fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Pandemia koronawirusa - trudne czasy dla diabetyków

stock.adobe.com
Lockdown i mniej ruchu wśród Polaków może w przyszłości skutkować wysypem osób chorych na cukrzycę – twierdzą naukowcy.

Na co dzień emocjonujemy się liczbami zakażonych na Covid-19, ale nigdzie nie znajdziemy info, ile osób straci kończyny, ile straci wzrok, a ile wejdzie w program dializ z powodu w gorszej opieki zdrowotnej – mówili członkowie programu Cities Changing Diabetes podczas poniedziałkowego posiedzenia Rady Naukowej. Jest to globalny edukacyjny program walki z cukrzycą, do którego w ubiegłym roku dołączyła Polska

Uczestnicy spotkania podkreślali, jak wielkim wyzwaniem jest cukrzyca i jak szybko postępuje zachorowalność. Przypominali, że jest to choroba prowadząca do wielu powikłań i stanowi społeczne i zdrowotne wyzwanie.

– Szacuje się, że globalnie ok. 1 na 10 osób jest dotknięta cukrzycą – mówiła Katarzyna Kacperska, dyrektor generalna Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o. – Jeśli krzywa zachorowań będzie postępowała jak w tym momencie, przed 2045 rokiem będzie to już co 9 osoba.

Naukowcy chcą więc spowodować, by liczba osób zakażonych zatrzymała się na poziomie 1 na 10 osób. Jedną z kluczowych inicjatyw jest City Changes Diabetes. – Zagrożenie cukrzycą jest większe w miastach niż poza nimi – mówiła dyrektor Kacperska. – Obecnie do programu przyłączyło się już 30 miast. Pierwszym było Houston w Teksasie, szybko dołączyła Kopenhaga, a w ciągu ostatniego miesiąca – również m.in. Frankfurt czy Bolonia.

Z kolei prof. Maciej Małecki, kierownik Katedry Chorób Metabolicznych Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, podkreślał, że tworzenie na poziomie społeczeństw, wprowadzenie mądrego programu prewencyjnego może zakończyć się sukcesem.

– W latach 2008–2013 Norwegom udało się zmniejszyć zapadalność tej choroby o 10 proc. rocznie – mówił prof. Małecki. – Przede wszystkim te dane pokazują, że jednak można! Porównując: my jesteśmy jak Titanic, mamy na kursie górę lodową, a im się udało.

Jak tłumaczył profesor, nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć, jakie będą skutki obecnej pandemii dla osób z cukrzycą typu 2. Nie ulega bowiem wątpliwości, że ruszamy się mniej niż w przed pandemią. Wiele osób nie ma też dostępu do ośrodków, które pozwalają uprawiać sport, takich jak np. siłownie czy kluby sportowe.

– Jest też kwestia powikłań cukrzycy – mówił prof. Małecki. – Chorzy zamknęli się w domach, nie przychodzą na spotkania. My na co dzień emocjonujemy się, czy na Covid-19 zachorowało 18, 20 czy 25 tys. osób, ale nigdzie nie znajdziemy informacji, ile osób straciło kończyny, ile straciło wzrok, ilu wejdzie w program dializ z powodu gorszej opieki zdrowotnej. Mimo to powinniśmy wykonywać pracę, niezależnie od tego, jaki będzie jej koniec i efekt.

Z kolei prof. Leszek Czupryniak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę, że diabetolodzy są rozmieszczeni nierówno w całym kraju. Bardzo odczuwalny jest więc brak dobrze zorganizowanej opieki na wielu poziomach.

– W różnych gremiach próbujemy oddziaływać na ministerstwo i na samorządy, by opieka nad diabetykami nie ulegała pogorszeniu, ale niestety ona ulega – mówił prof. Czupryniak. – Będzie trudno odbudować zaufanie pacjentów do opieki zdrowotnej.

Jak dodał, modelowym krajem jest Holandia. Tam uznano, że cukrzyca typu 2 ma być leczona przez lekarzy rodzinnych. – Ale tam gabinety są wyposażone w komanda pielęgniarek, które tymi pacjentami się zajmują – zastrzegł prof. Czupryniak. – O projekcie opieki skoordynowanej długo jeszcze będziemy mówić jako o projekcie teoretycznym.

W ramach walki z cukrzycą prowadzona jest również profilaktyka wśród dzieci i młodzieży. Jak zapowiedziała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego, w Warszawie i Krakowie przeprowadzone ma być badanie wśród nauczycieli. – Chcemy się dowiedzieć, ile nauczyciele wiedzą o cukrzycy, czy rozpoznają czynniki ryzyka zachorowania w stosunku do ich własnej osoby, a także jaka jest rola nauczycieli w zapobieganiu cukrzycy typu 2 wśród uczniów i jakie mają doświadczenie w tym obszarze – tłumaczył dr Gałązka-Sobotka.

W ramach prowadzonych badań ankieterzy zapytają też, czy nauczyciel doradziłby uczniowi skorzystanie z poradni leczenia otyłości i poproszą o opisanie działań mających na celu promocję zdrowego stylu życia.

Anna Domańska, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Krakowa podkreślała, że w całym mieście nie ma takiej szkoły, w której działania profilaktyczne nie byłyby prowadzone. – Podejmowane są kroki np. w celu wyprowadzania ze szkolnych sklepików i automatów słodyczy i słodzonych napojów – mówiła.

Jak dodała, czas pandemii spowodował, że znacznie spadła kondycja psychiczna i fizyczna dzieci i młodzieży. – To wymaga od nas takich działań, jak publikowanie na portalach wsparcia dla uczniów – zarówno dotyczącego problemów z wydolnością psychiczną, ale też w kreowaniu aktywności fizycznej, by młodzi ludzie nie siedzieli cały dzień przed komputerem – tłumaczyła dyrektor Domańska.

Z kolei Jakub Kalinowski z V4Sport Foundation opowiedział o badaniach, w których z grupą 35 szkół pracowano przez rok. – Zrealizowaliśmy testy sprawnościowe. Każdy rodzic mógł się dowiedzieć, jak jego dziecko na nim wypadło. Uznaliśmy, że to będzie impuls do zmiany – opowiadał Jakub Kalinowski. Po sześciu miesiącach testy powtórzono. – Udało nam się poprawić sprawność fizyczną w 86 proc. szkół, które brały udział w tym projekcie – mówił Jakub Kalinowski.

Rada Naukowa programu CCD wyraziła zaniepokojenie aktualną sytuacją pacjentów chorych na cukrzycę. „W Polsce 20 proc. dziewcząt i 31 proc. chłopców ma nadwagę, co sprawia, że są narażone na cukrzycę typu 2 w wieku dorosłym” – czytamy w stanowisku po posiedzeniu Rady.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA