fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Rees-Mogg: Johnson dobry dla kraju. Wyjdziemy z UE do 31 października

AFP
Jacob Rees-Mogg, czołowy zwolennik brexitu w Izbie Gmin wobec spodziewanego zwycięstwa Borisa Johnsona w wyborach na nowego szefa torysów i kandydata na premiera Wielkiej Brytanii, w rozmowie ze Sky News powiedział, że jego zdaniem "Boris Johnson będzie dobry dla kraju, ponieważ spełni obietnicę opuszczenia UE i zrobi to do 31 października".

Torysi mają ogłosić wyniki wyborów nowego szefa partii o 11:40 czasu lokalnego (12:40) czasu polskiego. O stanowisko lidera ubiegają się Boris Johnson i Jeremy Hunt, ale zdecydowanym faworytem jest Johnson. 24 lipca premier Theresa May złoży na ręce królowej dymisję z zajmowanego stanowiska, a królowa powierzy misję tworzenia nowego rządu zwycięzcy wyborów w Partii Konserwatywnej.

Rees-Mogg jest przekonany, że Johnson będzie dobrym przywódcą nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale również dla Partii Konserwatywnej. Zdaniem posła Johnson może połączyć podzieloną przez stosunek do brexitu partię.

Sky News zwraca jednak uwagę, że misja Johnsona może okazać się trudna, ponieważ większość w Izbie Gmin, która pozwala torysom na stworzenie rządu już dziś opiera się na czterech głosach, a wkrótce może być jeszcze mniejsza. 1 sierpnia w Brecon i Radnorshire odbędą się wybory uzupełniające do Izby Gmin, w których torysi prawdopodobnie stracą dwa mandaty na rzecz Liberalnych-Demokratów - zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w UE.

Sky News pisze też, że Theresa May podczas pożegnalnego przyjęcia na Downing Street mówiła do zebranych tam parlamentarzystów, że ich priorytetem w czasie jej urzędowania było uniemożliwienie Jeremy'emu Corbynowi, liderowi Partii Pracy, objęcia urzędu premiera.

Wyboru nowego lidera torysów dokonało 160 tys. członków partii wybierze spośród dwójki: Boris Johnson (były szef MSZ, były mer Londynu) i Jeremy Hunt (obecny szef MSZ). Głosowanie zakończyło się 22 lipca.

Dwójkę kandydatów na stanowisko szefa partii i premiera wyłonili w serii głosowań posłowie Partii Konserwatywnej. Ostatecznego wyboru dokonują jednak wszyscy członkowie partii. Faworytem wyborów jest Johnson.

Boris Johnson zapowiedział, że jako premier Wielkiej Brytanii na pewno doprowadzi do brexitu do 31 października. Johnson jest przekonany, że uda mu się wynegocjować nową umowę ws. brexitu z UE, ponieważ umowa wynegocjowana przez Theresę May jest "martwa".

Johnson zadeklarował też, że jest gotów przeprowadzić tzw. twardy brexit - czyli brexit bez umowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu przeciwna jest jednak część parlamentarzystów Partii Konserwatywnej. Niektórzy z nich deklarują, że gdyby rząd Johnsona zmierzał do twardego brexitu, zagłosowaliby za wotum nieufności dla własnego gabinetu, co oznaczałoby przedterminowe wybory do Izby Gmin.

Do zmiany premiera dochodzi po tym, jak w związku z impasem ws. brexitu, spowodowanym trzykrotnym odrzuceniem przez Izbę Gmin umowy wynegocjowanej z UE przez Theresę May, Bruksela musiała opóźnić datę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii (pierwotnie miało do tego dojść 29 marca) - najpierw na 12 kwietnia/22 maja, a potem na 31 października.

W tzw. głosowaniach orientacyjnych przeprowadzonych w Izbie Gmin żadne z rozwiązań impasu, alternatywnych wobec umowy Theresy May, nie zdobyło większości. Najbliżej większości była propozycja wejścia przez Wielką Brytanię w unię celną z UE po brexicie.

Umowa wynegocjowana przez May była za każdym razem odrzucana m.in. głosami części posłów Partii Konserwatywnej i popierającej rząd Demokratycznej Partii Unionistycznej. Powodem sprzeciwu polityków partii rządzącej wobec umowy brexitowej wynegocjowanej przez szefową rządu jest zawarty w niej mechanizm tzw. backstopu, czyli tymczasowe pozostanie przez Wielką Brytanię w unii celnej z UE, aby uniknąć odtworzenia regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną, co stałoby w sprzeczności z postanowieniami tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

W związku z drugim przełożeniem daty brexitu na Wyspach musiały odbyć się wybory do PE, które wygrała Partia Brexitu Nigela Farage'a, a torysi ponieśli w nich największą porażkę w wyborach powszechnych w swojej historii.

May podała się do dymisji 7 czerwca. Premierem Wielkiej Brytanii była od 2016 roku, od czasu referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, po którym do dymisji podał się David Cameron.

Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw - 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.).

Źródło: Sky News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA