fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Jak myśliwi przechytrzyli Jarosława Kaczyńskiego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prezes PiS poparł zmianę, z którą sam kiedyś walczył. Prawdopodobnie zrobił to z niewiedzy.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu głosowania odbyły się w piątek, 20 grudnia. Około godz. 16 zaczęto cykl głosowań nad specustawą zgłoszoną przez posłów PiS, mającą ułatwić walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF).

Za projektem głosowali posłowie PiS, PSL i Konfederacji oraz pojedynczy z KO i Lewicy. Ustawę poparł też lider PiS. Z naszych informacji wynika, że najprawdopodobniej zrobił to z niewiedzy albo został wprowadzony w błąd. A jego decyzja mogłaby być inna, gdyby nie… nieobecność w pracy zaufanej sekretarki, zwanej panią Basią.

Jarosław Kaczyński to zadeklarowany wróg myśliwych. Tymczasem w projekcie, który poparł, znalazł się przepis umożliwiający karanie rokiem więzienia za utrudnianie polowań. By zrozumieć, jak zaskakującą decyzję podjął prezes, trzeba się cofnąć do grudnia 2017 r.

Wtedy również przed świętami Sejm przyjął inną specustawę w sprawie ASF. I również zawierała przepis umożliwiający karanie za utrudnianie polowania. Prace nad tamtym projektem toczyły się szybko i z pogwałceniem zasad poprawnej legislacji. W tym samym czasie Sejm pracował nad inną nowelizacją prawa łowieckiego; w pewnym momencie komisje do obu projektów zwołano w tym samym czasie, a posłowie biegali między salami.

Gdy przyszło do głosowania, Kaczyński poparł projekt, łącznie z kontrowersyjnym przepisem. Szybko się okazało, że zrobił to z niewiedzy. Kilka miesięcy później wbrew woli dużej części Klubu PiS doprowadził do przyjęcia nowelizacji prawa łowieckiego, z którego wykreślono kary za utrudnianie polowań, a w dodatku m.in. zakazano udziału dzieci w łowach i szkolenia psów na żywej zwierzynie.

Przegłosowany przed tygodniem projekt zawiera także inne zmiany korzystne dla myśliwych, m.in. możliwość polowania z tłumikiem, w tym na obszarach zurbanizowanych. – Kary za utrudnianie polowań przy odstrzałach sanitarnych istnieją od lat i są bardzo surowe. Wprowadzanie ich w przypadku wszystkich polowań ma służyć nie walce z epidemią, ale powstrzymaniu społecznej kontroli działań myśliwych – mówi Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją!.

Dlaczego prezes PiS poparł ustawę? – Przepis dotyczy osób celowo utrudniających polowania, a nie przypadkowych spacerowiczów – mówi poseł PiS Robert Telus, który prowadził projekt w Sejmie. I przekonuje, że jego treść dla nikogo nie była zaskoczeniem. Inaczej mówią inni politycy PiS. Ich zdaniem prezes, który niedawno wyszedł ze szpitala, nie śledzi na bieżąco wszystkich prac Sejmu, a posłowie byli zaaferowani głośną ustawą dyscyplinującą sędziów, nad którą głosowali wkrótce po projekcie o ASF.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że zawiódł jeden z głównych kanałów komunikacji wykorzystywanych, gdy trzeba uczulić prezesa na ważne sprawy z zakresu ochrony zwierząt. W takich przypadkach jeden z wysoko postawionych sympatyków PiS o poglądach prozwierzęcych wysyła e-maile do Barbary Skrzypek, sekretarki prezesa. Ta e-maile drukuje i zanosi na biurko Kaczyńskiego. Tym kanałem udało się np. zachęcić prezesa w 2017 r. do interwencji w sprawie wprowadzonego przez ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszkę moratorium na odstrzał łosi. Dzięki Kaczyńskiemu moratorium wycofano. – Przed ostatnimi głosowaniami e-mail poszedł jak zwykle do pani Basi – mówi nasz informator. – Tyle że pani Basi nie było w pracy.

Organizacje ekologiczne wciąż liczą, że Kaczyński odkręci zmiany, podobnie jak te z grudnia 2017 r. – Postaramy się zatrzymać zmiany na etapie głosowania poprawek senackich – mówi Zdrojewski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA