fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Państwowi ochroniarze zabrali prywatnym już miliard złotych

Firmy ochrony twierdzą, że ekspansja państwa podważa ich wiarygodność
AdobeStock
Kontrolowane przez rząd firmy i instytucje pozbywają się komercyjnej ochrony. W jej miejsce wprowadzają formacje droższe, ale własne.

Branża security jest zaniepokojona, bo nietransparentne procedury przejmowania przez państwowe firmy zleceń psują rynek i łamią zasady konkurencji. Do odtwarzanych pospiesznie zbiurokratyzowanych struktur trafia już blisko 1 mld zł z wartego 9 mld zł rocznie biznesu ochrony w kraju.

Poczta w natarciu

– Już od pewnego czasu obserwujemy zjawisko rezygnowania przez znaczące spółki skarbu państwa z usług komercyjnych firm ochrony. Ten trend jest wyraźnie widoczny zwłaszcza w przypadku dużych spółek o strategicznym znaczeniu, np. energetycznych – twierdzi Mirosław Greber, wiceprezes Zarządu Grupy Impel ds. handlowych.

Według Impela, usługi wcześniej outsourcingowane przejmowane są coraz częściej przez odtwarzane wewnętrzne struktury ochronne państwowych korporacji. Kontrakty przejmują też inne państwowe firmy, takie jak Poczta Polska, które rozwijają energicznie pod swoją marką nowy rodzaj usług.

– Impel musiał uwzględnić w swojej strategii niepokojący rozwój sytuacji i uszczuplanie w ten sposób krajowego rynku ochrony – twierdzi Greber.

Wiceprezes Impelu nie obawia się jednak poważniejszych zmian na rynku ochrony np. jednostek wojskowych. Giełdowa firma zamierza utrzymywać na tym rynku znaczącą pozycję.

Licząca 2,5 tys. spółek i zatrudniająca 250 tys. pracowników branża alarmuje, że polityka rugowania komercyjnych spółek ochrony z obiektów publicznych w ostatnich dwóch latach znacznie przyspieszyła, a w strategicznych przedsiębiorstwach energetycznych czy zbrojeniowych racjonalny outsourcing znalazł się w totalnym odwrocie.

Zakwestionowana wiarygodność

Beniamin Krasicki, prezes firmy City Security, narzeka utratę zarobku, zwraca także uwagę na inne poważne konsekwencje obecnej polityki władz. Kontrakty na usługi dla instytucji publicznych oprócz tego, że zwykle stanowiły nawet 20–30 proc. przychodów City Security, gwarantowały stabilność biznesu, budowały prestiż i wiarygodność. – Teraz nowa praktyka państwowej konkurencji tę rynkową wiarygodność podważa – dodaje.

Sławomir Wagner z Polskiego Holdingu Ochrony nie może zrozumieć, dlaczego nie brane są pod uwagę wyliczenia, że usługi świadczone przez państwowych strażników są dwuipółkrotnie droższe od komercyjnych. – Do tego zanika rynkowa rywalizacja i eliminowane są transparentne procedury, bo w coraz mniej jasnym procesie rozdzielania zleceń zupełnie zbędne okazały się przetargi publiczne – narzeka Wagner.

Czy premier wyznacza strażników

Polski Holding Ochrony zbulwersowany sytuacją napisał w tej sprawie jeszcze przed wakacjami list do premiera Mateusza Morawieckiego. Sławomir Wagner argumentował w nim, że de facto mamy do czynienia z ograniczaniem wolnej konkurencji, która powinna wyznaczać zasady na rynku, dając wszystkim równe szanse dostępu do kontraktów publicznych, a wybór znacznie droższych usług kłóci się z racjonalnym wydawaniem pieniędzy podatników.

Paweł Szrot, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, odpisał mu, że w świetle przepisów wybór sposobu ochrony obiektów publicznych należy do kierownika instytucji, a nie premiera. A ochrona obiektów ważnych dla bezpieczeństwa publicznego i interesów państwa nie może opierać się tylko na kalkulacji cenowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA