fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Europejski Kongres Gospodarczy

Prof. Jacek Czaputowicz: Niech wygra nasza wizja UE

AFP
Chciałbym, żeby państwa członkowskie Wspólnoty miały swoją suwerenność, a nie żeby suwerenna była Unia – mówi szef MSZ.

Rz: Jaka będzie Unia Europejska za dziesięć lat?

Prof. Jacek Czaputowicz: Trwa dyskusja o przyszłości UE. Unia jest w ważnym momencie, w którym państwa członkowskie, obywatele, analitycy, przywódcy państw, zastanawiają się, w jaki sposób należałoby zreformować Unię, gdyż jest zgoda co do tego, że obecny kształt Unii Europejskiej się nie sprawdza i wymaga reformy. Unia przeszła kryzysy, z których jeszcze dobrze nie wyszła, związane z finansami i strefą euro, oraz kryzys migracyjny. Świadectwem tego, że traci poparcie społeczne, jest brexit. UE ciągle znajduje się w kryzysie.

Jak z niego wyjść?

Są różne głosy. Część przywódców, jak prezydent Francji, postuluje umocnienie ponadnarodowości. Emanuel Macron mówi wprost o suwerennej Unii, chce konferencji i debat na temat zasad funkcjonowania UE, dla czego szuka poparcia. Szuka poparcia u przekonanych. Z dyskusji o Unii nie należy wykluczać sceptyków. Trzeba zwracać się do całego społeczeństwa. Legitymacja powinna być czerpana ze społeczeństw i parlamentów narodowych. Partie rządzące, które w wyborach demokratycznych zwyciężają, mają mandat demokratyczny. Chciałbym, żeby zrealizowała się nasza wizja UE za dziesięć lat, żeby Unia zyskała legitymację zakorzenioną w procesach demokratycznych, w demokracji parlamentarnej, żeby państwa członkowskie miały swoją suwerenność, a nie żeby suwerenna była Unia, jak chce Macron.

Dlaczego?

Unia oparta jest na czterech swobodach: przepływu towarów, kapitału, usług i osób. Widzimy po zachodniej stronie próby ograniczenia tych liberalnych swobód, poprzez wprowadzenie dyrektywy o pracownikach delegowanych, ograniczeniach swobody pracowników czy ograniczenia swobody świadczenia usług, jeśli chodzi np. o polskich kierowców. Polska broni UE liberalnej, w rozumieniu gospodarczym, bynajmniej nie światopoglądowym, i konkurencyjnym, co przyczynia się do większej konkurencyjności i roli UE w świecie. Za dziesięć lat chcielibyśmy podążać tą drogą. Po drugiej stronie mamy demokrację protekcjonistyczną, gdzie ogranicza się niektóre ze swobód, które są dla nas korzystne, a niekoniecznie korzystne dla państw bogatych, czyli swobodę przepływu pracowników, usług, kapitałów, towarów. Spór dotyczy demokracji parlamentarnej liberalnej, którą my prezentujemy i demokracji protekcjonistycznej, która jest skierowana do przekonanych.

Jaka wizja zwycięży?

Mam nadzieję, że nasza. Chciałbym, żeby UE wciąż rozwijała się gospodarczo, żeby była pluralistyczna pod względem kulturowym, a państwa miały możliwość podążania własną drogą, jeśli chodzi o system aksjologiczny. Dotyczy to utrzymania wartości katolickich, które bardzo sobie cenimy.

A jak jest?

Próbuje się nam narzucić własną wizję Unii.

Jaki jest krajobraz po zwycięstwach wyborczych we Francji i w Niemczech?

Wizje Francji i Niemiec, to dwie różne wizje Unii. Francja jest wyrazicielem wizji suwerennej UE. My bronimy wizji Europy liberalnej, konkurencyjnej, czterech swobód i demokracji parlamentarnej. Nie łączyłbym wizji francuskiej i niemieckiej jako jednej. Jesteśmy potrzebni Niemcom, żeby równoważyć zamysły francuskie, bo protekcjonistyczna UE nie jest też w interesie Niemiec. Europa Zachodnia powinna zreformować swoją gospodarkę, głównie te państwa, które były w kryzysie, dokonać reform. Niemcy się na to nie godzą.

Jest kluczowa wizja przyszłości Unii?

Nie ma jednej. Dyskusja trwa. Rysują się grupy interesów, według których dzielą się państwa. Francja jest wyrazicielem interesów państw Południa, dotkniętych kryzysem finansowym, deficytem budżetowym, bezrobociem, trudnością w zreformowaniu gospodarki. Macron próbuje zreformować też swoje państwo. Ale jest i druga grupa państw Europy Środkowej, która odkryła, że ma podobne interesy ws. budżetu UE, wizji Unii, co wynika z podobnej historii, poziomu rozwoju, zagrożenia ze strony Rosji i podobnej polityki zagranicznej. W dyskusji przed rocznicowym spotkaniem w Rzymie, w ub.r., zaprezentowaliśmy z państwami Grupy Wyszehradzkiej wspólną wizję UE. Potrzebny jest kompromis między tymi dwoma wizjami. Polska artykułuje wizję interesów państw Europy Środkowej – Grupy Wyszehradzkiej. Francja artykułuje interesy państw starej UE. Niemcy są najważniejszym państwem Unii. Trzeba wypracować wspólne stanowisko między trzema ośrodkami. Jest miejsce dla Trójkąta Weimarskiego. Bez Polski, która artykułuje interesy całego bloku, trudno będzie znaleźć porozumienie. Mamy czas kompromisu.

Co zrobić, żeby nie było Unii dwóch prędkości?

Nie ma poparcia dla UE dwóch prędkości, także ze względu na stanowisko Niemiec. Nie mówi się już o wyróżnieniu budżetu dla strefy euro. Prawdziwy podział w UE nie przebiega na linii: państwa w strefie euro i poza nią, ale na państwa mające zdrowe gospodarki przyczyniające się do dobrobytu UE, do których należą Niemcy, Szwecja, Holandia, Polska, Węgry, państwa Europy Środkowej, z których jedne są w strefie euro, a inne nie – oraz te, które są ciągle w kryzysie, z Europy Środkowej i Zachodniej, których nie chcę wymieniać. Państwa, które nie należą do strefy euro rozwijają się szybciej, niż te które w niej są. Polska należy do krajów gospodarczo najlepiej rozwijających się w UE.

CV

Jacek Czaputowicz – profesor nauk społecznych, nauczyciel akademicki. Działacz opozycji w PRL, jeden z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz Ruchu Wolność i Pokój. W latach 2008–2012 dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Od stycznia br. minister spraw zagranicznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA