fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Likwidacja OFE załata dziurę w budżecie państwa

Fotorzepa, Robert Gardziński
Rząd stawia sobie ambitny cel na 2020 rok, czyli budżet bez deficytu. Ma się to dokonać głównie dzięki skokowej redukcji dotacji do FUS, bo ten ma zyskać miliardy z reformy II filara emerytalnego.

W środę Ministerstwo Finansów opublikowało projekt budżetu państwa na 2020 r. ze wszystkimi szczegółami. Wyjaśniają one wiele zagadek, jak rząd zamierza zrównoważyć dochody i wydatki w 2020 r. przy jednoczesnej realizacji swoich obietnic wyborczych w ramach tzw. piątki Kaczyńskiego.

Będzie na podwyżki

Zadziwiający jest m.in. założony niski wzrost wydatków całego budżetu. Mają one sięgnąć 429,5 mld zł, czyli tylko o ok. 13,3 mld zł więcej w porównaniu z planem na 2019 r. Tymczasem tylko rozszerzenie programu 500+ na wszystkie dzieci kosztować ma dodatkowe 20 mld zł. Można więc było podejrzewać, że rząd zdecyduje się na radykalną redukcję wzrostu wydatków w pozostałych częściach. 

Czytaj także: Budżet 2020: jednak wzrost obciążeń Polaków 

Szczegóły projektu budżetu pokazują jednak, że nic takiego nie ma miejsca. Inwestycje, które zawsze jako pierwsze idą pod nóż, mają wzrosnąć o ok. 14 proc., a subwencje dla samorządów (które z kolei łatwo ciąć po cichu) – o 9,1 proc. Być może starczy to na podwyżki dla nauczycieli, choć nie równoważy ubytków w kasach samorządów z tytułu obniżki PIT (ok. 6 mld zł).

Co więcej, rząd zdecydował się na wysoki wzrost puli na wynagrodzenia dla jednostek budżetowych. W 2020 r. na ten cel ma zostać przeznaczonych aż 40 mld zł, czyli prawie 5 mld zł i ponad 15 proc. więcej niż w 2019 r. To dobry ruch wyprzedzający wobec spodziewanych nacisków ze strony budżetówki na wzrost płac.

W jakich zatem częściach budżet ma ucierpieć? Po pierwsze, mogą to być wydatki bieżące ministerstw i urzędów, które mają wzrosnąć tylko o 1,1 proc. Nieco mniej też rząd zamierza wydać na obsługę długu (ok. 700 mln zł).

„Niewielka" dotacja dla FUS

Ale największą rewolucję widać w dotacjach do systemu ubezpieczeń, przede wszystkim Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. W 2020 r. dotacja do FUS ma wynieść tylko 26,1 mld zł, podczas gdy plan na 2019 r. to 49 mld zł.

FUS w 2020 r. ma bowiem zostać zasilony ogromnymi kwotami z innych źródeł niż budżetowa dotacja. Przede wszystkim silnym zastrzykiem finansowym ma być opłata przekształceniowa z tytułu likwidacji OFE (tzn. przeniesienia aktywów tam zgromadzonych na prywatne indywidualne konta emerytalne). W projekcie czytamy, że „przychody obejmujące wpłaty z OFE wyniosą 14,4 mld zł". Do tego brak OFE oznacza, że składki dotychczas przekazywane do II filara systemu emerytalnego, czyli ok. 3,5 mld zł, pozostaną w kasie FUS.

Co więcej, uszczelnienie składek na ubezpieczenia emerytalne i społeczne ma przynieść dodatkowe 2,6 mld zł, a likwidacja limitu 30-krotności składek do ZUS 5,1 mld zł.

Wzrost obciążeń

Szczegóły projektu budżetu rzucają też więcej światła na stronę dochodową, a ta ma się zwiększyć aż o ponad 40 mld zł, i to mimo ubytków z tytułu obniżki PIT. Większość tej kwoty ma dać wciąż kręcąca się gospodarka oraz dalsze uszczelnianie głównie VAT i CIT. Przykładowo, wynagrodzenia w gospodarce mają się zwiększyć o 6 proc., a konsumpcja Polaków nominalnie o 6,4 proc. Uszczelnienie zaś w VAT ma dać ok. 7 mld zł.

Jednocześnie rząd zdecydował się jednak na wprowadzenie rozwiązań, które bezpośrednio obciążą kieszenie Polaków. Oprócz wspomnianej już likwidacji limitu składek na ZUS wzrośnie akcyza na alkohol – co ma przynieść budżetowi 1,1 mld zł. Do tego najbogatsi zapłacą daninę solidarnościową – 1,1 mld zł, zmiany w podatkach dochodowych dla firm mają dać 1,4 mld zł, a urealnienie poboru opłaty recyklingowej, czyli za foliówki – 1,5 mld zł.

Deficyt w tym roku to 11,9 mld zł

Zamiast planowanych w ustawie budżetowej 28,4 mld zł deficytu kasa państwa w tym roku może się zamknąć dziurą w wysokości 11,9 mld zł – wynika z projektu budżetu na 2020 r. Obniżenie deficytu wynikać ma głównie z dobrego wykonania dochodów podatkowych. Przykładowo wpływy z VAT mają wynieść 185,4 mld zł zamiast zaplanowanych 179,6 mld zł. Wpływy z CIT mają wynieść 40,3 mld zł zamiast założonych 34,8 mld zł, zaś z PIT 65,8 mld zł wobec 64,3 mld zł. Tak wysokie wykonanie dochodów w 2019 r. daje podstawę do bardziej optymistycznego planowania wpływów w 2020 r. Dlatego rząd zakłada, że z VAT pozyska w sumie 200 mld zł, zaś z CIT 41,8 mld zł. Ciekawe są plany dotyczące PIT. Projekt zakłada, że wpływy z niego wyniosą 66,5 mld zł, czyli o 0,7 mld zł więcej niż w tym roku, mimo ubytku o ok. 6 mld zł w efekcie obniżki PIT. ?

Marcin Mrowiec główny ekonomista Banku Pekao SA

Budżetowi w 2020 r. pomagać będą czynniki jednorazowe, w tym z opłaty przekształceniowej związanej ze zmianami w OFE. To oczywiście rodzi pytanie o trwałość obniżenia deficytu po roku 2020 – o to, czy w kolejnych latach znajdą się inne źródła wpływów na miejsce tych założonych jednorazowo na rok 2020. Oprócz tego dużo zależeć będzie od sukcesów w dalszym ograniczaniu luki VAT (projekt zakłada tu 7,7 mld zł dodatkowych dochodów) i innych działań uszczelniających. Tutaj trudno o precyzyjne prognozy – z jednej strony „nisko wiszące owoce" uszczelniania już zostały „zerwane", z drugiej wcześniejsze założenia – pomimo początkowego sceptycyzmu obserwatorów – były spełniane, co uwiarygodnia prognozy bieżące.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA