fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Holding wykuwa się pomału

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Pomysł na polski koncern spożywczy tli się po cichu, ale jeszcze walczy. Przeszedł z resortu rolnictwa do nowego resortu aktywów państwowych, a Krajowa Spółka Cukrowa właśnie szuka doradcy.

Holding spożywczy był od dawna marzeniem Jana Ardanowskiego, ministra rolnictwa, jednak od grudnia zajmuje się nim nowe Ministerstwo Aktywów Państwowych. Sprawy toczą się powoli, ale od końca lutego Krajowa Spółka Cukrowa szuka doradcy do tworzenia holdingu.

Doradca poszukiwany

Polski koncern spożywczy, nazywany też holdingiem, ma powstać w oparciu o Krajową Spółkę Cukrową (KSC). Kolejne terminy powstania holdingu wydają się dość niezobowiązujące – minister Ardanowski planował jego uruchomienie na wiosnę ubiegłego roku, następnie jesienią stwierdził, że prace się już zakończyły. Ardanowski utracił kontrolę nad swoim projektem w grudniu, gdy premier Morawiecki przeniósł KSC pod nadzór Ministerstwa Aktywów Państwowych. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", 25 lutego MAP podpisał z KSC porozumienie o konsolidacji spółek Skarbu Państwa z branży rolno-spożywczej pod parasolem KSC. Proces ma się zakończyć w ostatnim kwartale 2020 r. Resort razem z KSC mają teraz wybrać doradcę, który pomoże przy przygotowaniu strategii i realizacji konsolidacji. Na końcu czeka nagroda, minister Ardanowski zapowiedział, że gdy holding zostanie utworzony – czyli nadal nie wiadomo kiedy – dostanie na jego rozwój 200 mln zł. Jednak w ubiegłym roku żaden z resortów nie miał tych środków, resort finansów, rolnictwa i KPRM odsyłały do siebie nawzajem. Dziś nie wiadomo wiele więcej. – Niczego nie wykluczamy, proces jest przygotowywany. Do tematu ewentualnego wsparcia wrócimy, gdy konsolidacja stanie się faktem – mówi Łukasz Wróblewski, rzecznik MAP.

Szanse i ryzyka

Rynek pomysł ocenia jako potrzebny, ale niepozbawiony pułapek. Działalność holdingu może ucywilizować trudny rynek rolno-spożywczy, na którym jest dziś, jak to ujął jeden z ekspertów, „zgniły kompromis". Skupy nie ufają rolnikom z wzajemnością, umowy terminowe są traktowane jak broń obosieczna, problemem jest nierówna jakość dostarczanych surowców, która utrudnia przetwórstwo. Polskie firmy krytykują głośno praktyki zachodnich koncernów, które czasem są oskarżane np. o zaniżanie cen owoców w skupach, a jednak nikt nie próbuje płacić rolnikom więcej.

– Stworzenie tego holdingu nikomu nie pasuje i pomysł będzie powszechnie krytykowany– mówi Bartosz Urbaniak, szef bankowości Agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę. Zapytany o priorytety holdingu, wskazuje na jakość. – Trzeba sprecyzować, jakie zadanie ma ten holding do wykonania – i to jest wprowadzenie jakości, zarówno po stronie produktowej, jak i po stronie umów handlowych – mówi Urbaniak. Holding może dać jakość umowy handlowej, której chcą rolnicy, w zamian za właściwą jakość produktu. Pierwsze zadanie wykonał już jego zdaniem UOKiK, który ujawnił rażące nieprawidłowości na rynku, a narzucone kary finansowe wstrząsnęły rynkiem przetwórców owoców, ale też wywołały większą troskę o sprawiedliwe relacje. – Jeśliby teraz wprowadzić na rynek państwową firmę, która stosuje bardziej przejrzyste, uczciwe zasady kontraktacji, a jednocześnie przestajemy wreszcie opowiadać o tej wyimaginowanej jakości polskiej żywności, tylko ustalamy jej standard i go egzekwujemy, to będzie to gracz zmieniający reguły gry. Ważne są też kolejne etapy, ze skupionych surowców trzeba potem coś wyprodukować i to sprzedać – mówi Urbaniak.

Artur Balazs, b. minister rolnictwa, uważa, że holding jest pomysłem na interwencję na rynku rolnym, pod zapasy strategiczne i nadwyżki rynkowe. Ryzykiem jest krótka ławka ewentualnych menedżerów z doświadczeniem w prowadzeniu holdingu spożywczego. Balazs dobrze ocenia powrót w lutym do zarządu KSC Marka Derezińskiego, jej byłego prezesa, a przez ostatnie lata prezesa Chemirolu. – Znaleziono osobę, która potencjalnie o rynkach rolnych i holdingu bardzo wiele wie, Dereziński ma obraz zarówno działalności KSC, ale i całego rynku rolnego dzięki kierowaniu przez ostatnie lata największym holdingiem prywatnym – mówi Artur Balazs.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA