fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Andrzej Malinowski: Sylwester nie dla księgowych

Tadeusz Kościński
Fotorzepa, Robert Gardziński
W latach PRL ludzie opanowali umiejętność „rozumienia wspak". Jeśli władza oznajmiała, że np. na pewno nie zabraknie cukru, oznaczało to jego rychłe zniknięcie z półek. „Rozumienie wspak" przydaje się i teraz. Bo rząd zapowiedział, że nie zamierza podnosić podatków...

Posłańcem tych wieści był Minister Finansów. W nowym roku żaden podatek nie wzrośnie o grosz, a pojawi się tylko jeden nowy – mówił na początku października. Tknięci przeczuciem Pracodawcy RP przejrzeli przepisy podatkowe. Nadchodzi pięć nowych danin! A cztery inne wzrosną!

Prawdziwość słów ministra można ocenić, porównując je z twardymi faktami. Od 1 stycznia wchodzą nowe daniny: podatek handlowy, podatek cukrowy, podatek od alkoholu w małych butelkach. Zostaną opodatkowane spółki komandytowe. Pobrana będzie też opłata przekształceniowa przy ostatecznym likwidowaniu otwartych funduszy emerytalnych. Haracz ten zostanie ściągnięty z kont uczestników OFE. Czyli z pieniędzy, których rząd przyrzekał nie tykać pod żadnym pozorem!

Wzrosną podatki od nieruchomości i od deszczu. Ulga abolicyjna będzie ograniczona. Podwyższy to wymiar podatku dochodowego. Stawki VAT, które miały być obniżone, pozostaną takie same. Obywatele będą też wciąż płacić większy PIT. Nadal bowiem nie została podniesiona kwota wolna od podatku. I to mimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Na tegorocznej zabawie sylwestrowej może więc zabraknąć księgowych. Gdy inni będą pić szampana, oni będą rwać włosy z głowy. Tak naprawdę jednak wszyscy powinni odstawić kieliszki i nadstawić uszu. Jeśli dobrze się wsłuchać, to dobiegną nas trzaski i jęki pękającej konstrukcji. To polska gospodarka zaczyna uginać się pod ciężarem „dobrej zmiany".

Państwo polskie, szukając rozpaczliwie pieniędzy zaczęło bowiem podcinać gałąź, na której samo siedzi. Podnosi podatki, by zwiększyć wpływy do państwowej kasy. Tyle że rząd, konstruując budżet, założył nadejście w połowie roku mocnego odbicia wzrostu gospodarczego! M.in. z tego powodu, że... firmy zaczną inwestować. U każdego, kto myśli logicznie, powinna zapalić się czerwona lampka. Coś tu nie gra! Jak można zakładać, że firmy zaczną inwestować, skoro zostaną obłożone nowymi podatkami? I to w atmosferze niepewności i spowolnienia wywołanymi pandemią... Czy konny zaprzęg ruszy pod górę szybciej, bo woźnica dołoży na furmankę kilkanaście worów z mąką? Wątpię.

Jeśli założenia wpływów budżetowych nie zostaną spełnione, to całość finansów państwa posypać się może jak domek z kart. Przypominam, że i tak wchodzimy w rok 2021 z rekordowym deficytem. Najwyższym w całej Unii Europejskiej.

Nie można zbudować zdrowej i silnej gospodarki, wyciskając obywateli i firmy jak cytryny. To oni swoją pracą mają budować własny dobrobyt. Z niego dopiero powstanie bogactwo państwa. Z pracy obywateli! Nie wirtualnych budżetowych założeń, które mogą nigdy nie zaistnieć w rzeczywistości. Zacznijmy mówić tę prostą gospodarczą prawdę. Bo coraz więcej ludzi zaczyna wierzyć, że pieniądze i praca nie są ze sobą związane.

Mając w pamięci rozmaite wypowiedzi przedstawicieli władzy, zacznijmy w końcu mówić prawdę!

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA