fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Adam Abramowicz: Nie zostawiajmy teraz przedsiębiorców

tv.rp.pl
Należy płacę minimalną zamrozić na poziomie obecnego roku. Skoro pieniędzy w budżecie nie ma na dalszą pomoc, to nie twórzmy dodatkowego obciążenia firm w czasie, kiedy część z nich liże rany po blokadzie - mówi Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, gość programu Pawła Rożyńskiego.

1 lipca gospodarka została rozmrożona, firmy mogły zacząć działalność i pomocy już nie potrzebowały, ale teraz mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją, zaczynają się blokady firm w poszczególnych powiatach. Gdyby te działania ograniczały się tylko do zwiększania rygorów, to firmy musiałyby sobie jakoś poradzić. Ale w zaznaczonych na czerwono powiatach ma być zakaz prowadzenia działalności (dotyczyć ma fitness, salonów masażu i innych branż). Jeżeli rząd zabrania przedsiębiorcom działalności , to powinien ponieść konsekwencje tego kroku. To nie jest sytuacja naturalna. Kiedy jest zabronione prowadzenie działalności gospodarczej, w imię dobra wspólnego jakim jest zwalczanie epidemii, to trzeba za to zapłacić przedsiębiorcom. Przecież przedsiębiorca, który będzie pozbawiony możliwości zarabiania ma zobowiązania. Ma czynsz, ZUS, musi płacić pracownikom. Wystąpiłem z pismem do rządu w tej sprawie. Jeżeli nie mamy środków na odszkodowania dla zablokowanych firm, to ich nie blokujmy a jeżeli blokujemy to musimy za to zapłacić.

Co pan proponuje?

Mieliśmy już po 1 lipca sygnały z ognisk epidemii, że przedsiębiorcy nawet bez zamknięcia mieli tam problemy. W ogniskach ludzie przestają chodzić do sklepów i nie korzystają z usług. Skonsultowaliśmy się z PFR. Zostały im pieniądze z tzw. Tarczy finansowej i można by było ich teraz użyć. Proponujemy, żeby samorządy w systemie elektronicznym wypłacały pieniądze, o które będą zwracali się przedsiębiorcy, w zależności od tego czy są zamknięci rozporządzeniem z czerwonej strefy albo ograniczeniami z czerwonej i żółtej. Czekam na odpowiedź od pani premier w sprawie tej sprawie.

Rząd powinien ustalić konkretne kwoty wsparcia w poszczególnych sytuacjach?

Pewnie nie da się określić dokładnie strat danej firmy. Poprzednio przyjęto, że są to konkretne spadki obrotu. Można to zostawić, bo będzie najprostsze i najszybsze. Gdyby był to stan klęski żywiołowej, to odszkodowania należałyby się z przepisów prawa. Logiczne jest, że nie można zostawić kogoś, komu się zabrania prowadzić działalności. Wszystko jest do rozważenia, bo mamy tylko kilka powiatów. Nie są to ogromne pieniądze. Nie przewiduję, żebyśmy wrócili do całkowitej blokady, bo były deklaracje, że jej nie będzie. Skoro pieniądze w PFR jeszcze są, to użyjmy ich i uspokójmy przedsiębiorców. Już mam lawinę telefonów i maili „Co mamy zrobić, bo od soboty musimy zamknąć np. solaria, które z trudem odbudowywały klientów. Mamy czynsze, pracowników, koszty. Kto nam je pokryje?". To niezwykle dramatyczna sytuacja przedsiębiorców.

Skąd opór w rządzie, skoro pieniądze jeszcze są?

Państwo podjęło ogromny wysiłek finansowy aby ratować firmy i miejsca pracy – ponad 120 mld złotych popłynęło do gospodarki. Udało się – nie ma wzrostu bezrobocia i powszechnych bankructw. Jednak te 120 mld to są nasze przyszłe zobowiązania, te pieniądze trzeba będzie oddać. Dlatego decyzje o całkowitej blokadzie w powiatach powinny być podejmowane naprawdę w ostateczności, bo nie wyobrażam sobie, aby zablokowane firmy można było zostawić bez pomocy.

W mojej opinii do rozporządzenia poprosiłem, żeby firm nie zamykać, a w zamian wprowadzić dodatkowe ograniczenia sanitarne przynajmniej do momentu, kiedy pieniądze na odszkodowania się znajdą. W powiatach o kolorze czerwonym może funkcjonować gastronomia, to pozostałe branże też powinny móc funkcjonować z dodatkowymi obostrzeniami do momentu, kiedy państwo zbuduje program wsparcia firm w punktowych wzrostach zarażeń.

A co z resztą kraju? Powinno się tworzyć kolejne tarcze? Pandemia nie zniknęła, a wręcz się rozkręca.

Mamy zwiększoną liczbę zarażeń, ale niedawno Ministerstwo Zdrowia ograniczyło liczbę łóżek w szpitalach jednoimiennych, a niektóre zlikwidowało. Z tego wniosek, że liczba zarażonych rośnie, ale chorych nie. Skoro te miejsca nie są obłożone, to liczba zakażeń nie powoduje problemów, przeciwko którym działamy. Minister Finansów niedawno mówił o 100 mld zł deficycie, ma być nowelizacja budżetu. Pewnie będzie pokryty obligacjami, bo innego sposobu na to nie ma. Tarcze antykryzysowe to też zobowiązania , przypomnę , ze to kolejne 120 mld zł. Nie możemy się zadłużać w takim tempie w nieskończoność. Żeby rozruszać gospodarkę trzeba podjąć działania, które nie będą pociągały za sobą wzrostu długu i nadwyrężania finansów. Razem z ponad 200 organizacjami przedsiębiorców z Rady przy Rzeczniku MSP przygotowałem pakiet zmian prawnych - dziesiątkę rzecznika. Gdyby rząd chciał podjąć i zreformować gospodarkę właśnie w proponowanym kierunku, to przedsiębiorstwa dostałyby bardzo mocny impuls rozwojowy bez nadmiernego obciążania budżetu.

Co jest w tej dziesiątce?

Z całą dziesiątką można zapoznać się na stronie rzecznika. Dla mikroprzedsiębiorców ogromny problem to ryczałtowy ZUS. Proponujemy wprowadzenie dobrowolnego ZUS-u dla przedsiębiorców wzorem Niemiec, albo wzorem Wielkiej Brytanii bardzo niskiej składki z niską emeryturą (coś na kształt KRUS). Proponujemy też, żeby wpisać do prawa zakaz obciążania mikro i małych przedsiębiorców obowiązkami biurokratycznymi, też na wzór Wielkiej Brytanii. Chcemy, żeby urzędnicy nie mogli robić z przedsiębiorców przestępców poprzez zawieszanie biegu przedawnienia i stawianie zarzutów karno-skarbowych. Chcemy, żeby nie było aresztów wydobywczych. Oczywiście nie negujemy, że wśród przedsiębiorców są nieuczciwy ludzie i państwo powinno ich eliminować, ale takie areszty po 2-2,5 roku są za długie. Wystarczy 9 miesięcy. Po 2 latach to już nie ma firmy, nawet jak przedsiębiorca zostanie oczyszczony z zarzutów. On nie ma do czego wracać. Chcemy też, żeby sprawy gospodarcze były kończone w ciągu 6 miesięcy, a urzędnicy ponosili realną odpowiedzialność dyscyplinarną i materialną za sprzeczne z prawem decyzje rujnujące firmy. Gdyby rząd chciał podjąć dyskusję na ten temat i to wdrożył, to nasze pomysły nie pociągną za sobą dużych skutków finansowych. Gdyby wprowadzono dobrowolny ZUS, to skutek finansowy dla FUS na chwilę obecną to 6-7 mld zł, przy budżecie tej instytucji w wysokości około 260 mld. Zł, a docelowo neutralny, bo w przyszłości nie będzie wypłat, zasiłków i emerytur dla niepłacących składki.

Rząd zaproponował wzrost płacy minimalnej. Przy kurczeniu się gospodarki, wzrost płacy minimalnej do poziomu 53 proc. średniej krajowej, może wydawać się ryzykowną sprawą.

W dziesiątce rzecznika jest też punkt o płacy minimalnej. Chcemy, żeby była powiązana ze średnią. Związki zawodowe chcą, żeby to była połowa. My też, ale nie w całej Polsce, tylko połowa średniej w powiatach. Zupełnie inna sytuacja jest w Suwałkach, Białej Podlaskiej czy pod Słupskiem, a inna w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Wzrost płacy minimalnej pokazuje, że można pomóc przedsiębiorcom w tej chwili bez budżetowych nakładów. Należy tę płacę zamrozić na poziomie obecnego roku. Skoro pieniędzy w budżecie nie ma na dalszą pomoc, to nie twórzmy dodatkowego obciążenia firm w czasie, kiedy część z nich liże rany po blokadzie. Podniesienie płacy minimalnej spowoduje podniesienie prognozowanej płacy średniej, która kształtuje składkę na ZUS. Sztuczne podniesienie wynagrodzeń spowoduje, że składka znowu wzrośnie, a to podstawowy problem dla mikro i małych przedsiębiorstw.

Czyli doraźnie zamroziłby Pan płacę minimalną, a docelowo uzależnił ją od lokalnych zarobków...

Takie pismo poszło do wicepremier Jadwigi Emilewicz. Proponuję to w oparciu o opinię ponad 200 organizacji przedsiębiorców. Uważamy, że jeżeli płaca minimalna musi być, to powinna być powiązana z parametrem ekonomicznym. Nie może ktoś wstać i powiedzieć „za rok płaca minimalna będzie 6 tys. zł". Będzie wynosiła 6 tys., ale wtedy jak średnia będzie 12 tys zł. Zróżnicowanie na powiaty dałoby duży impuls do rozwoju powiatów, które dzisiaj są słabsze gospodarczo. W powiatach, gdzie płaca byłaby niższa lokowałyby się inwestycje. Oczywiście trzeba to wszystko przemyśleć i opracować system. Podejmijmy dyskusję, bo co roku będzie problem z płacą minimalną.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA