fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jan Zielonka: Jak wzmocnić Unię Europejską

AFP
Marzy mi się silna, zjednoczona Europa, lecz droga do niej wymaga odwagi, by mówić o jej słabościach.

Z mojej przychodni lekarskiej w Oksfordzie otrzymałem tydzień temu esemes, że mogę się już zaszczepić. Jednak od roku jestem we Włoszech, gdzie szczepionka dla mnie będzie dostępna dopiero za parę miesięcy. Włosi szczepią szybciej niż Polacy czy Holendrzy, lecz UE nie otrzymała obiecanych szczepionek od międzynarodowych producentów. Jak to możliwe, że nie tylko wielkie i silne Stany Zjednoczone, lecz też Wielka Brytania, a nawet mały Izrael dostały obiecane szczepionki, a UE ich nie dostała? Ktoś coś musiał schrzanić, czego skutkiem będzie śmierć tysięcy niewinnych osób, nie mówiąc już o kosztach gospodarczych.

Wielką Brytanię opuściłem z uwagi na brexit i rosnącą falę populizmu w tym bliskim mi kraju. Powrót na Stary Kontynent był aktem przymierza z integracją europejską. Pomysł, by poszczególne kraje Unii konkurowały ze sobą o szczepionkę, uważam za szalony. Ponadto zjednoczona Europa może teoretycznie negocjować z firmami farmaceutycznymi z pozycji silniejszej niż poszczególne kraje. Jednak co słuszne w teorii, nie musi się sprawdzić w praktyce, i tu jest

pies pogrzebany. Komisja Europejska targowała się o szczepionki tak jak o kartofle czy banany. Silne kraje członkowskie promowały swoje własne firmy farmaceutyczne, nie zważając na ich realne możliwości. Kiedy AstraZeneca pokazała UE środkowy palec, prawnicy europejscy świecili oczami. Czy mówienie o tym jest wodą na młyn wrogów zjednoczonej Europy? Po części tak, należy jednak spytać, czy zamiatanie spraw pod dywan jest w interesie Europy.

W polityce dominuje obecnie myślenie plemienne: jesteś z nami czy jesteś przeciw? Problem w tym, że świat jest bardziej skomplikowany. UE ma ogromne zalety: żmudne negocjowanie wspólnych praw w Europie jest lepsze niż prawo pięści. Eliminacja przeszkód dla wolnego przepływu ludzi, dóbr, usług i pieniędzy przynosi więcej korzyści niż protekcjonizm. Zjednoczonej Europie łatwiej jest niż podzielonej poskromić rynkowych czy wojskowych rozbójników. Jednak UE nie ma monopolu na mądrość i cnotę, a nieudolnych komisarzy trudno odwołać. Łatwiej ukarać w Unii rządy, które łamią zasady rynkowej konkurencji, niż te, które łamią demokrację. Lobbyści mają większe wpływy w Brukseli niż suweren, czyli obywatel. Procedury unijne są z natury powolne, bo sprawy trzeba uzgadniać z wieloma aktorami. Stąd UE nie umie szybko działać w sytuacji zagrożenia zarówno

w sferze militarnej, jak i epidemiologicznej. Ponadto kompromis zadowalający wszystkich jest z natury płytki, co obniża skuteczność.

Mnie się marzy silna, zjednoczona Europa, lecz droga do takiej Europy wymaga odwagi, by mówić o jej słabościach. Bez tego stracimy wiarygodność, nie będziemy się uczyć na błędach i utrwalimy bezkarność niekompetentnych urzędników. W niektórych mediach o Unii nic złego nie można powiedzieć, a w innych mediach przeciwnie. A przecież Bóg nie stworzył świata tylko w czerni i bieli.

Autor jest profesorem na uniwersytetach w Wenecji i Oksfordzie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA