fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polacy leczą zęby na Ukrainie. Jest dużo taniej

Adobe Stock
W Polsce aparat ortodontyczny to wydatek rzędu 4000 zł. Wizyty kontrolne – 150 zł każda. Tymczasem we Lwowie trzeba za to samo zapłacić 2700 zł. Późniejsze wizyty są darmowe.

„W kraju trzeba zapłacić za to w sumie nawet 10 tys. zł, na Ukrainie zaledwie jedną trzecią tej kwoty. Wprawdzie trzeba doliczyć koszty przejazdu, jedzenia i noclegu, ale to i tak się opłaca" – to wszystko wyliczenia bohaterek reportażu o turystyce stomatologicznej z podkarpackiego serwisu Nowiny24.

– Turystyka medyczna, o której mówi się od wielu lat, także w kontekście Polski jako popularnej destynacji, nie jest zjawiskiem masowym. Dla mnie ma same wady i porównałbym ją z „rosyjską ruletką" – ocenia dr n. med. Tomasz Maria Kercz, lekarz stomatolog i redaktor naczelny portalu specjalistycznego Dentonet. – Aby została podjęta decyzja o terapii za granicą, cena wyjazdu obejmująca przelot, pobyt oraz koszty leczenia musi być łącznie niższa niż w kraju, z którego przybywa pacjent. Niebagatelne znaczenie ma także utrudniona kontrola pozabiegowa czy dochodzenie ewentualnych roszczeń po leczeniu przeprowadzonym poza krajem zamieszkania.

Ekspert przestrzega, że w każdym kraju na świecie istnieją praktyki lekarskie oferujące odmienny poziom usług, niekiedy skrajnie różny, dlatego nie powinno się porównywać usług medycznych, biorąc pod uwagę tylko cenę, przestrzega ekspert. A jeśli porównamy ofertę klinik za wschodnią granicą, często znajdziemy tam dużo wyższe ceny za te same usługi z wykorzystaniem tych samych materiałów.

– Sądząc po cennikach ukraińskich klinik, które chcą przyciągnąć zagranicznych pacjentów, celują one raczej w gości z Europy Zachodniej, a nie państw takich jak Polska. Nie jest jednak wykluczone, że znajdą się także polscy pacjenci, którzy będą łączyli zwiedzanie Lwowa lub Kijowa z poddaniem się leczeniu w tamtejszych gabinetach – zaznacza lekarz.

Powody drożyzny

Usługi stomatologiczne drożeją, choć skok cen powoli hamuje. W maju koszt usług dentystycznych wzrósł tylko o 0,17 proc., w całym 2018 r. – 3,64 proc.,wynika z kalkulacji Eurostatu. Powodów, dla których zostawiamy w gabinecie stomatologicznym coraz więcej pieniędzy, jest kilka. Sytuacja w sektorze usług medycznych, zwłaszcza abonamentowych, przedstawia się podobnie jak w stomatologii – jest coraz drożej. Usługi FFS (fee-for-service, opłaty za poszczególne usługi) notują średni roczny wzrost cen ok. 5 proc. jako odzwierciedlenie wzrostu kosztów, szczególnie płac personelu medycznego, które są najistotniejszą składową ceny usług w tym biznesie.

– Od dłuższego czasu na rynku opieki medycznej obserwujemy trend rosnących kosztów pracy, sprzętu i technologii. Usługi dentystyczne nie są tu wyjątkiem – zauważa Anna Rulkiewicz, prezes grupy Lux Med. – Dziś wiele małych gabinetów stomatologicznych decyduje się na przyłączenie do większej sieci, bo dzięki efektowi skali zyskują możliwość negocjowania lepszych warunków przy zakupie materiałów, sprzętu czy szkoleń dla personelu.

Działalność lecznicza, w tym stomatologia, jest w dużej części oparta na zakupie materiałów i usług wysoko przetworzonych. Nie da się również pominąć presji płacowej, podtrzymywanej ustawą o kształtowaniu minimalnych wynagrodzeń w podmiotach leczniczych.

– Wzrost cen nie jest taki sam w każdym z segmentów rynku stomatologicznego – argumentuje dr Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – Największy wzrost zdaje się dotyczyć cen za usługi wysokospecjalistyczne, jak ortodoncja, implantoprotetyka czy endodoncja. Trzeba też doliczyć bardzo wysoki koszt szkoleń, których odbycie warunkuje zajmowanie się daną specjalizacją – wylicza.

Nie liczmy na państwo

Czy można polegać na usługach oferowanych w ramach publicznych świadczeń? Statystyki niestety każą szukać specjalistów na własną rękę. Po czerwcowej korekcie, budżet NFZ wzbogacił się o 4,14 mld zł. Z tej kwoty na stomatologię trafi ponad 26,3 mln zł – to oznacza wzrost o 1,39 proc., do kwoty 1,921 mld zł. Nic dziwnego, że w 2018 r. rynek była zdominowany przez prywatny sektor, do którego trafiło aż 83 proc. wszystkich wydatków na stomatologię, szacowanych łącznie na 10,5 mld zł.

Jeśli ceny usług stomatologicznych będą drożeć, coraz częściej będziemy zwracać uwagę na oferty medycznych wyjazdów na Ukrainę. Tyle że zamiast zwiedzać lwowską operę, pozbędziemy się bolącej ósemki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA