Powstał raport „Diagnoza z miłości".
- Ten raport dotyczył pacjentów, którzy przyszli do nas zachęceni przez swoich najbliższych, żony, córki, synów, partnerki, przyjaciół - mówił Filipek.
- Później większość tych pacjentów nie przychodzi sama, tylko ze swoimi najbliższymi. Jest to rodzaj codziennej miłości. Powinniśmy w relacji dbać o najbliższe – dodał.
Gość tłumaczył, że wykrywalność w chorobach onkologicznych w przypadku raka piersi w 70 proc. rozpoznań jest związanych z badaniem przez samą pacjentkę, albo przypadkowym badaniem przez partnera.
Filipek mówił, że partnerka może zauważyć, że partner często w nocy chodzi do toalety. - Ma bóle, czasami może pojawić się krwiomocz, węższy strumień moczu – to wszystko są pierwsze objawy, które mogą się z rakiem prostaty, nie tylko łagodnym przerostem – tłumaczył doktor.
- Oczekujemy, żeby za tymi pierwszymi objawami poszło przekonanie „słuchaj kochany, idź do urologa, ja cię proszę". Mężczyzna jest strasznie oporny, bo się nie chce badać. A przecież efekt leczenia zależy od wczesnego rozpoznania – zaznaczył.
Mężczyzna od 40. roku życia powinien iść zbadać się do urologa.
- Jeśli ma PSA poniżej 1, to praktycznie nie grozi mu rozwój raka prostaty. W przypadku mężczyzny, który w 60. roku życia będzie miał poniżej 2, też mu nie grozi rak - tłumaczył Filipek.
- Ale to PSA ma różne tendencje wzrostowe związane z chorobami prostaty – dodał.
Są też nowe narzędzia, które pokazują ewentualną możliwość zachorowania na nowotwór.
- Powstało narzędzie 4kscore, które pokazuje jakie jest zagrożenie w rozwoju raka prostaty w ciągu 20 lat. Inne badanie pokazuje, czy ktoś nie jest w grupie, która genetycznie ma uwarunkowanie dotyczące raka prostaty. Jest to tzw. płynna biopsja – wyliczał gość.
Filipek podkreślił, że badania pokazały, że pomoc najbliższych i wzajemne przeżywanie ma większy efekt terapeutyczny niż chemioterapia.
Zaznaczył, że to nie tylko sam pacjent choruje, ale cała rodzina. - Wszyscy są objęci procesem leczenia, zastanawiają się, co będzie później, czy chory przeżyje, czy mu się wszystko poukłada – mówił.
W przypadku raka prostaty patrzy się na przeżycie dziesięcioletnie.
- Rak prostaty jest drugim najczęstszym nowotworem u mężczyzn po raku płuc. W ciągu roku jest notowane ok. 15 tys. nowych zachorowań. Na szczęście spadła umieralność, bo wykrywamy we wczesnym etapie i weszły nowe formy leczenia -podał gość.
- Wsparcie rodziny, czasami niedocenianie, jest niesamowicie ważne – dodał.