fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Sąd: były narzeczony nie dostanie zadośćuczynienia za zerwane zaręczyny

Adobe Stock
Niewątpliwie nagłe zerwanie zaręczyn jest doświadczeniem trudnym, ale nie jest to sytuacja odosobniona – uznały polskie sądy.

Anna C. i Tomasz F. (imiona fikcyjne) byli parą od kwietnia 2015 roku. Zamierzali wziąć ślub w listopadzie tego roku, i wspólnie zamieszkać w domu należącym do Anny. Nieruchomość tę kobieta odziedziczyła po swojej babci, ale była ona w złym stanie technicznym i wymagała kapitalnego remontu. Tomasz zaproponował, iż sam wykona prace remontowe. Nie miał na to, jednak żadnych środków, dlatego prace ze swoich oszczędności i pensji finansowała Anna.

Wrócił do aresztu

Kobieta ufała narzeczonemu, i dała mu swoją kartę bankomatową wraz z numerem PIN. Mężczyzna kupował materiały budowlane, ale część pieniędzy przeznaczał na własne potrzeby, m.in. na zakup alkoholu czy papierosów. Prace rozpoczęto już w maju, a w czerwcu 2015 r. para zamieszkała w odziedziczonym przez Annę domu.

Jak się okazało, Tomasz korzystał z udzielonej przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności. We wrześniu został zatrzymany i wrócił do aresztu. Znajomość z Anną trwała jednak dalej. Kobieta odwiedzała narzeczonego w areszcie śledczym, przekazywała mu paczki żywnościowe, kontaktowała się z nim telefonicznie, zapewniała o łączącym ich uczuciu i dalszych planach na przyszłość.

Na początku listopada 2015 r. Anna zerwała jednak zaręczyny i wycofała zgłoszenie ślubu w Urzędzie Miejskim. Przyznała mężczyźnie, że uczucie się skończyło i nigdy nie byliby razem szczęśliwi. Potwierdziła, że musi mu zapłacić za trud i pracę włożony w remont jej nieruchomości, jednak żądana kwota 10 tys. zł z tego tytułu jest wygórowana. Tomasz próbował wielokrotnie listownie i telefonicznie kontaktować się z byłą już narzeczoną, wpłynąć na jej decyzję, wyjaśnić zaistniałą sytuację, gdyż było to dla niego niezrozumiałe i trudne do zaakceptowania. Kobieta korespondencji jednak nie odbierała. Unikała wszelkich kontaktów z byłym narzeczonym i jego rodziną. Sprzedała też dom, w którym miała zamieszkać z Tomaszem.

Rok później napisała list do byłego narzeczonego, w którym cofnęła swoje wcześniejsze oświadczenie co do ewentualnej spłaty za dokonany remont. Przyznała, iż sprawę powinien rozstrzygnąć sąd, bowiem nie jest Tomaszowi winna żadnych pieniędzy.

Tak, też się stało. Mężczyzna wystąpił o zasądzenie od Anny C. 31 tys. zł, w tym 20 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za zerwane zaręczyny i 11 tys. zł tytułem zwrotu nakładów na remont nieruchomości.

W trakcie postępowania przed sądem ustalono, iż Anna C. jest niepełnosprawna w stopniu umiarkowanym, leczy się długotrwale psychiatrycznie z powodu schizofrenii.

Doświadczenie trudne, ale nie odosobnione

Sąd Rejonowy w Elblągu oddalił powództwo Tomasza F., uznając, iż mężczyzna nie udowodnił nakładów poniesionych na remont domu byłej narzeczonej.

Jak wyjaśniono, Tomasz F. obowiązany był ponosić koszty eksploatacji nieruchomości, w tym koszty napraw i remontów. Obowiązek ten obejmował wszelkie wydatki pozwalające na korzystanie z nieruchomości zgodnie z jej właściwościami i przeznaczeniem oraz służące utrzymaniu jej w należytym, niepogorszonym stanie. - Ustawodawca bowiem przyjął regułę, wedle której posiadacz może żądać zwrotu nakładów koniecznych tylko wtedy, gdy wartość uzyskanych przez niego korzyści nie przekracza wartości dokonanych nakładów. Oczywistym wydaje się, że powód zajmujący cudzą nieruchomość i nie ponoszący z tego tytułu jakichkolwiek opłat, uzyskał z tego tytułu korzyść – stwierdził sąd.

Zdaniem sądu, brak było też przesłanek uzasadniających przyznanie Tomaszowi F. 20 tys. zł zadośćuczynienia w związku z zerwaniem zaręczyn na około 7 dni przed planowanym ślubem.

Jak wyjaśniono, mężczyzna przedstawił dokumentację medyczną i zaświadczenie z Zakładu Karnego w S. z których wynika, że był konsultowany przez lekarza psychiatrę i miał możliwość korzystania z pomocy psychologa. Jednak zdaniem sądu fakt ten w żaden sposób nie przemawia za tym, że krzywda i cierpienie rzeczywiście powstały w związku z zerwaniem zaręczyn przez Annę C. na początku listopada 2015 r. Z przedłożonej dokumentacji wynikało bowiem, że Tomasz F. korzystał z pomocy lekarza psychiatrii już zanim poznał Annę, a częstotliwość tych wizyt była dość regularna.

- Niewątpliwie nagłe zerwanie zaręczyn przez pozwaną było dla powoda doświadczeniem trudnym i niespodziewanym, ale nie jest to sytuacja odosobniona – zauważył sąd. W uzasadnieniu wskazano, że mężczyzna powinien wnieść o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresy psychologii lub psychiatrii, bowiem sąd nie ma wiadomości specjalnych, który wydałby opinię w zakresie jego rzeczywistego stanu zdrowia i związku przyczynowego z rozstaniem z narzeczoną. Takiego wniosku, jednak nie zgłosił. Tym samym nawet żadne względy słuszności nie wymagały uwzględnienia powództwa nawet w części. Zatem roszczenie powoda o zadośćuczynienie podlegało oddaleniu, jako nieudowodnione.

Wyrok podtrzymał w październiku 2017 r. Sąd Okręgowy w Elblągu (sygn. akt I Ca 382/17).

Sąd ten stanowczo stwierdził, że Tomasz F. odniósł niewątpliwie korzyść z nieruchomości, na którą poczynił nakłady, ale nie wykazał, aby wartość tych nakładów przewyższała uzyskane korzyści, co musiało spowodować oddalenie powództwa w tym przedmiocie.

Mężczyzna nie udowodnił też, aby w następstwie zerwania zaręczyn, do czego każda osoba ma prawo, poniósł krzywdę, wymagającą naprawienia poprzez zasądzenie stosownej kwoty zadośćuczynienia. - Powód w szczególności nie udowodnił, aby poniósł jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu, doznał rozstroju zdrowia, a konieczność konsultacji psychiatrycznych i psychologicznych, występowała u powoda, także w okresie poprzedzającym pozostawanie w związku z pozwaną – wyjaśnił SO.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA