fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Wirus dziurawi kasę państwa

Mateusz Morawiecki
Bloomberg
Wbrew przepowiedniom pesymistów, programy pomocowe nie zrujnowały finansów publicznych. Ale do ideału też jest daleko. Pandemiczny deficyt będzie ciążył rządowi przez lata.

Na koniec 2020 r. zadłużenie finansów publicznych sięgnęło 56,6 proc. PKB, a deficyt – 8,8 proc. PKB – wynika z prognoz Komisji Europejskiej. Oznacza to, że pandemia wyrwała gigantyczną dziurę w kasie państwa na ok. 200 mld zł, a dług wzrósł o rekordowe 250 mld zł.

– Trudno się temu dziwić, przeszliśmy analogiczną ścieżkę jak większość krajów UE. W odpowiedzi na pandemię rząd podjął kosztowne działania, co wpłynęło na stan finansów publicznych – zaznacza Piotr Bielski, starszy ekonomista Santander Bank. – I dobrze, że tak się stało, bo bez tych działań mielibyśmy większą skalę zniszczeń w gospodarce – dodaje.

Ważne, że mimo pewnych obaw sprzed roku, tak gigantyczny wzrost zadłużenia nie doprowadził do katastrofy finansów publicznych dzięki pomocy banku centralnego, udawało się nam pożyczać pieniądze względnie tanio. – Ale trudno też uznać, o czym chce nas przekonać rząd, że nasze finanse są całkiem zdrowe – komentuje Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR. – Używając terminologii medycznej, pacjent może nie jest w stanie krytycznym, ale stan jest ciężki, stabilny w krótkim okresie – zaznacza Dudek.

Ekonomiści przyznają, że także w 2021 r. kondycja kasy państwa nie powinna być dramatycznie zła – nawet jeśli konieczne będzie uruchomienie kolejnych programów pomocowych (ze względu na zaostrzenie się sytuacji epidemicznej). – Pod koniec 2020 r. rząd dokonał dużych, na wcześniej niespotykaną skalę, przesunięć wydatków, które mają odciążyć budżet w 2021 r., co może przyczynić się do istotnej poprawy wyniku sektora w tym roku. Moim zdaniem deficyt może zmniejszyć się z ok. 9 proc. PKB w 2020 r. do 6 proc. PKB w 2021 r. – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Niemniej ta wyrwa w kasie państwa będzie się za nami wlokła przez lata. W końcu rząd będzie musiał coś z tym zrobić – zaznacza Jankowiak.

Deficyt na poziomie 6 proc. to wciąż sporo, ale warto przypomnieć, że ostatnio Bruksela dała zielone światło do luźniejszej polityki fiskalnej w całej UE, nawet do 2022 r., a tolerancja rynków finansowych dla wyższych potrzeb pożyczkowych państwa wciąż istnieje. – Zobaczymy, co się będzie działo od 2023 r. – zastanawia się Piotr Bielski.

Minister finansów Tadeusz Kościński szacował w środę, że zadłużenie państwa nie przekroczyło w 2020 r. 60 proc. PKB wedle unijnej definicji i 50 proc. PKB wedle definicji krajowej. To znaczy, że jest wciąż stosunkowo niskie na tle krajów UE. – Za to można rządowi wytknąć, że w pewnej części wzrost długu wcale nie pokrywał potrzeb wynikających z pandemii, ale z konieczności realizacji wcześniejszych obietnic wyborczych PiS – podkreśla Dudek. – Wbrew temu, co mówią politycy, budżet państwa przed koronakryzysem wcale nie był zrównoważony i nie było tam pieniędzy na pokrycie takich wydatków jak 13. i 14. emerytura – mówi.

W tym kontekście bardzo problematyczna może być realizacja najnowszych propozycji PiS, dotyczących kompleksowej reformy systemu podatkowego w Polsce. Jeśli w kasie państwa nie ma pieniędzy na takie działania, oznacza to, że np. obniżkę podatków dla mniej zarabiających będą musieli sfinansować ci lepiej zarabiający.

Działania resortu finansów w pierwszym pandemicznym roku można też krytykować za kompletny brak przejrzystości, bo większość długu była zaciągana przez instytucje, które znajdują się poza kontrolą parlamentu. A także za zbyt małe wydatki na pobudzenie inwestycji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA