- Ten rząd będzie kontynuował negocjacje w sprawie porozumienia, jednocześnie przygotowując się do wyjścia bez niego - powiedział po głosowaniu premier.
- Pojadę na decydujący szczyt 17 października i bez względu na to, ile instrumentów ten parlament wymyśli, aby związać mi ręce, będę dążył do osiągnięcia porozumienia, co jest interesem narodowym. Ten rząd nie będzie już opóźniał brexitu - dodał.
SPIKER ODCHODZI, RZĄD MA UJAWNIĆ DOKUMENTY
We wtorek Izba Gmin drugi raz głosowała wniosek szefa rządu o samorozwiązanie parlamentu; pierwszy został odrzucony 4 września. Wówczas za wcześniejszymi wyborami głosowało 298 posłów, przeciwko - 56. Opozycja w większości wstrzymała się przed poparciem tego wniosku, ponieważ zależało jej na tym, aby rozwiązanie parlamentu nie zakończyło prac nad przyjętą tego samego dnia przez Izbę Gmin ustawą Benna. W odpowiedzi na wynik tamtego głosowania Boris Johnson stwierdził, że przewodniczący Partii Pracy Jeremy Corbyn jest pierwszym przywódcą opozycji, który odmówił zaproszenia do wyborów.
IZBA GMIN BLOKUJE TWARDY BREXIT
Ustawa autorstwa Hillary'ego Benna z Partii Pracy, przyjęta przez Izbę Gmin w środę, w piątek zatwierdzona przez Izbę Lordów a w poniedziałek podpisana przez królową Elżbietę II, nakłada na gabinet obowiązek ponownego zwrócenia się do Brukseli z prośbą o przełożenie brexitu, jeśli do 19 października brytyjski rząd nie wynegocjuje z UE nowej umowy ws. brexitu lub parlamentarzyści do tego czasu nie poprą brexitu bez umowy.
Ustawę wprowadzono na agendę Izby Gmin 3 września - rząd Borisa Johnsona przegrał wtedy głosowanie w tej sprawie m.in. dzięki głosom 21 parlamentarzystów Partii Konserwatywnej. W związku z zagłosowaniem przez nich przeciwko własnemu rządowi torysi-buntownicy, wśród których są m.in. były kanclerz skarbu Philip Hammond, były sekretarz sprawiedliwości David Gauke i wnuk Winstona Churchilla sir Nicholas Soames, mają zostać za to pozbawieni możliwości zasiadania w ławach rządowych oraz ponownego startu z list Partii Konserwatywnej, co de facto oznacza ich usunięcie z partii. Projekt przejęcia kontroli nad porządkiem obrad Izby Gmin poparło 328 posłów, przeciw było 301.
2
, a więc na nieco ponad dwa tygodnie przed wyznaczoną na 31 października datą brexitu. Johnson po raz kolejny podkreślił, że jego celem jest doprowadzenie do brexitu w tym terminie.
- Nie chcę wyborów. Społeczeństwo nie chce wyborów. Lecz jeżeli w środę Izba Gmin zagłosuje za ustawą, społeczeństwo będzie musiało wybrać, kogo wysłać do Brukseli 17 października, by załatwił tę sprawę (brexit - red.) i pchnął kraj do przodu - mówił dzień wcześniej Johnson. Według niego, ustawa przygotowana przez opozycję jest równoznaczna z przerwaniem negocjacji i wymuszeniem "kolejnego bezcelowego opóźnienia brexitu, być może na lata". W ocenie Johnsona dalsze przedłużanie brexitu będzie kosztować Wielką Brytanię miliard funtów miesięcznie.
Aby doszło do przedterminowych wyborów wniosek zapowiedziany przez Johnsona będzie musiałaby poprzeć większość dwóch trzecich posłów Izby Gmin.
RZĄD BEZ WIĘKSZOŚCI
1