fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Sanitariusze walczą o pieniądze za walkę z COVID-19

Fotorzepa, Robert Gardziński
Personel pomocniczy w ochronie zdrowia walczy o prawo do dodatków covidowych. – Mamy taki sam kontakt z pacjentami jak medycy – przekonują.

Pracują na oddziałach covidowych, w szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć. Sprzątają sale zabiegowe i operacyjne, wynoszą bandaże i baseny. Przewożą pacjentów i wywożą zwłoki. Bez salowych i sanitariuszy nie funkcjonuje żaden szpital, a przy obostrzeniach związanych z epidemią ich praca często jest podwójna. Mimo to pominięto ich na liście pracowników ochrony zdrowia uprawnionych do dodatków covidowych w wysokości 100 proc. wynagrodzenia zasadniczego.

– Tymczasem pracują w takich samych kombinezonach i środkach ochrony osobistej co medycy, tyle że w wielu przypadkach nie mają prawa do przerwy. I o ile lekarze, pielęgniarki czy ratownicy co kilka godzin wychodzą ze strefy skażonej, żeby zdjąć kombinezon, maskę i przyłbicę, umyć się i wypocząć, to niektórzy pracownicy niemedyczni spędzają w takim rynsztunku całą zmianę, nawet kilkanaście godzin – zauważa Jerzy Przystajko, ekspert partii Razem ds. ochrony zdrowia i asystent społeczny posłanki Marceliny Zawiszy, do której działacze organizacji Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia zwrócili się z prośbą o pomoc.

„Docierają do mnie sygnały, że personel niemedyczny pracuje nawet po 11 godzin bez przerw w kombinezonach ochronnych. Nie ma bowiem dla niego norm pracy w takich warunkach" – zauważyła posłanka w marcowej interpelacji, w której pyta ministra zdrowia o dodatki covidowe dla pracowników pomocniczych.

To nie pierwsza interpelacja w tej sprawie. W grudniu grupa posłów KO przekonywała ministra zdrowia, że potrzeba przyznania dodatków dotyczy także „takich grup zawodowych jak: sanitariusze, salowe, opiekunowie medyczni, rejestratorki medyczne, sekretarki medyczne. Są to zawody z bezpośrednim kontaktem z pacjentami zakażonymi koronawirusem i materiałem biologicznym, zakaźnym pochodzącym od pacjenta" – argumentowali, przekonując, że poza medykami „są jeszcze »oni«. W wyobraźni ludzkiej nie ratują życia. Jednak bez nich i ich pomocy ta machina przestałaby funkcjonować. Szacuje się, że stanowią nawet 40–50 proc. załogi. Personel pomocniczy zarabia często najniższą krajową, czyli nieco ponad 1,9 tys. zł netto. Po kilku, a nawet kilkunastu latach, nadal nie jest lepiej".

W odpowiedzi wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski opisał zasady przyznawania dodatku covidowego personelowi medycznemu.

Nieco więcej konkretów przedstawił na zeszłotygodniowej sejmowej Komisji Zdrowia poświęconej personelowi pomocniczemu. Przekonywał, że na mocy ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników podmiotów leczniczych każdy z pracowników musi mieć pensję na poziomie płacy minimalnej.

– Tyle że bardzo wielu członków personelu jest wypożyczanych od firm outsourcingowych zewnętrznych, które zatrudniają ich na umowach śmieciowych. Szpitalom wygodniej jest outsourcować ich usługi jako sprzątanie, chociaż wiadomo, że sprzątanie szpitala, a już szczególnie sal operacyjnych czy zabiegowych, wymaga przeszkolenia i jest specjalistyczną, wieloetapową procedurą – przekonuje Jerzy Przystajko.

– Na docenienie czekamy od wielu, wielu lat – podkreśla Krystian Karol Krasowski, założyciel organizacji Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia. – Walczymy nie tylko o dodatki, ale o normy zatrudnienia, określenie zakresu obowiązków, możliwość awansu i podnoszenia kwalifikacji – dodaje.

hubert kozieł

Bahamy znalazły się na pierwszej pozycji w rankingu PwC, bo ich kryptowaluta została już wdrożona na stosunkowo szeroką skalę. Sand Dollar, czyli cyfrowa wersja dolara Bahamów, została wprowadzona do obiegu w październiku 2020 r. Każdy mieszkaniec Bahamów może mieć dostęp do cyfrowego portfela za pomocą specjalnej aplikacji lub karty płatniczej. Dane o transakcjach może wykorzystywać w aplikacji dającej dostęp do mikrokredytów.

Narodowy Bank Kambodży prowadził prace nad własną kryptowalutą od lipca 2019 r. w ramach projektu Bakong. Wprowadził swoją walutę cyfrową do obiegu w październiku 2020 r. Wdrożył ten projekt wspólnie z 11 krajowymi bankami i firmami obsługującymi płatności. Prowadzi też eksperymenty z płatnościami transgranicznymi wspólnie z malezyjskim Maybankiem. Państwowa kryptowaluta ma służyć m.in. wyrównywaniu dostępu do usług finansowych. W Kambodży niewielu ludzi posiada konta bankowe, bank centralny więc stawia na upowszechnienie płatności za pomocą smartfonów.

Chiny pracują nad cyfrowym juanem od 2014 r. W kwietniu 2020 r. rozpoczęły testy tej waluty, które na jesieni zyskały większą skalę. Tysiące ludzi w kilku metropoliach dostało cyfrowe juany. Ludowy Bank Chin deklaruje, że chce, by cudzoziemcy mogli używać cyfrowych juanów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 r.

Chiński cyfrowy juan wzbudza jednak spore kontrowersje. Niedawno pojawiły się doniesienia, że ta waluta będzie wyposażona w funkcję „daty ważności". Bank centralny będzie mógł więc zmuszać konsumentów do wydawania cyfrowych juanów, ogłaszając, że wygasi część z nich po określonym dniu.

Tuż za Chinami w rankingu PwC uplasowała się Ukraina. Wypadła ona najlepiej spośród państw europejskich. Narodowy Bank Ukrainy w 2018 r. przeprowadził testy, w czasie których wyemitował 5,4 tys. e-hrywien. W 2020 r. sygnalizował on, że rozważa emisję własnej CBDC na większą skalę.

Kolejne miejsca w zestawieniu państw najbardziej zaawansowanych w pracach nad CBDC zajęły: Urugwaj, Ekwador, Unia Walutowa Wschodnich Karaibów, Szwecja, Korea Płd. i Turcja. Szwedzki Riksbank rozpoczął testy portfeli elektronicznych w 2019 r., a do grudnia 2020 r. testował e-koronę. Do listopada 2022 r. zamierza zakończyć analizy dotyczące wprowadzania państwowej kryptowaluty. Bank Korei przeprowadza natomiast obecnie trzecią fazę testów swojej waluty elektronicznej. Ma ona potrwać do końca roku i zakończyć się wprowadzeniem pilotażowego programu płatności w „ograniczonym środowisku". Bank centralny Republiki Turcji zapowiedział natomiast, że w pierwszej połowie 2021 r. przeprowadzi testy własnej CBDC.

„CBDC mocno się przyczynią do modernizacji międzynarodowego środowiska monetarnego, wspólnie z rekonfiguracją infrastruktury płatniczej i finansowej. Tworzą one wiele możliwości dla dalszej digitalizacji w spólkach oraz instytucjach finansowych" – piszą analitycy PwC.

Waluty cyfrowe banków centralnych mają z założenia dawać większą kontrolę nad obiegiem pieniądza w gospodarce. Mają też być mniej zmienne kursowo niż zdecentralizowane kryptowaluty takie jak bitcoin. O ile w zeszłym tygodniu kurs bitcoina przebił 64,8 tys. dol. i sięgnął rekordu, o tyle w weekend tracił blisko 20 proc. W poniedziałek po południu za bitcoina płacono 57 tys. dol. Do przeceny przyczyniły się doniesienia, że Departament Skarbu USA prowadzi śledztwo przeciwko grupie spółek wykorzystującej kryptowaluty do prania brudnych pieniędzy.

Mimo ostatnich zawirowań na rynku bitcoin przez ostatnie 12 miesięcy zyskał ponad 730 proc. wobec dolara, a przez ostatnie pięć lat wzrósł o ponad 13 tys. proc. Kapitalizacja rynku kryptowalut wynosiła w poniedziałek 2,08 bln dol. Z tego 1,07 bln dol. przypadało na bitcoina, 259 mld dol. na ethereum, 81 mld dol. na binance coin, 64 mld dol. na xrp, a 51 mld dol. na dogecoina, czyli kryptowalutę powstałą jako „żart".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA