fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Andrzej Malinowski: Zarządzanie prawdą

Bloomberg
Western. Scena w saloonie. Kowboje grają w karty. Nagle jeden łapie drugiego za rękę. „Oszukujesz" – krzyczy i zaczyna się awantura.

Polska to nie Dziki Zachód. Ale właśnie na naszych oczach rozegrała się taka westernowa scena. Tyle że za rękę dał się złapać... rząd.

W połowie maja ogłosił on, że jak Polska długa i szeroka rządowa pomoc płynie do przedsiębiorców. Cały kraj jest przykładem sprawności samorządów. Lojalnie wypełniających zadania wskazywane przez rząd. Z jednym tylko wyjątkiem. Warszawa. Tu wszystko idzie jak po grudzie.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) pokazało tabelkę dotyczącą realizacji pożyczek dla mikroprzedsiębiorców. I tak Powiatowy Urząd Pracy w Gorzowie Wielkopolskim zrealizował 92 proc. wniosków. Krakowski 62 proc., bydgoski 57 proc. A warszawski mizerne 6 proc.! „Wstyd" – grzmiały jedynie słuszne media. Zapewne z troski o przedsiębiorców. Bo przecież nie dlatego, że włodarzem Warszawy jest najsilniejszy opozycyjny kandydat na prezydenta RP?

Z liczbami, jak i faktami się nie dyskutuje. Ale można je sprawdzić. Zrobili to zarówno urzędnicy warszawskiego ratusza, jak i dziennikarze. No i złapali rząd za rękę. Tabelka była zmanipulowana! Wnioski są składane drogą elektroniczną oraz papierową. Te pierwsze rozpatruje się szybko. Te drugie wolniej. Trzeba je najpierw ręcznie wprowadzić do systemu informatycznego. MRPiPS, konstruując tabelkę w przypadku innych miast niż Warszawa, wykorzystało tylko te elektroniczne. Ale w przypadku stolicy resort „dosypał" całą górę tych papierowych. Gdyby tak zrobić w przypadku np. Krakowa, to wynik nie byłby na poziomie 62 proc., ale... 13 proc. Bydgoszcz zamiast 57 proc. miałaby 12 proc. Gorzów Wielkopolski nie 92 proc., ale 73 proc. To i tak sporo. W Warszawie działa jednak prawie pół miliona firm. Dziennie może w niej spływać tyle wniosków, ile w innym mieście łącznie od początku pandemii! Jaki jest sens porównywania stolicy Polski z resztą?

Trudno uwierzyć w przypadkową pomyłkę. To „zarządzanie prawdą". Prawdziwe dane zestawiono tak, że opinia publiczna została zmanipulowana. Powstało wrażenie, że warszawscy urzędnicy to nieroby i obiboki. Że sabotują doskonały rządowy plan wsparcia. Kosztem przedsiębiorców. To kłamstwo! Samorządowcy dbają o swoje regiony jak nikt inny. A rządowy plan pomocy jest bliski „doskonałości" tak, jak bliska „wiarygodności" jest prezentowana tabelka. A można inaczej. Szybko i prosto bez skomplikowanych procedur. Tak jak w programie pomocy Polskiego Funduszu Rozwoju.

Na początku maja Rada Dialogu Społecznego zwróciła się do szefowej MRPiPS o cykliczne i szczegółowe dane dotyczące wniosków złożonych na poszczególne rodzaje pomocy. Z rozbiciem na województwa, na rozpatrzone, odrzucone itd. Gdybyśmy je otrzymali, to każda manipulacja danymi wyszłaby w minutę po ich publikacji. RDS ich nie dostała do dziś. Pewnie prawda podlega nadal „zarządzaniu".

Tydzień temu pisałem o zaufaniu. Między pracownikami, pracodawcami, konsumentami i rządem – czyli wszystkimi. Jego warunkiem jest szczerość i prawda, a nie manipulacja. Inaczej wiara, że zaufanie u nas jest możliwe, słabnie. Ile razy można się rozczarować?

W westernach przyłapany na gorącym uczynku kanciarz wylatywał z saloonu. W Polsce można dalej siedzieć przy stole i rozdawać karty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA