fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Diagnostyka i terapie

Farmakoterapia depresji: migoczące światełko w długim tunelu

Adobe Stock
Leczenie depresji to jedno z trudniejszych wyzwań stojących zarówno przed lekarzem, jak i pacjentem. Jest długotrwałe, efekty są zauważalne bardzo późno, a działania uboczne zniechęcają do przyjmowania leków. To jak marsz przez długi tunel, wypełniony mułem do kolan, na którego końcu tylko czasami widać migoczące światełko. Każda pomocna dłoń jest tu na wagę życia…

Z danych przedstawionych w 2017 roku przez Światową Organizację zdrowia wynika, że depresja dotyka blisko 322 milionów osób na całym świecie. W Polsce na chorobę tę cierpi ponad 1,8 miliona osób. Liczba ta nieustannie rośnie – co zatrważające - szczególnie w przedziale wiekowym poniżej 18 roku życia.

Z danych opublikowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia wynika, że w latach 2013-2018 liczba pacjentów realizujących recepty na refundowane leki przeciwdepresyjne wzrosła o blisko 35 proc. W 2013 roku takich osób było 948,4 tys., a w 2018 roku około 1,28 mln. Jednocześnie ponad dwukrotnie wzrosła liczba pacjentów poniżej 18 roku życia przyjmujących refundowane leki przeciwdepresyjne. Wzrost ten jest szczególnie dynamiczny w ostatnich latach. W 2018 roku co najmniej jedną receptę na refundowany lek przeciwdepresyjny zrealizowało 33,6 tys. pacjentów poniżej 18 roku życia i było to o 22,6 proc. więcej niż w roku 2017 i o 111 proc. więcej niż w roku 2013.

Czy wykupione leki im pomogły? Na ten temat dane NFZ milczą, choć ich dokładniejsza analiza powinna budzić niepokój...

Oczekiwanie aż lek zadziała…

Farmakoterapia, obok psychoterapii, jest jednym z głównych filarów leczenia depresji. Jest też zdecydowanie trudniejsza, jeśli porównywać ją do innych schorzeń. Stosując leki obniżające ciśnienie czy przeciwcukrzycowe, efekty ich działania są zauważalne niemal natychmiast i można je łatwo zmierzyć. Ciśnienie krwi ulega obniżeniu, glikemia wraca do pożądanego poziomu. Przyjmując leki na przeziębienie efekty odczuwamy już po kilku dniach. Niestety w przypadku depresji sytuacja wygląda zgoła inaczej.

Niezależnie od zastosowanej substancji czynnej, na efekty przyjmowania leku przeciwdepresyjnego trzeba czekać tygodniami. Poprawa stanu pacjenta nie jest zresztą niczym pewnym. Zbyt mała dawka czy źle dobrany lek często oznaczają konieczność zmian w zaleceniach lekarskich. To z kolei wiąże się z wyzerowaniem zegara odmierzającego czas do pierwszych efektów leczenia. Poza tym poprawa samopoczucia pacjenta wcale nie oznacza jeszcze końca leczenia.

Zgodnie z zaleceniami Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, farmakoterapia epizodu depresji powinna trwać co najmniej 5 miesięcy. Uzyskanie remisji choroby trwa od 4 do 8 tygodni. Jeśli po tym okresie nie ma żadnych symptomów poprawy należy rozważyć zmianę leku lub dawkowania. Po uzyskaniu remisji pacjent powinien kontynuować przyjmowanie leków antydepresyjnych od 4 do 9 miesięcy, w celu osiągnięcia stabilizacji. Dopiero wtedy można mówić o sukcesie leczenia.

Farmakoterapia dla wytrwałych

To jak podróż przez długi tunel, wypełniony mułem do kolan, na którego końcu tylko czasami widać migoczące światełko. Dla wielu pacjentów perspektywa stosowania leku przez kilka tygodni, w oczekiwaniu na poprawę stanu zdrowia, jest trudna do zaakceptowania. Media i wszechobecna reklama preparatów aptecznych (leków, suplementów diety czy wyrobów medycznych) utrwalają w świadomości społecznej przekonanie, że pigułki na wszelkie dolegliwości działają natychmiast i rozwiązują problemy od ręki. Takie więc są też oczekiwania większości pacjentów. Tymczasem jest niemal pewne, że nastrój nie poprawi się po zażyciu kilku tabletek leku przeciwdepresyjnego.

Jakby tego jeszcze było mało, znacznie szybciej od efektów terapeutycznych, pojawiają się te uboczne. Otępienie, zaburzenia funkcji seksualnych czy zmiana apetytu (wzrost lub spadek) to tylko niektóre z nich. Z przyjmowaniem leków przeciwdepresyjnych wiąże się też szereg ograniczeń w codziennym funkcjonowaniu. Mogą wchodzić w interakcje z innymi lekami czy ze składnikami pożywienia – przez co konieczna jest niekiedy zmiana diety. Jednym z nich jest tyramina występująca w serach (głównie pleśniowych), wędzonych rybach, suszonych wędlinach czy kiszonek kapuście i bigosie. Ograniczenie dotyczy oczywiście też alkoholu. Niektóre z leków przeciwdepresyjnych (np. wenlafaksyna) mogą zwiększać jego toksyczność, a jednocześnie słabnie ich działanie terapeutyczne.

Wszystko to sprawia, że wielu pacjentów w trakcie leczenia po prostu rezygnuje z przyjmowania leków. Badania pokazują, że nawet 56% pacjentów przestaje przyjmować leki przeciwdepresyjne w ciągu pierwszych 4 miesięcy. Wśród osób, którym takie leki zostały przepisane po raz pierwszy, dużo częściej obserwuje się dyskontynuację leczenia, niż u osób, które mają już za sobą doświadczenie z antydepresantami. Po kilku tygodniach stosowania leku nie widzą jego efektów, a działania uboczne utrudniają funkcjonowanie. Jeśli lekarz przepisał im więcej recept, po prostu nie wykupują ich w aptece. Leczenie się kończy, a choroba pogłębia.

Paradoksalnie innym powodem przerywania leczenia jest pojawienie się jego pierwszych efektów. Kilka dni lepszego samopoczucia sprawia, że chory nabiera pewności siebie. Jest przekonany, że najgorsze już minęło i dalej poradzi sobie sam. Przestaje więc brać lek…

Tymczasem odstawienie leków przeciwdepresyjnych powinno odbywać się pod nadzorem lekarza. W tym celu najczęściej stosuje się stopniową redukcję dawki, by uniknąć pogorszenia stanu pacjenta. W przypadku niekontrolowanego przerwania farmakoterapii mogą się pojawić objawy grypopodobne, bezsenność, nudności (dotyczą one około 20% pacjentów). Oczywiście pacjenci, którzy przerywają farmakoterapię są znacznie bardziej narażeni na ryzyko nawrotu choroby. W takich przypadkach jest ono około 3,6 razy wyższe w stosunku do osób, które kontynuują leczenie.

Jak skuteczna jest farmakoterapia depresji w Polsce?

Substancje czynne będące składnikami leków przeciwdepresyjnych można podzielić na kilka grup. Aktualnie najczęściej stosowane są tzw. inhibitory wychwytu zwrotnego neuroprzekaźników (m.in.: serotoniny, dopaminy). W Polsce zdecydowanie najpopularniejszą substancją czynną z całej grupy leków przeciwdepresyjnych jest sertalina. W 2018 roku recepty na refundowane leki z nią zrealizowało prawie 380 tys. pacjentów. To około 30 proc. wszystkich, którzy realizowali w tym czasie recepty na refundowane leki przeciwdepresyjne. Drugą najczęściej stosowaną substancją był trazodon. Leki z nim przyjmowało około 24,8 proc. pacjentów realizujących recepty na leki przeciwdepresyjne. Na trzecim miejscu podium znalazła się wenlafaksyna.

W 2020 roku Narodowy Fundusz Zdrowia podjął próbę oceny ciągłości farmakoterapii depresji. Wyniki analizy przedstawiono w raporcie „NFZ o zdrowiu: depresja”. W badaniu skupiono się na najpopularniejszej substancji czynnej – sertalinie. Przeanalizowano grupę pacjentów, którzy w 2017 roku po raz pierwszy realizowali przynajmniej jedną receptę na lek z tą substancją czynną. Na potrzeby analizy przyjęto, że minimalna długość skutecznej terapii to 6 miesięcy, a każdy przypadek leczenia trwającego krócej niż 180 dni uznano za jej przedwczesne zakończenie.

Okazało się, że w analizowanej grupie pacjentów, średnia długość leczenia wyniosła 220 dni. Jednak w przypadku połowy pacjentów trwała ona krócej niż 115 dni. Co więcej – 44,7 proc. z nich receptę na refundowany lek antydepresyjnych zrealizowało tylko raz. W tej grupie 57 proc. pacjentów wykupiło lek jedynie na miesiąc stosowania. Odsetek osób poddanych analizie, których terapia trwała co najmniej 180 dni wyniósł ostatecznie 40,3 proc.

Pomocna dłoń… farmaceuty

Ponad połowa pacjentów z depresją przedwcześnie kończy farmakoterapię – tak w wielkim uproszczeniu można podsumować wyniki analiz Narodowego Funduszu Zdrowia. To zdecydowanie poniżej oczekiwań. Depresja staje się tykającą bombą zegarową – zarówno ekonomiczną, jak i społeczną. Zresztą Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegała przed tym już… 20 lat temu!

Czy można zatem pomóc chorym, by byli w stanie wytrwać w farmakoterapii depresji? Kluczowe w tej kwestii wydają się: edukacja i monitoring. Chory musi wiedzieć, jakie trudności czyhają na niego, na drodze do wyzdrowienia. Objawy choroby, działania uboczne farmakoterapii i brak widocznych efektów będą go zniechęcać do przyjmowania leków. Pokusa do odstawienia leczenia będzie wielka. Jedynie jasno wyznaczony cel i pewność, że za kilka tygodni nastąpi poprawa stanu zdrowia, jest w stanie zmotywować chorego do realizowania recept i przyjmowania leków.

Obecnie edukacja w tym zakresie spoczywa przede wszystkim na lekarzu-specjaliście, który podczas wizyty pacjenta przekazuje mu wszystkie niezbędne informacje razem z receptami. Niestety problemem często okazuje się, że recepty na kontynuację leczenia pacjent otrzymuje już w placówkach POZ. Z danych NFZ wynika, że w 2018 r. 68% recept na refundowane leki przeciwdepresyjne było wystawionych w ramach świadczeń finansowanych przez NFZ—głównie w POZ. Lekarze rodzinni lub pielęgniarki (często zajmujące się wystawianiem recept na kontynuację leczenia) niekiedy posiadają ograniczoną wiedzę na temat leków przeciwdepresyjnych. W tej sytuacji ważnym źródłem informacji i motywacji dla pacjentów mogą okazać się… farmaceuci w aptekach.

W 2017 roku przeprowadzono metaanalizę badań dostępnych w bazach PubMed, Academic Search Premier i Cochrane, dotyczących w sumie ponad 15 tys. przypadków interwencji farmaceutów w przestrzeganie zaleceń lekarskich przez pacjentów ze zdiagnozowaną depresją*. Jej wyniki nie dostarczyły rozstrzygających danych, wskazujących na znaczący wpływ roli farmaceutów w skuteczności farmakoterapii tej choroby. Autorzy analizy wskazywali jednak, że nie ulega wątpliwości, iż farmaceuci mają kluczowe znaczenie we wspieraniu pacjentów w procesie stosowania leków. Królewskie Towarzystwo Farmaceutyczne Wielkiej Brytanii już w 2011 roku, zwracało uwagę farmaceutom, w jaki sposób mogą wesprzeć chorych na depresję. Kluczowym zadaniem było udzielanie chorym informacji o leczeniu w sytuacjach, gdy niemożliwy był kontakt z psychiatrą lub lekarzem rodzinnym.

Farmaceuci są obecnie najłatwiej dostępnymi ekspertami od farmakoterapii. Z danych PGEU (Grupa Farmaceutyczna Unii Europejskiej) wynika, że 99 proc. mieszkańców Unii Europejskiej może dotrzeć do apteki w ciągu 30 minut, a ponad 58 proc. ma do niej tylko pięć minut. To potencjał, który domaga się wykorzystania. W Polsce to ponad 25 000 farmaceutów, których można znaleźć w blisko 14 000 aptek. Cała armia pomocnych dłoni wyciągniętych w stronę chorych – również tych na depresję.

 

 

* Kevin C.Readdeana, Albert J.Heuerb, J.Scott Parrottc, Effect of pharmacist intervention on improving antidepressant medication adherence and depression symptomology: A systematic review and meta-analysis, Research in Social and Administrative Pharmacy, Volume 14, Issue 4, April 2018, Pages 321-331

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA