fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

GUS maluje fałszywy obraz inflacji?

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Opozycja podejrzewa, że GUS manipuluje danymi o inflacji. Poseł PO skierował do urzędu statystycznego wniosek o wyjaśnienie, jak w ostatnich latach zmieniała się metodologia liczenia tego wskaźnika.

Według moich informacji doszło do zmiany części parametrów i metodyki obliczania inflacji – napisał na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza, informując, że zwrócił się do GUS z wnioskiem o wyjaśnienia w tej sprawie.

Poseł nie odpowiedział na nasze pytanie, czy podejrzewa GUS o manipulacje indeksem cen konsumpcyjnych (CPI), aby pokazywał inflację niższą od rzeczywistej. Wśród zwolenników opozycji taki pogląd jest jednak rozpowszechniony. Świadczą o tym komentarze pod wpisem Brejzy na Twitterze.

W dyskusji udział wziął m.in. Andrzej Bratkowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej, niekryjący krytycznego stosunku do PiS. „Na oko widać, że publikowane (przez GUS – red.) dane są po prostu niespójne" – napisał ekonomista. W jego ocenie na to, że w rzeczywistości inflacja jest wyższa, niż pokazują dane GUS, wskazywać może to, że pomimo rosnących kosztów firm nie widać spadku ich rentowności. „Zdaniem firm budowlanych koszty produkcji budowlanej w okresie I kw. 2016 do I kw. 2019 wzrosły o 20 do 60 proc. W tym czasie rentowność firm budowlanych także wzrosła, więc ceny w budownictwie musiały wzrosnąć bardziej. Zdaniem GUS wzrosły one jednak tylko o 5,8 proc." – tłumaczył w niedzielę, także na Twitterze, były członek RPP.

Podejrzenia, że inflacja jest wyższa, niż pokazuje CPI, pojawiają się w debacie publicznej od dawna. Rok temu o niskiej wiarygodności tych danych mówił prof. Jerzy Hausner. Jak tłumaczył, trudno jest zrozumieć, dlaczego inflacja pozostaje niska pomimo najszybszego od dekady wzrostu gospodarki i płac.

Ostatnio inflacja wyraźnie przyspieszyła (choć gospodarka traci impet). W lipcu wyniosła 2,9 proc. rok do roku, najwięcej od października 2012 r., po 2,6 proc. w czerwcu. Ten odczyt wyraźnie przebił prognozy większości ekonomistów, co rzuca cień wątpliwości na tezę, że GUS próbuje ukryć przed opinią publiczną rzeczywistą skalę wzrostu cen.

Inflację napędzały w ostatnich miesiącach głównie zwyżki cen żywności, w szczególności warzyw i mięsa. Poseł Brejza wraz z innymi parlamentarzystami PO rozpowszechniał w lipcu tabelkę sugerującą, że w ciągu czterech lat rządów PiS żywność podrożała o niemal 63 proc.

– Ceny żywności według naszych obliczeń zmieniają się podobnie, jak pokazują oficjalne dane GUS – powiedział jednak „Rzeczpospolitej" Adam Śmietanka, analityk z CASE. Ten ośrodek badawczy od kilku lat oblicza CPI bazujący na informacjach zbieranych w internecie. Wskaźnik ten pokazuje, że w pierwszych siedmiu miesiącach roku żywność w Polsce podrożała o 5,4 proc. Dane GUS wskazują na wzrost cen towarów z tej kategorii o 5,9 proc.

To, że za ostatni skok inflacji odpowiadają głównie zwyżki cen produktów, które kupowane są często, może sprawiać, że w odczuciu konsumentów jest ona wyższa, niż pokazuje CPI. W takich warunkach teza o rzekomych manipulacjach GUS pada na podatny grunt. – Rozbieżności między inflacją postrzeganą a oficjalnymi danymi to zjawisko normalne – przyznaje jednak w rozmowie z „Rz" Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Na wpis posła Brejzy na Twitterze GUS odpowiedział, że „metodologia badań cen konsumpcyjnych jest spójna z Europejskim Systemem Statystycznym". – Właściwe pytanie brzmi: czy ta metodologia nadąża za zmianami w gospodarce. Ja mam co do tego wątpliwości – powiedział Jankowiak. Według niego na całym świecie statystycy mają problemy z uchwyceniem takich zjawisk, jak zmniejszanie przez producentów objętości bądź wagi produktów przy zachowaniu ich ceny. – Tego typu problemy metodologiczne nie występują tylko w Polsce, ale u nas mogą być szczególnie dotkliwe z powodu niedoinwestowania GUS – dodał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA