Edukacja i wychowanie

Szkoły branżowe nie cieszą się większą popularnością niż szkoły zawodowe

Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
Reforma oświaty i zastąpienie szkół zawodowych branżowymi nie przyciągnęło do nich więcej chętnych.

Już od tego roku szkolnego uczniowie będą mogli podejmować naukę w szkołach branżowych I stopnia, które zastąpią zasadnicze szkoły zawodowe. Od 2019 r. rozpocznie się nabór do pięcioletnich techników, które zastąpią czteroletnie, a od 2020 r. ma ruszyć nabór do dwuletnich szkół branżowych II stopnia.

To efekt reformy systemu oświaty, która miała m.in. spowodować wzrost popularności kształcenia w zawodzie i sprawić, że będzie ono odpowiadać zapotrzebowaniom rynku pracy.

Po szkole branżowej I stopnia będzie można zakończyć edukację z fachem w ręku albo dalej uczyć się w szkole II stopnia, zdać maturę i pójść na studia. Do szkół branżowych miała przekonać kampania informacyjna.

– Dzięki branżowej szkole jestem dziś stylistą wnętrz aut luksusowych – słyszeliśmy w spocie przygotowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, emitowanym w telewizji publicznej.

Dane z rekrutacji mogą jednak rozczarować. W samorządach tworzone są właśnie listy przyjętych do szkół.

– Zainteresowanie szkolnictwem technicznym i branżowym wśród absolwentów szkół gimnazjalnych kształtuje się na podobnym poziomie jak w latach ubiegłych – mówi Olga Mazurek-Podleśna z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.

Do szkół branżowych w tym mieście zakwalifikowało się 276 kandydatów. Przygotowano dla nich 1062 miejsca. Liczba chętnych wybierających ten typ szkół jako preferowane to zaledwie 321.

Dla porównania w zeszłym roku w Lublinie w szkołach zawodowych przygotowano 1014 miejsc. Zakwalifikowało się do nich 298 kandydatów.

Podobnie wygląda zainteresowanie szkołami branżowymi w innych miastach. We Wrocławiu 315 kandydatów wskazało szkołę branżową jako miejsce, w którym najbardziej chciałoby się uczyć. Przygotowano dla nich 768 miejsc. W zeszłym roku miejsc w szkołach zawodowych było tyle samo, kandydatów zaś 309. Absolwenci gimnazjów wciąż najbardziej chcą się uczyć w liceum. W rekrutacji do nich startowało 3994 kandydatów. Miejsc nie starczy dla ponad 500. W porównaniu z zeszłym rokiem chętnych do liceów przybyło o ok. 10 proc.

W Warszawie w szkołach branżowych przygotowano aż 1260 miejsc. Jako szkoły pierwszej preferencji wskazało je zaledwie 337 osób. W zeszłym roku zawodówki były gotowe na przyjęcie 1232 uczniów. Wówczas jako preferowane wskazało je 372 kandydatów.

– Reforma systemu oświaty nie przyczyniła się do wzrostu popularności kształcenia zawodowego, a akcje promocyjne szkół branżowych w mediach państwowych odbyły się za późno – mówi Patryk Pulikowski z olsztyńskiego magistratu. I dodaje, że oprócz zmiany nazwy potrzebna jest zmiana sposobu myślenia młodych ludzi. Taka szkoła to nie kara, tylko możliwość zdobycia wiedzy i potrzebnego doświadczenia, które tak akcentowane jest wśród lokalnych pracodawców.

Jeśli już absolwenci gimnazjów decydują się na szkołę branżową, najczęściej wybierają zawód kucharza lub mechanika samochodowego. Dość często chcą też zostać cukiernikiem lub fryzjerem. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL