fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

„Wuzetki” nie takie złe

materiały prasowe
W Polsce decyzje o warunkach zabudowy zdominowały praktykę planistyczną – mówi Grzegorz A. Buczek, architekt, urbanista, wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.
Jest pan zwolennikiem likwidacji warunków zabudowy, tzw. wuzetek?
Nie, nie jestem, choć to pewnie brzmi kontrowersyjnie. To narzędzie jest powszechnie krytykowane, a ja jestem pewnie jednym z nielicznych jego obrońców. Moim zdaniem zostało ono zniekształcone przez niewłaściwe praktyki.
A powinno być stosowane zgodnie z intencją ustawodawcy, tak jak jest w Niemczech, których przepisy były inspiracją dla polskiego systemu zarządzania przestrzenią. Tego rodzaju decyzje stosuje się w Niemczech tylko tam, gdzie teren jest już właściwie zurbanizowany i są tylko niewielkie luki w zabudowie. Decyzje o warunkach zabudowy służą do tego, by na takich pojedynczych działkach projektować w sposób maksymalnie zbliżony do bezpośredniego sąsiedztwa, zarówno pod względem cech zabudowy, jak i architektury.
W Polsce ta praktyka została całkowicie nadużyta, decyzje naciągano. Zdominowały praktykę planistyczną.
Wielu inwestorów narzeka na zbyt długi czas oczekiwania na decyzje i różnego typu patologie.
Patologią nie jest długi czas oczekiwania, który zresztą świadczy o negocjowalnym charakterze decyzji, ale rezultat, który najkrócej można określić naciąganiem przepisów, niezgodnie z intencjami ustawodawcy wspieranym przez orzecznictwo administracyjne. Typowe przykłady to nadmierne powiększanie obszaru analizy i minimalizowanie roli planów miejscowych, dla których warunki zabudowy miały być tylko uzupełnieniem, a jest odwrotnie. Większość decyzji o pozwoleniu na budowę jest wydawana nie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania, ale WZ. Są jednak miasta i gminy, gdzie WZ praktycznie się nie wydaje, bo mają plany zagospodarowania.
To się jednak stopniowo zmienia. Od jakiegoś czasu – bez jakiejkolwiek zmiany odnośnych przepisów – w SKO i sądach administracyjnych coraz częściej uznaje się, że nie jest właściwe powiększanie obszaru analizy urbanistycznej – co było narzędziem do naruszania zasady dobrego sąsiedztwa – ponad minimalny zakres tego obszaru określony przepisami.
Czy „wuzetki" są faktycznie głównym winowajcą chaotycznej zabudowy oraz rozlewania się miast?
Tak, bo to narzędzie jest stosowane niezgodnie z intencjami ustawodawcy, przy długoletnim wsparciu orzecznictwa (literalnego) i przy bierności właściwych ministrów, którzy nie proponowali nowelizacji przepisów ustawy i odnośnego rozporządzenia od 17 lat. Ostatnio trend w orzecznictwie się zmienił, co odnotowała „Rzeczpospolita".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA