fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Będzie abolicja dla starych samowoli

Nikt do końca nie wie, ile jest starych samowoli
shutterstock
Inwestorzy, którzy przed wieloma laty wybudowali budynek z naruszeniem prawa, wyprostują jego sytuację.
Abolicja starych samowoli budowanych wejdzie w życie 19 września br. Nie wszystkim inwestorom się ona opłaca. Nie obejmie również każdego nielegalnie wybudowanego obiektu.

Tysiące samowoli

Nowe uproszczone zasady legalizacji samowoli zawierają zmiany do prawa budowlanego. Tzw. abolicja dotyczy tylko obiektów starych, zrealizowanych przed co najmniej 20 laty.
Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w  Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy, ocenia, że choć 20 lat to szmat czasu, wciąż jednak starych samowoli mogą być tysiące.
– Moim zdaniem skala zjawiska jest ogromna. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku rozbudowano nielegalnie tysiące domów jednorodzinnych oraz obiektów gospodarczych. Przez lata ich właściciele nie podejmowali prób legalizacji z obawy przed wysokimi opłatami oraz decyzją o rozbiórce. Woleli się nie ujawniać, bo mogli na tym więcej stracić, niż zyskać – twierdzi Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy.
– Od 19 września br. będą mogli wyprostować sytuację prawną swojego budynku. Nie widzę też większych raf w tych przepisach. Dla mnie są one jasne – tłumaczy mec. Konrad Młynkiewicz.
Nowe uregulowania przewidują więc, że właściciel takiego obiektu (zarządca) będzie mógł się zgłosić do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, a ten z urzędu rozpocznie postępowanie w tej sprawie. W trakcie postępowania może nałożyć obowiązek przedłożenia określonych dokumentów legalizacyjnych, w tym: oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej obiektu budowlanego, ekspertyzy technicznej, czy obiekt nie stwarza zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi oraz czy pozwala na bezpieczne użytkowanie.
Termin na złożenie wspomnianych dokumentów nadzór budowlany określi w postanowieniu. Nie może być on jednak krótszy niż 60 dni od dnia jego doręczenia. Na postanowienie będzie służyło zażalenie.
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego będzie sprawdzał następnie kompletność dokumentów legalizacyjnych i wyniki ekspertyzy technicznej. Jeżeli nie będzie miał zastrzeżeń, wyda decyzję legalizacyjną, pozwalającą korzystać legalnie z obiektu. Nie trzeba będzie starać się o pozwolenia na użytkowanie.
– Nowe przepisy nie przewidują żadnej opłaty legalizacyjnej. Nie nakładają też obowiązku sprawdzenia, czy samowola narusza miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – wyjaśnia mec. Konrad Młynkiewicz.

Nie dla wszystkich taki rarytas

Nie oznacza to jednak, że nadzór budowlany zawsze będzie stosował taryfę ulgową i zawsze będzie można liczyć na pozytywne rozstrzygnięcie.
– Nie ma żadnej gwarancji, że powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nie wręczy inwestorowi decyzji rozbiórkowej – ostrzega Mariola Berdysz, architekt oraz dyrektor fundacji „Wszechnica Budowlana".
Okazuje się, że może to zrobić w dwóch wypadkach. Po pierwsze, gdy inwestor nie dostarczył wszystkich dokumentów albo ich nie uzupełnił na wezwanie nadzoru budowlanego. Po drugie, z przedłożonej przez niego ekspertyzy technicznej wynika, że obiekt nie może być bezpiecznie użytkowany w sposób zadeklarowany przez właściciela.

Czasami warto zrezygnować

Z abolicji starej samowoli budowanej nie będzie można skorzystać także, gdy nadzór budowlany wydał wcześniej nakaz rozbiórki samowoli. Natomiast gdy nadal toczy się postępowanie, wówczas wolno zastosować nowe przepisy.
Abolicja nie obejmie także nadmiernie rozbudowanych altan znajdujących się na terenie rodzinnych ogrodów działkowych. Często są to nielegalnie pobudowane domy jednorodzinne.
Czasami też dla inwestora bardziej korzystne będą obowiązujące już przepisy niż te, które na dniach wejdą w życie.
– Obecnie starą samowolę można zalegalizować na podstawie art. 103 prawa budowanego. Stanowi on, że jeżeli nielegalna budowa została zakończona przed dniem wejścia w życie prawa budowlanego z 1994 r., tj. przed 1 stycznia 1995 r. – wyjaśnia Mariola Berdysz.
Komu się bardziej opłaca złożenie wniosku na podstawie art. 103?
– Przede wszystkim osobom, które nie mają tytułu prawego do gruntu, na którym stoi legalizowany obiekt, np. od lat toczy się postępowanie spadkowe. Nie mogą więc złożyć w nadzorze oświadczenia o prawie do dysponowania nieruchomością. Wtedy mogą skorzystać z rozwiązań prawa budowlanego z 1974 r. – podkreśla Mariola Berdysz.
Ale też nie jest to rozwiązanie idealne. Prawo budowane z 1974 r. przewiduje, że inwestycja musi być zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, jeżeli tak nie jest, nadzór budowlany ma prawo wydać nakaz rozbiórki.
– Ale w razie wydania takiej decyzji inwestor może złożyć wniosek o odroczenie rozbiórki obiektu objętego nakazem. Nadzór budowlany może także zezwolić na czasowe użytkowanie takiego obiektu ze względu na przesłanki społeczne lub gospodarcze. Przykładowo nielegalnie wybudowany dom jest jedynym dachem nad głową dla rodziny albo w budynku z nakazem mieści się warsztat samochodowy, który jest jedynym źródłem dochodu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA