fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Śledczy na tropie koronawirusa w szpitalu w Nowym Targu

Dyrekcja Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu powiadomiła prokuraturę, że rodzina pacjenta zakażonego koronawirusem nie poinformowała o tym szpitala.
materiały prasowe
Rodzina pacjenta choć wiedziała, że jest on zakażony koronawirusem, to nie poinformowała o tym szpitala w Nowym Targu. Placówka musiała wstrzymać przyjęcia na oddział chorób wewnętrznych, a dyrekcja o sprawie powiadomiła prokuraturę.

Do Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu trafił pacjent z demencją. Przed wezwaniem karetki mężczyzna był konsultowany przez lekarza pierwszego kontaktu, który skierował go na wymaz, bo podejrzewał zakażenie koronawirusem.

Jednak rodzina chorego na demencję pacjenta nie zgłosiła go na to badanie. Bliscy pacjenta po wezwaniu karetki i przywiezieniu mężczyzny na SOR, podczas zbierania wywiadu, nie poinformowali, że pacjent może być zakażony.

O tym, że tak jest, szpital dowiedział się przypadkowo. Gdy mężczyzna leżał już na oddziale, lekarze otrzymali wyniki badań na koronawirusa innych osób.

Wśród pozytywnych wyników były dane chorego o tym samym nazwisku i identycznym adresie, jak pacjenta. Różniło się tylko imię, okazało się, że był to jego syn.

Testy na koronawirusa potwierdziły zakażenie także u jego ojca – pacjenta nowotarskiego szpitala. Został on przetransportowany do szpitala jednoimiennego w Krakowie.

Szpital w Nowym Targu musiał wstrzymać przyjęcia na oddział chorób wewnętrznych z pododdziałem reumatologii. Równocześnie wprowadzono całkowity zakaz odwiedzin na oddziale.

Dodatkowo od 3 sierpnia wstrzymana została bezpośrednia rejestracja pacjentów do Poradni Specjalistycznych. Do specjalistów można się tam zarejestrować się telefonicznie, bądź też drogą mailową.

U 43 pacjentów oraz personel są w kwarantannie, przeprowadzono - testy. Wśród nich są pacjenci onkologiczni.

Dotychczasowe wyniki potwierdziły zakażenie tylko u jednej osoby, która przechodzi chorobę łagodnie. Na wyniki u kilku osób placówka jeszcze czeka.

Szpital jest pewien, że rodzina pacjenta w „w sposób świadomy naraziła na zagrożenie zdrowia i życia dziesiątki osób", dlatego zdecydowano się powiadomić o sprawie prokuraturę.

– Ci ludzie w sposób świadomy narazili na zagrożenie zdrowia i życia dziesiątki osób. Trzeba mieć świadomość, że oczywiście część osób przechodzi zakażenie bezobjawowo, ale u innych pacjentów kończy się to dramatycznie – umierają z powodu niewydolności oddechowej spowodowanej przez COVID-19 – tłumaczyła dr Aleksandra Chowaniec-Sybiga wicedyrektor ds. lecznictwa nowotarskiej placówki Radiu Kraków.

Dodała, że rodzina mężczyzny zataiła fakt, który pozwoliłby odpowiednio się zabezpieczyć, zarówno pacjentów jak i lekarzy oraz cały personel medyczny.

- Teraz jeśli okaże się, że personel ma wyniki dodatnie, to może stać się tak, że zabraknie lekarzy, którzy trafią do szpitala albo na kwarantannę – mówiła dr Aleksandra Chowaniec-Sybiga.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA