fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Niechciane unijne pożyczki

Przynajmniej 37 proc. pieniędzy z funduszu musi sfinansować cele zielonej transformacji
shutterstock
Na razie tylko pięć państw poprosiło o środki zwrotne z unijnego funduszu odbudowy gospodarki po pandemii. Najpierw muszą się uporać z wielkimi dotacjami.

19 państw dokonało już ratyfikacji decyzji o zasobach własnych, która będzie podstawą prawną zaciągnięcia przez Unię pożyczek na rynku międzynarodowym i sfinansowania z nich dotacji i kredytów z funduszu odbudowy gospodarki po pandemii.

Poza Polską nie zrobiły tego Austria, Finlandia, Estonia, Irlandia, Holandia, Rumunia i Węgry. Komisja Europejska zakłada, że nastąpi to najpóźniej w czerwcu, tak żeby – zgodnie z planem – mogła pozyskać pierwsze środki od międzynarodowych inwestorów w lipcu.

Ciekawy przypadek Hiszpanii

Jeszcze przed zakończeniem ratyfikacji Komisja Europejska poprosiła wszystkie państwa o przesłanie jej krajowych planów odbudowy, które opisują, jak dane państwo chce wydawać pieniądze z funduszu. Wyznaczyła termin do końca kwietnia, żeby mieć jeszcze kilka–kilkanaście tygodni na ostateczną ocenę planów.

Na razie dostała dokumenty od 14 państw, w tym Polski. Jak do tej pory wszystkie opiewają na maksimum przysługujących im dotacji, natomiast większość państw nie chce pożyczek. Z grupy 14 o kredyty wystąpiły tylko – poza Polską – Grecja, Włochy, Portugalia i Słowenia. I to też nie o maksimum przysługujących im środków. Polska np. chce 12,1 mld euro, nieco ponad jedną trzecią tego, co mogłaby dostać. Pożyczek nie chcą Niemcy, Hiszpania, Dania, Francja, Belgia, Łotwa, Luksemburg, Austria i Słowacja.

Widać w tym gronie kraje takie jak Niemcy, które bez problemu same sfinansują inwestycje tanimi pożyczkami, ale też państwa o niższym standingu, jak Hiszpania czy Łotwa. Dla nich pożyczki unijne byłyby bardziej korzystne niż krajowe, ale mogą się obawiać obostrzeń z nimi związanych.

Szczególnie ciekawy jest przypadek Hiszpanii, która wymieniana jest jednym tchem z Włochami jako najbardziej poszkodowana gospodarczo przez pandemię. Kraje podobnej wielkości, ze strukturalnymi problemami, podobnie obdarowane dotacjami z Funduszu Odbudowy, przy czym Włochy proszą o blisko 123 mld euro pożyczek (w porównaniu z 69 mld euro dotacji), a Hiszpania zadowala się 69 mld euro dotacji.

Można jeszcze zmienić zdanie

– Kraje mogą poprosić dodatkowo o pożyczki do końca 2023 r. – tłumaczy Marta Wieczorek, rzeczniczka prasowa KE. Będą musiały tylko odpowiednio zmodyfikować swoje plany odbudowy i dołączyć projekty, które mają być sfinansowane pożyczkami.

W Funduszu Odbudowy wszystkie projekty muszą być zakontraktowane do końca 2023 r., a środki wydane do końca 2026 r. Przynajmniej 37 proc. pieniędzy musi sfinansować cele zielonej transformacji, a przynajmniej 20 proc. – inwestycje cyfrowe. Muszą być spełnione inne szczegółowe kryteria i to może zniechęcać do występowania o pożyczki.

– Pożyczki unijne są atrakcyjne przede wszystkim dla państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz Południowej, bo one same musiałyby więcej zapłacić na rynku. A to są akurat kraje najbardziej obdarowane dotacjami – mówi „Rzeczpospolitej" Zsolt Darvas, ekspert think tanku Bruegel. Mają bowiem dziesiątki miliardów euro dotacji z Funduszu Odbudowy, kolejne miliardy z budżetu UE na lata 2021–2027, wreszcie ciągle do wydania do końca 2023 r. około połowy środków z budżetu na lata 2014–2020.

Problem z projektami

– To są ogromne pieniądze, wielu państwom może po prostu brakować zdolności administracyjnych do przygotowania projektów i inwestycji – zauważa Darvas. Według niego sytuacja jeszcze się jednak zmieni, bo projekty dotyczące pożyczek można przesyłać do końca 2023 r. I np. Hiszpania już zapowiedziała, że to zrobi. – Rzeczywiście kontrast między Hiszpanią i Włochami jest spory. Ale we Włoszech i premier Mario Draghi, i minister finansów Daniele Franco to świetni menedżerowie i zdążyli już te projekty przygotować – mówi Darvas.

Unijny pakiet odbudowy opiewa na 750 mld euro, z czego 390 mld to dotacje, a 360 mld euro to pożyczki. Każde państwo może wystąpić o pożyczki do wysokości 6,8 proc. swojego dochodu narodowego netto.

Przy czym założono, że część z nich nie wystąpi, i dokonano kalkulacji, biorąc pod uwagę te państwa, które wcześniej skorzystały z pożyczek na ratowanie miejsc pracy z programu SURE. I dlatego kwota 360 mld euro to mniej więcej połowa maksimum, o które mogłyby poprosić państwa członkowskie. Dopiero za 2,5 roku okaże się, czy zostanie ona wykorzystana.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA