Reklama

„Piątka” PiS to nie perpetuum mobile. Ktoś za to zapłaci

W najlepszym razie tylko co szósty złoty wydany na nowe programy PiS wróci do budżetu państwa. Polacy pokochali nowe obietnice, ale by je sfinansować, trzeba zaciągnąć dług lub podnieść podatki.
„Piątka” PiS to nie perpetuum mobile. Ktoś za to zapłaci

Foto: AFP

– Nigdy rządowe transfery nie przybierają takiej skali i nie mają takiego przełożenia na gospodarkę, by stały się swoistym perpetuum mobile – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – To znaczy, że do budżetu wraca tylko nieznaczna część takich wydatków – wyjaśnia.

Czytaj także: Z „piątki” PiS niewiele wróci do budżetu

Jaka to może być część w przypadku tzw. nowej piątki PiS? Najbardziej optymistyczne szacunki, wynikające m.in. z analiz przedstawianych przez resort finansów, mówią o 8–9 mld zł dodatkowych wpływów budżetowych z podatków (głównie VAT) oraz składek (m.in. do ZUS).

Czytaj także: Gdy konsumpcyjny impuls wygaśnie

– Moim zdaniem to jednak mrzonka – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku. I wylicza, że kasa państwa na nowych transferach może zarobić 9–13 proc., czyli 3,6–5,2 mld zł, jeśli ich wartość sięgnie 40 mld zł rocznie.

Reklama
Reklama

– Skąd rząd weźmie pozostałe pieniądze? Tu mamy sprzeczne wypowiedzi, raz wszystko ma się sfinansować właśnie dzięki impulsowi fiskalnemu i uszczelnianiu VAT. Innym razem słyszymy, że jednak trzeba będzie pożyczyć pieniądze i wzrośnie deficyt – przypomina Aleksander Łaszek, główny ekonomista Fundacji FOR. – Najpewniej skończy się na cięciu innych wydatków, podnoszeniu podatków i życiu na kredyt – dodaje.

Tymczasem Polacy pokochali nową „piątkę" PiS, choć niekoniecznie oznacza to, że oddadzą swój głos na tę partię – wynika z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla „Rzeczpospolitej". Wszystkie propozycje zyskały co najmniej po 60 proc. poparcia i głosów zadowolenia, i to wśród wyborców wszystkich partii. Co ciekawe, respondentom najbardziej do gustu przypadł pomysł zwiększenia kosztów uzyskania przychodów w celu zmniejszenia podatków. Takie rozwiązanie popiera aż 81,7 proc. Polaków.

Te opinie pokrywają się ze zdaniem ekonomistów, którzy także uważają, że najlepszym z punktu widzenia rozwoju gospodarczego rozwiązaniem jest obniżenie klina podatkowego. – Może to się pozytywnie odbić na rynku pracy – zaznacza Michał Myck z Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA. Obniżenie obciążeń podatkowych będzie najbardziej odczuwalne dla osób o niskich zarobkach, a to z kolei może ich wyciągnąć z pracy w szarej strefie.

– Pozostałe propozycje, jak 13. emerytura czy 500+ na każde dziecko, bez wątpienia są kupowaniem głosów wyborczych i dla gospodarki mają efekt bardzo krótkotrwały – dodaje Łaszek.

Budżet i podatki
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Budżet i podatki
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Budżet i podatki
Krzysztof Gawkowski o podatku cyfrowym: My w Polsce sami sobie tworzymy prawo
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Budżet i podatki
FOR i WEI: Mniej 800+, wiek emerytalny w górę, prywatyzacja, dług do 70 proc. PKB
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama