Felietony

Harem Kazimierza Wielkiego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Hit sylwestra: Zakopane, Zakopane – Zenek, góry i górale....

No i już. Jest nowy rok. Pożegnanie starego trochę nas kosztowało. Specjalnie na sylwestra do Zakopanego przyleciał z Puerto Rico Luis Fonsi. Zaśpiewał trzy piosenki i powiedział, że w związku z tym nas kocha. Dzięki temu TVP pokonała konkurencję. No, ale oni mają inne cele: chcą zarabiać pieniądze. Celem telewizji publicznej jest kasę wydawać.

Do dziś trwa ostry spór, czy wyższa oglądalność była na „Despacito", czy na Martyniuku i jego „Oczach zielonych". Ponieważ wszystko zależy od metody badania, my z powodów patriotycznych uznajemy zwycięstwo Zenka. Nie dość że śpiewa po polsku, to jeszcze wygląda jak Polak. Znaczy jak Zenek.

Tuż po sylwestrze zakotłowało się na zakopiańskim dworcu kolejowym, bo wszyscy naraz chcieli odjechać jednym pociągiem do Warszawy. 300 osobom się nie udało. Jeśli byli wśród nich fani Maryli Rodowicz, to na pewno śpiewali „wsiąść do pociągu byle jakiego". Byle jaki, byle jechał.

Przed końcem roku oddano do użytku kilka nowych dróg ekspresowych, między innymi obwodnicę Marek. A i tak wszyscy postanowili pojechać do Zakopanego i tam utknąć. Jest tylko jedno wyjście: budujmy mniej dróg, a więcej Zakopanych.

U nas Fonsi dostał pół miliona, a w Ameryce Mariah Carrey wypłakiwała się w telewizji, że nawet herbaty jej nie dali nas sylwestrze w Nowym Jorku. Powiedzmy sobie jasno: nasz prezes lepszy niż ich Trump. Nie tylko pod względem fryzury.

My zresztą jesteśmy wielbicielami Trumpa, zwłaszcza od kiedy zobaczyliśmy „Playboya" z Melanią. Dlatego z uwagą obserwujemy jego awanturę z Kimem (tym z Północnej Korei, co to nikt nie wie, jak ma na imię, a jak na nazwisko). Awantura jest o to, kto ma guzik atomowy. Na atomach się nie znamy, ale jedno jest pewne. Kim ma jeszcze gorszą fryzurę niż Trump. I znowu prezes triumfuje.

W ogóle to TVP mocno odpaliła Nowy Rok. Dokładnie 1 stycznia ruszyła emisja serialu historycznego „Korona królów". Jedni od razu wiedzieli, że będzie zły, inni od razu, że dobry. Rację mieli ci pierwsi. Bohaterem „Korony królów" jest Kazimierz Wielki. Ten, co to zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Jego kontynuatorem jest prezes Kurski. Zastał TVP murowaną, a zostawi paździerzową.

No i wszystkim się wydawało, że jak paździerz, to ludzie nie obejrzą. Tymczasem obejrzeli. Pierwsze odcinki zobaczyło prawie 4 miliony widzów. I w sumie nawet nas to cieszy. I tak wolimy „Koronę królów" od „Sułtanki Kosem". Niby Turcy zrobili serial o haremie, ale u nas golizny więcej. A jakby jeszcze Kazimierz Wielki miał harem, to by dopiero był hit.

Wydawało się, że ten rok będzie należał do „Korony królów", na horyzoncie pojawiła się jednak bardzo poważna konkurencję. Patryk Vega przerabia „Botoks" na serial. W filmie był seks z psem, to może w serialu będzie seks z kotem? Wyjaśnienie dla podejrzliwych: to nie jest aluzja polityczna.

Nowy rok zaczął się, zresztą nie pierwszy już raz, od zamkniętych lekarskich gabinetów. Ale że Polska do Trzech Króli nie pracuje, mało kto to zauważył. Napisaliśmy do Trzech Króli? A przecież chodziło nam o Sześciu.

Trwają negocjacje lekarzy z ministrem Radziwiłłem. O porozumienie nie będzie łatwo. Lekarze przekonują ministra, że jest im źle, minister przekonuje lekarzy, że jest im dobrze.

Poznaliśmy przebiegłe plany Macierewicza, który co chwila obwieszcza jakiś dęty sukces, żeby tylko zwiać przed rekonstrukcją. Jak będą szli z dymisją, katapultuje się niczym słynny pilot.

Już za parę dni Człowiekiem Wolności (tygodnika „Sieci") zostanie nowa prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska. To nam przypomina, że mija równo rok od wypadku Antoniego, który gnał z Torunia, żeby zdążyć na wręczenie nagrody prezesowi wszystkich prezesów. Na szczęście teraz nie ma powodu, żeby się spieszyć. Takich wybierajcie, to na ulicach będzie bezpieczniej.

Anna Grodzka chwali Macierewicza. I tak to właśnie jest. Wszyscy myślą, że szef MON to jakiś niebezpieczny prawicowy radykał. Tymczasem Ministerstwo Obrony dopiero pod jego rządami uznało, że transseksualizm nie może być przeszkodą w służbie w polskiej armii. Kogoś to może zaskakuje? Nas nie. Nie od dziś wiadomo, że Antoni ma dziwne upodobania.

Premier Mateusz Morawiecki w pierwszą oficjalną podróż wybrał się do Budapesztu. No wiadomo, Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. Twórcy słynnego powiedzenia jednego przewidzieć nie mogli. Że szabla będzie potrzebna na uchodźców.

Przy okazji się okazało, że panowie premierowie Mateusz i Viktor znają się już 30 lat. Szef polskiego rządu działał wtedy w Solidarności Walczącej, Orbán był młodym aktywistą węgierskiej opozycji. 30 lat... Ile to można przez ten czas wypić... A ilu uchodźców pogonić...

Chociaż ostatnio Mateusz Morawiecki (czy też jego ojciec, ciężko się w tym połapać) coś tam bąknął, że w sumie 7 tysięcy uchodźców to można by jakoś w Polsce upchnąć. W PiS zawrzało, Krystyna Pawłowicz się zagotowała, a premier się krzywo tłumaczył. W ramach pokuty musi teraz trzy razy pójść do telewizji Trwam i trzy razy odmówić wywiadu do TVN.

Kolejne historyczne osiągnięcie naszych rodaków. Pewien pasażer lotu do Malagi okazał się pierwszym w historii ruchu lotniczego, który bez powodu otworzył wyjście awaryjne, a potem wyszedł na skrzydło samolotu. I tak dobrze, że nie otworzył drzwi w powietrzu. To by była prawdziwa Samosierra albo inne Westerplatte.

A Kamil Stoch idzie jak burza i skacze jak szatan. Na lato Lewandowski, na zimę Stoch, a na resztę Morawiecki. No to na zdrowie. Za ten Nowy Rok.

Robert Górski, Kabaret Moralnego Niepokoju, autor serialu „Ucho Prezesa"

Mariusz Cieślik, Program 3 Polskiego Radia

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL