustaffson, w ubogiej szwedzkiej rodzinie, gdy miała 14 lat z konieczności, po śmierci ojca, podjęła pracę sprzedawczyni w domu handlowym. Pierwszą małą rólkę zagrała w 1922 roku w filmie „Petter włóczęga”, ale nic jeszcze wówczas nie wskazywało, że z kopciuszka przemieni się w księżniczkę, choć dostała za nią artystyczne stypendium, by rozwijać talent. Miała wiele kompleksów. I szczęście, bo spotkała Mauritza Stillera, wybitnego reżysera, który pokierował jej artystyczną drogą.

Marlena, wychowana w zamożnej niemieckiej rodzinie otrzymała staranne wykształcenie. Postanowiła, że zostanie aktorką, dostała się do słynnej berlińskiej szkoły aktorskiej Maxa Reinhardta.

Boska Greta do swego świata dopuszczała nielicznych, nie bywała na przyjęciach, nie lubiła być rozpoznawana na ulicy, nosiła więc długi trencz, ciemne okulary i kapelusz mocno naciągnięty na twarz. Mówią, że sprawiała wrażenie istoty biseksualnej, że jej namiętność nie cierpiała codzienności.

Marlena przyjęcia uwielbiała, lecz podobnie jak Greta romansowała nie tylko z mężczyznami, ale i kobietami. W „Maroku”, jako pierwsza gwiazda całowała się na ekranie z kobietą łamiąc dotychczasowe normy obyczajowe.

Obie budziły pożądanie nie tylko mężczyzn. Przypisywano im nawet przelotny romans, a także wspólną kochankę…

Pod koniec życia bardzo się do siebie upodobniły. Kiedy Dietrich nie mogła już utrzymać swego doskonałego wyglądu, z którego słynęła – zamknęła się w swoim paryskim apartamencie i nie opuszczała go aż do śmierci, czyli przez blisko 15 lat. Garbo ostatnie 30 lat życia spędziła w samotności w swym apartamencie w Nowym Jorku przez 52. ulicy. Kiedy zmarła 15 kwietnia w 1990 roku mając 85 lat, do Marleny Dietrich został wysłany telegram o treści: „Garbo nie żyje. Moje gratulacje”. Znający Marlenę twierdzą, że musiała się wówczas uśmiechnąć…

Przeżyła swoją wielką rywalkę o 2 lata - zmarła 6 maja 1992 roku w Paryżu. Miała 91 lat.

Premiera francuskiego dokumentu „Dietrich i Garbo – dwie boginie kina” w sobotę 17 grudnia o 22.00 w Planete.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA