fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Silny popyt krajowy łagodzi spowolnienie

Adobe Stock
Szybki wzrost konsumpcji, ale też inwestycji prywatnych, podtrzymuje tempo rozwoju polskiej gospodarki na wysokim poziomie.

Gospodarka strefy euro rozwija się równie niemrawo jak w II kwartale, Niemcy zaś prawdopodobnie osunęły się już w recesję – sugerują sierpniowe odczyty PMI, wskaźników koniunktury bazujących na ankiecie wśród menedżerów logistyki przedsiębiorstw. W wyraźnym kontraście z nimi pozostają najnowsze dane z polskiej gospodarki.

Sprzedaż detaliczna w ujęciu realnym (czyli po korekcie o wpływ zmian cen) zwiększyła się w lipcu o 5,7 proc. rok do roku, po zwyżce o 3,7 proc. w czerwcu, gdy zakupom nie sprzyjała duża liczba dni niehandlowych. To wynik nieco słabszy, niż oczekiwali przeciętnie ekonomiści, ale trudno uznać go za rozczarowujący. – Struktura sprzedaży detalicznej potwierdza, że gospodarstwa domowe nie zmniejszają swojej skłonności do konsumpcji. Sprzyja temu zarówno sytuacja na krajowym rynku pracy, tzn. solidnie rosnący realny fundusz płac oraz rekordowo niskie bezrobocie, jak i wypłaty świadczeń społecznych – napisał w komentarzu do czwartkowych danych Andrzej Kamiński, ekonomista z Banku Millennium. Odniósł się do dynamicznego wzrostu sprzedaży dóbr trwałego użytku. W przypadku mebli, sprzętu RTV i AGD wyniósł on aż 15,9 proc. rok do roku, a w przypadku samochodów 7,3 proc. rok do roku.

Na pierwszy rzut oka z taką interpretacją wyników sprzedaży detalicznej kłócą się ostatnie odczyty wskaźnika ufności konsumenckiej (BWUK). W sierpniu, jak podał w czwartek GUS, zmalał on drugi raz z rzędu, do 8,2 pkt z 9 pkt w lipcu i rekordowych 9,6 pkt w czerwcu. Jednocześnie jednak składowa tego wskaźnika wyrażająca skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów wspięła się na najwyższy poziom w historii. Cały BWUK też zresztą pozostaje na poziomie wyraźnie przewyższającym długoterminową średnią.

Dane o sprzedaży detalicznej dotyczą jedynie przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej dziesięć osób. Najszerszą miarą wydatków konsumpcyjnych jest spożycie gospodarstw domowych, jedna ze składowych PKB. W II kwartale tak mierzona konsumpcja wzrosła według szacunków ekonomistów o ok. 4,3 proc. rok do roku. Druga połowa roku może być jednak pod tym względem lepsza. Nie brak nawet prognoz, że spożycie gospodarstw domowych będzie rosło w tempie zbliżonym do 5 proc. rocznie. – Biorąc pod uwagę to, że budżety gospodarstw domowych zostaną jeszcze wzmocnione pakietem fiskalnym (niższy PIT, szerszy 500+), nastroje konsumentów utwierdzają nas w przekonaniu, że wzrost konsumpcji prywatnej odbije w II poł. roku – ocenili ekonomiści z banku Santander.

Zaskakująco szybko, biorąc pod uwagę słabą koniunkturę w otoczeniu zewnętrznym polskiej gospodarki oraz nie najlepsze nastroje wśród przedsiębiorców, rośnie też popyt inwestycyjny. Jak podał w czwartek GUS, nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw niefinansowych zatrudniających co najmniej 50 osób zwiększyły się w II kwartale o ponad 17 proc. rok do roku po zwyżce o ponad 22 proc. w I kwartale. Całe pierwsze półrocze było pod tym względem najbardziej udane od ponad dekady.

Ekonomiści są zgodni co do tego, że całkowity wzrost inwestycji w polskiej gospodarce będzie stopniowo hamował, przede wszystkim za sprawą malejących nakładów samorządów. Za sprawą przedsiębiorstw ten proces będzie jednak następował wolniej, niż można się było obawiać. – Wysoką dynamikę nakładów inwestycyjnych firm traktujemy jako sygnał, że starają się one dostosować do presji kosztowej, inwestując w automatyzację, optymalizację procesów i nowe technologie – tłumaczy „Rz" Paweł Kowalski, ekonomista z Banku Pekao. Jak dodaje, do Polski napływa też wciąż dużo kapitału zagranicznego. – W niektórych branżach, np. motoryzacyjnej, zachodnie firmy relokują działalność do naszego regionu ze względu na wyzwania strukturalne – wyjaśnia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA