fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Szkocja to najbardziej proeuropejska część Brytanii

materiały prasowe
Jarosław Wiśniewski, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

Nowy brytyjski premier Boris Johnson odwiedził Szkocję. Zapowiada, że chce ratować jedność Wielkiej Brytanii. Na jakich zasadach funkcjonuje ten szkocko-brytyjski związek?

Przede wszystkim na podstawie procesu decentralizacji nazwanego w Wielkiej Brytanii dewolucją. Chodziło o oddanie części władzy, uprawnień i przywilejów krajom wchodzącym w skład Zjednoczonego Królestwa. Zapoczątkował to rząd  Tony'ego Blaira. W Irlandii Północnej problem rozwiązano poprzez porozumienie wielkopiątkowe z  1998 r. Natomiast w Szkocji zostało przeprowadzone w tej sprawie referendum w 1997 r. Od tego czasu funkcjonował niezależny szkocki parlament i przez lata nie było większych niesnasek pomiędzy Londynem a Edynburgiem. Wynikało to z tego, że w obu parlamentach większość miała Partia Pracy. Wielu prominentnych szkockich polityków z tej partii było też ważnymi politykami w Londynie – np. Szkot Gordon Brown najpierw był ministrem finansów, a później premierem Wielkiej Brytanii. Ta unia zapewniała spokój. Sytuacja zaczęła się zmieniać po 2011 r., kiedy szkoccy nacjonaliści zdobyli zdecydowaną większość mandatów w parlamencie w Edynburgu.

To oni doprowadzili w 2014 r. do referendum w kwestii odłączenia się od Zjednoczonego Królestwa. Jednak 55,3 proc. Szkotów zagłosowało za pozostaniem.

Największym wyzwaniem było wówczas ustalenie waluty. Niezależna Szkocja po ewentualnym uzyskaniu niepodległości zakładała zachowanie funta, ale to wymagałoby zgody Londynu. Jednocześnie jeśli chcieliby zostać w UE, to jednym z warunków członkostwa miało być zobowiązanie się do przyjęcia euro. Problem w tym, że w całej Wielkiej Brytanii ta waluta nie jest zbyt popularna. Poza tym dyskutowano kwestie gospodarcze. Bo trudno oszacować, jak miałby wyglądać podział aktywów pomiędzy niepodległą Szkocją a pozostałą częścią Wielkiej Brytanii oraz skąd miałoby pochodzić finansowanie niezależnej Szkocji. W tej chwili większość wpływów pochodzi ze złóż ropy i gazu w Morzu Północnym. Jednak ceny ropy dosyć drastycznie się wahają, a według większości ekspertów złoża w tamtym rejonie powoli już się wyczerpują. Obok sentymentu większości Szkotów do Zjednoczonego Królestwa to właśnie te czynniki zadecydowały o porażce opcji niepodległości w 2014 r.

Dlaczego teraz miałoby dojść do secesji?

Po pierwsze, w referendum brexitowym większość Szkotów jednak zagłosowała za pozostaniem we Wspólnocie. To chyba najbardziej proeuropejska część Zjednoczonego Królestwa. Po drugie, wpływa na to niepopularność Partii Konserwatywnej w Szkocji, a zwłaszcza obecnego premiera Borisa Johnsona. Trzeci punkt to obawy związane z ewentualnym bezumownym brexitem i jego konsekwencjami dla Szkocji.

Czy obecna sytuacja może przyczynić się do powstania radykalnych ruchów w Szkocji, które będą używać argumentu siły w walce o niezależność?

Nie wydają mi się realne jakiekolwiek próby wymuszania niepodległości Szkocji przy użyciu przemocy. Jednak ewentualny bezumowny brexit, jeśli do niego dojdzie po 31 października, spowoduje, że absolutnie wszystko będzie możliwe – łącznie z tym, że większość Szkotów stwierdzi, że jest gotowa poprzeć niepodległość.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA