Budżet i Podatki

Zaskakująco niski deficyt w planach rządu na 2019 rok

Fotolia
Niezwykle ambitny, bez rezerw na negatywne niespodzianki, ale możliwy do wykonania – tak ekonomiści oceniają projekt budżetu państwa na przyszły rok.

Luka w budżecie państwa w przyszłym roku ma wynieść maksymalnie 28,5 mld zł – wynika ze wstępnego planu finansowego państwa, który we wtorek przyjęła Rada Ministrów. Zakładane dochody to 386,9 mld zł (wzrost o ok. 8,5 proc. w porównaniu z planem 2018 r.), a wydatki – 415,4 mld zł (wzrost o ok. 4,5 proc.).

Co pomaga budżetowi

Na tle ostatnich lat zaplanowany deficyt wydaje się zaskakująco niski – jeszcze w budżecie na ten rok mamy limit w wysokości 41 mld zł, a w 2017 r. było to prawie 60 mld zł. Propozycje na 2019 r. można raczej porównywać do ostatecznego wykonania deficytu, czyli 25,3 mld zł w 2017 r. czy spodziewanych 20–30 mld zł w 2018 r.

Czytaj także: Teresa Czerwińska, minister finansów: Zależy nam na dyscyplinie budżetowej

Skąd może wynikać tak niska planowa dziura w kasie państwa? Tu mamy kilka elementów – tłumaczą ekonomiści. Po stronie dochodów pomagać mogą w miarę dobra koniunktura gospodarcza (wzrost PKB o 3,8 proc. i inflacja na poziomie 2,3 proc.) oraz dalsze uszczelnianie systemu podatkowego. – Choć trzeba zdawać sobie sprawę, że te czynniki mają coraz mniejszy wpływ na wzrost dochodów państwa – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Po stronie wydatków bardzo pomocna okazuje się m.in. rekordowo dobra sytuacja na rynku pracy. Im więcej osób pracuje i zarabia więcej, tym większe wpływy ze składki do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i mniejsza dotacja do tego funduszu. Ważna jest też polityka niskich stóp procentowych prowadzona przez RPP, co przekłada się m.in. na znacząco niższe niż kilka lat temu koszty obsługi zadłużenia. – Do tego wszystkiego dochodzi pewna dyscyplina budżetowa, wydaje się, że resort finansów stara się trzymać wzrost wydatków w 2019 r. pod kontrolą – zaznacza Kozłowski.

Jest też ryzyko

Pytanie, czy to wystarczy, by zrealizować niezwykle ambitne budżetowe plany na 2019 r.? – Możliwe, że tak, choć wydaje się, że projekt jest przygotowany na styk, to znaczy pozbawiony jest pewnych rezerw, które można by wykorzystać w razie niespodzianek rynkowych – zauważa Kozłowski.

– Dynamika dochodów w projekcie budżetu jest zawyżona, a wydatków zaniżona w porównaniu z fazą cyklu, w której się znajdujemy – komentuje z kolei Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

– W 2019 r. gospodarka będzie rosła wolniej niż w 2018 r., a takie spowolnienie zawsze oznacza mniejszą dynamikę budżetowych wpływów. Z kolei logika wykorzystania funduszy UE wskazuje, że wydatki na inwestycje powinny być większe – wyjaśnia Jankowiak.

Jego zdaniem także budżet w 2019 r. być może uda się zamknąć deficytem rzędu 28 mld zł, ale ryzyko jego przekroczenia jest spore.

– Gdy rząd tworzył założenie do tego projektu, nie było jeszcze kryzysu tureckiego, podwyżki stóp w Stanach Zjednoczonych i umocnienia się dolara. A te czynniki powodują wzrost prawdopodobieństwa, iż stan finansów publicznych w Polsce pogorszy się, zamiast według przewidywań się poprawić – zaznacza też Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. Rząd planuje deficyt całego sektora finansów publicznych w wysokości 1,8 proc. PKB wobec 2,7 proc. zakładanych w 2018 r.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL