fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kosmiczny wyścig miliarderów. Czas na loty na Marsa

Jeff Bezos wystartował w kapsule swojej firmy Blue Origin we wtorek o godzinie 15. Po 11 minutach i locie na wysokości ok. 100 km znów był na Ziemi
AFP
Po Richardzie Bransonie w przestrzeń kosmiczną poleciał założyciel Amazona Jeff Bezos. SpaceX Elona Muska podobno będzie gotowe do lotów w ciągu najbliższych dni.

Wszyscy trzej są miliarderami i swoje firmy założyli od zera. Najbogatszy jest Bezos z majątkiem szacowanym na 211 mld dol., po nim Musk „wart" 160,3 mld dol. Najbiedniejszy z tej czwórki jest Richard Branson (4,7 mld dol.), który przy swoim eksperymencie korzystał z finansowania zewnętrznego, także ze sprzedaży biletów na przyszłe podróże kosmiczne.

Każdy z nich ma ambicję, żeby pokonać poprzednika. Branson w swoim USS Unity otarł się o kosmos, kapsuła Blue Origin New Shepard z Bezosem na pokładzie przeleciała przez umowną granicę linii Karmana. Czyli w kosmosie była. A autystyczny Elon Musk uważa, że to wszystko nic, bo tak naprawdę interesuje go lot na Marsa. I sam w ogóle nie zamierza lecieć.

AFP

Gdzie jest kosmos

Według uznanych zasad kosmos zaczyna się na 100. km nad poziomem morza. Branson tam nie doleciał. Jego VSS Unity dotarł na 92. km n.p.m. i wrócił na ziemię. Kapsuła Bezosa poleciała o 12 km dalej. Tak jak pasażerowie Bransona, tak i trójka gości Bezosa – 82-letnia emerytowana astronautka Wally Funk, jego brat Mark i 18-letni student z Holandii Oliver Daeman – poza emocjami związanymi z samym startem poczuły przez kilka minut stan nieważkości i zobaczyły czerń kosmosu oraz krzywiznę ziemi.

Dennis Tito
Dennis Tito, pierwszy kosmiczny turysta
shutterstock

Różnica jednak w tych dwóch lotach jest zasadnicza. Branson poleciał i wylądował tak, jak robią to samoloty (przy starcie statek był podczepiony pod samolot-matkę do pewnej wysokości, gdzie został uwolniony, a potem wylądował jak samolot). U Bezosa kapsuła została wyniesiona poziomo przez rakietę napędzaną skroplonymi gazami – wodorem i tlenem. A potem oddzieliła się od rakiety i wylądowała na jego rancho w Teksasie dokładnie tam, skąd wystartowała.

Dla Bezosa to wielki sukces. Widać było dokładnie, jaki był szczęśliwy po wylądowaniu i ile szampana poszło na świętowanie sukcesu Blue Origin.

AFP

Koszt marzeń

Kosmiczna firma Blue Origin powstała w 2000 r., kiedy tylko pojawiły się zyski z Amazona. Potem Bezos sprzedawał akcje Amazona i z tego źródła pokrywał koszty marzeń o lotach ludzi w kosmos w przestrzeni kosmicznej. Zaczynał w 1994 r. w małym magazynie pod Seattle i tam razem z inżynierami pracował na własnym programem kosmicznym. Tyle że nie miał tyle szczęścia co Musk, który zdobywał lukratywne kontrakty rządowe z NASA dla swojego Space Exploration Technologies Corp.

Programy Bezosa, podobnie jak i Richarda Bransona są mniej ambitne, niż wymyślił sobie Elon Musk. New Shepard ma rozwijać podróże w przestrzeń kosmiczną. Długi czas, jaki był mu niezbędny do uzyskania tego, co wydarzyło się we wtorek 20 lipca, pokazuje, że pomysł wcale nie był taki łatwy do realizacji. Przez tych ponad 20 lat pojawiały się coraz to nowe kłopoty techniczne, data startu się przesuwała, a koszty rosły z dnia na dzień. Wszystko pokrywał z prywatnego majątku i nie miało dla niego znaczenia, że na zyski widoków nie było. Tyle że Bezosowi wcale nie chodziło o zyski, tylko chciał pokazać, że loty w kosmos są możliwe. – New Shepard jest raczej inspiracją pokazującą ludziom, że warto jest marzyć, niż kasowaniem pieniędzy ze sprzedanych biletów – uważa Dylan Taylor, prezes firmy inwestycyjnej Voyager Space Holdings. Bezos marzył o podróży kosmicznej, kiedy patrzył na Apollo lądującego na księżycu, i wtedy, kiedy przyjeżdżał na wakacje do dziadka, który pracował w Atomic Energy Commission i w Defense Advanced Research Projects Agency, ośrodkach badań i rozwoju Pentagonu.

W czasie studiów Jeff Bezos wygłosił wykład o budowaniu domów w kosmosie. A wykład zakończył tak: „Przestrzeń kosmiczna jest ostateczną granicą. Spotkajmy się tam". Teraz stało się to możliwe, tyle że takie spotkanie jest bardzo kosztowne. Pasażer Blue Origin – Olivier Darmach – wydał na tę przyjemność 28 mln dol. U Bransona wycieczka kosztuje 250 tys. dol., ale ma podrożeć.

Nie tylko wycieczki

Elon Musk o cenach lotów nie chce mówić, tylko podkreśla, że chce pójść dalej. Jemu nie chodzi wyłącznie o wycieczki kosmiczne, bo jego SpaceX zdominowała już rynek przewozów astronautów NASA i nie miał jakiegokolwiek problemu w pokonaniu Bezosa w zdobyciu wartego 2,9 mld dol. programu budowy statku kosmicznego, który wyląduje na Księżycu. Szuka rządowych kontraktów, mimo że spokojnie mógłby bez nich się obejść, ale w ten sposób zastępuje to, co zazwyczaj robiło państwo. Dotychczasowe koszty programu SpaceX to 5 mld dol. Rynkowa wartość Tesli to 800 mld. A Elon Musk przekonuje teraz, że w tym wyścigu jest ostatni, bo nie zamierza się ścigać. I tak naprawdę chciałby uniknąć zainteresowania, jakie wzbudzili „inni miliarderzy". Dlatego też nie zamierza znaleźć się na pokładzie premierowego lotu SpaceX.

Musk założył Space Exploration Technologies, teraz znaną jako SpaceX, na początku tego wieku i zainwestował w nią 100 mln dol. uzyskanych ze sprzedaży PayPal. Jego głównym celem jest kolonizacja Marsa i uruchomienie Marsjańskiego Transportera Kolonizatorskiego regularnie kursującego między Ziemią a Marsem.

Lata bez zysku

Ile dotychczas kosztował program kosmiczny Virgin Galactic Richarda Bransona? Nie wiadomo. Jedyne, co zostało ujawnione, to że firma nigdy nie miała zysku – od chwili założenia w 2017 r. straciła 889,9 mln dol. To wszystko nie znaczy, że Virgin Galactic jest firmą biedną. Na koniec marca 2021 miała 616 mln dol. w gotówce, jej koszty działalności w 2020 wyniosły 159 mln dol. Sytuacja finansowa VG ma się poprawić, kiedy takie loty, jak w ten niedzielę 11 lipca, staną się bardziej popularne. Jej koszty są również niższe niż eksperymentu Blue Origin Jeffa Bezosa, ponieważ nie potrzebuje wyrzutni rakietowej, tylko pojazd „prawiekosmiczny", który wynoszony jest przez specjalnie skonstruowany samolot. I u Bezosa, i u Bransona pojazdy i urządzenia wynoszące statek kosmiczny czy kapsułę odrywającą się od rakiety to nie są jednorazówki i mogą być jeszcze wielokrotnie wykorzystane. A Branson zaprosił już Bezosa, z którym się przyjaźni, na wycieczkę Unity.

Kto był pierwszy

Przy tej okazji warto jeszcze przypomnieć, że pierwszym człowiekiem w kosmosie był w 1961 r. Rosjanin Jurij Gagarin, a pierwszym turystą biznesmenem w kosmosie nie byli ani Branson, ani Bezos, tylko Amerykanin Dennis Tito. Poleciał w kosmos 28 kwietnia 2001 r. na pokładzie statku kosmicznego ISS wyniesionego przez rosyjskiego Sojuza wystrzelonego z kosmodromu Bajkonur. Miał wtedy 60 lat i za tę przyjemność zapłacił 20 mln dol.

Teraz z największym rozczuleniem wspomina, że najwspanialszy był moment nieważkości, kiedy wszystkie ołówki, którymi wcześniej pisali, zaczęły unosić się w powietrzu. – Byłem w euforii. To był niewiarygodny moment w moim życiu. Widziałem czarną ścianę kosmosu i krągły kształt ziemi. I żeby nie wiem co w moim życiu miało się wydarzyć, to nie ma szans, żeby przebiło tamte doświadczenia. Marzyłem o tym od 1961 r. – mówił Tito.

Tito zaczął rozmawiać z Rosjanami jeszcze w 1991 r., tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego. A kiedy ZSRR upadł, na programy kosmiczne zaczęło brakować pieniędzy. To dlatego 20 mln dol. od Tito bardzo im się przydało.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA