fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Gospodarka rozpoczęła najlepszy rok od 2011 r.

Fotolia
Po ubiegłorocznym spowolnieniu wzrostu PKB nie ma już śladu. W pierwszym kwartale gospodarka urosła 4 proc., licząc rok do roku. Kolejne mogą być podobne.

Ubiegłoroczne spowolnienie rozwoju polskiej gospodarki było przejściowym skutkiem przerwy w wykorzystaniu funduszy z UE. Jeśli ktoś w to jeszcze wątpił, we wtorek otrzymał solidne dowody.

Jak oszacował wstępnie GUS, produkt krajowy brutto Polski powiększył się w I kwartale br. o 4 proc. rok do roku, po zwyżce o zaledwie 2,5 proc. w poprzednim kwartale. Ten odczyt okazał się nawet nieco lepszy od przeciętnych przewidywań ekonomistów (3,8 proc.), które od kilku miesięcy były raz po raz rewidowane w górę.

Koniunktura poprawiła się też wyraźnie w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Najbardziej spektakularne przyspieszenie wzrostu odnotowały przy tym Węgry, gdzie PKB (skorygowany o wpływ czynników sezonowych) wzrósł w I kwartale o 3,7 proc. rok do roku (nieskorygowany 4,1 proc.), po zwyżce o 1,9 proc. w IV kwartale ub.r.

Ożywienie się utrwala

Pierwsze zwiastuny ożywienia w polskiej gospodarce pojawiły się już pod koniec ub.r. W IV kwartale w porównaniu z III kwartałem PKB powiększył się aż o 1,7 proc. Pod tym względem początek br. był już słabszy. Kwartalne tempo wzrostu PKB spadło do 1 proc., ale trudno uważać to za powód do niepokoju.

– IV kwartał 2016 r. pod względem kwartalnej dynamiki PKB był najmocniejszy od końca 2007 r. To, że na początku 2017 r. wzrost pozostał solidny pomimo tej wysokiej bazy odniesienia, wzmacnia jego wymowę – zauważa Grzegorz Ogonek, ekonomista z Banku Zachodniego WBK.

Gdyby tempo rozwoju z pierwszych trzech miesięcy tego roku utrzymało się też w kolejnych kwartałach, to w całym 2017 r. PKB zwiększyłby się o 4,1 proc. A to byłby najlepszy wynik od 2011 r., gdy polska gospodarka urosła o 5 proc.

Wszystkie silniki włączone

Zanim pod koniec maja GUS opublikuje bardziej szczegółowe dane dotyczące PKB w I kwartale, można się jedynie domyślać, co napędzało jego wzrost. – Aby możliwe było osiągnięcie tak wysokiego tempa wzrostu PKB, jak wykazał we wstępnym szacunku GUS, musiały działać wszystkie silniki wzrostu: konsumpcja, eksport i inwestycje – ocenia jednak Ogonek.

W ankiecie „Parkietu" z końca kwietnia ekonomiści przeciętnie szacowali, że w I kwartale nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się o 2 proc. rok do roku, po czterech z rzędu kwartałach spadków. – Na odbicie inwestycji, szczególnie publicznych, współfinansowanych ze środków unijnych, wskazywały wyniki produkcji budowlano-montażowej oraz dane o napływie funduszy unijnych. W ten scenariusz wpisuje się także ożywienie inwestycji samorządowych, które w I kwartale zwiększyły się o 11,2 proc. rok do roku, po spadku o 35,1 proc. w całym 2016 r. – wyjaśnia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Jak jednak podkreśla, głównym motorem wzrostu polskiej gospodarki pozostała konsumpcja, która najprawdopodobniej zwiększyła się o 4,6 proc. rok do roku, po zwyżce o 4,5 proc. w IV kwartale ub.r. Tak szybko wydatki gospodarstw domowych rosły ostatnio w 2008 r. – Konsumpcję napędzała z jednej strony poprawa sytuacji na rynku pracy, przejawiająca się spadkiem stopy bezrobocia i relatywnie wysokim wzrostem siły nabywczej wynagrodzeń, a z drugiej program Rodzina 500+ – tłumaczy Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Gospodarka pędzi, stopy stoją w miejscu

Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego, zwraca uwagę, że roczną dynamikę PKB w I kwartale podbiła też większa liczba dni roboczych niż w takim samym okresie poprzedniego roku. Stąd jego zdaniem w kolejnych kwartałach dynamika PKB spadnie do 3,5–3,6 proc.

Wielu ekspertów uważa jednak, że wzrost PKB może się utrzymać w okolicach 4 proc., a nawet jeszcze przyspieszyć. Jak tłumaczy Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, gdy roczną dynamikę PKB przestaną podbijać efekty statystyczne (szczególnie niska baza odniesienia sprzed roku), wzrost inwestycji będzie już na tyle silny, że podtrzyma tempo rozwoju gospodarki.

Przyspieszenie wzrostu PKB nie skłoni raczej Rady Polityki Pieniężnej do rychłej podwyżki stóp procentowych. W ocenie większości ekonomistów zdecyduje się ona na to najwcześniej w 2018 r., gdy wyraźniej będzie widać przełożenie dobrej koniunktury na inflację. Zmiany stóp na majowym posiedzeniu RPP, które skończy się w środę, nie spodziewa się żaden z ankietowanych przez nas ekonomistów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA