fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tarcze: Pomoc dla polskich firm płynie zbyt wolno

Adobe Stock
Z rządowych programów wsparcia do firm trafiło już prawie 45 mld złotych. Według ekspertów pomoc powinna być przyznawana szybciej niż dotychczas.

Z niemal 45 mld zł, które do tej pory trafiły do firm, najwięcej pieniędzy pochodziło z tarczy finansowej PFR, która działa od trzech tygodni. Według stanu na czwartek pomoc przyznana w jej ramach to

32,7 mld zł. Pieniądze trafiły do 161,4 tys. firm.

– Na ten moment wszystko wskazuje na to, że prawidłowo oszacowaliśmy skalę programu na 100 mld zł oraz liczbę mikro, małych i średnich firm, do których do lipca będziemy mogli dotrzeć z pomocą na ok. 300–350 tys. zł – mówi „Rz" Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. – Mamy do czynienia z największym kryzysem od stu lat i zdawaliśmy sobie sprawę, że pomoc musi być znacząca i dotrzeć szybko – dodaje.

Zapewnia, że pieniądze z tarczy PFR trafiają na konta firm w ciągu 24–48 godzin od złożenia wniosku. Rozpatrywanie wniosków przyspiesza automatyzacja całej operacji. Fundusz ciągle czeka jednak na zgodę Komisji Europejskiej na uruchomienie w ramach swojej tarczy pomocy dla dużych firm. Decyzja KE w tej sprawie przeciąga się.

W ostatnich dniach w Brukseli interweniował premier Mateusz Morawiecki.

W ramach pozostałych tarcz antykryzysowych z ZUS i urzędów pracy do firm trafiło dotąd 11,3 mln zł.

– Pomoc przyznana przedsiębiorcom z wszystkich tarcz to na dziś niespełna 45 mld zł. A przecież rząd zapowiadał wsparcie gospodarki w ramach tarcz antykryzysowych kwotą 212 mld zł, do tego dołożył 100 mld zł z tarczy finansowej PFR. Proces wydatkowania tych pieniędzy jest więc powolny. I nie dzieje się tak dlatego, że firmy nie mają potrzeb – ocenia Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

– Najtrudniejszy moment mamy za sobą. Przed nami jednak wiele trudnych miesięcy – odpowiada Paweł Borys.

I apeluje do firm, by ostrożnie gospodarowały pieniędzmi z tarczy.

Przedsiębiorcy najlepiej oceniają działanie tarczy PFR. Ich zdaniem sprawnie z oceną wniosków o wsparcie i przyznaniem pomocy radzi sobie też ZUS. Najgorzej jest w urzędach pracy, gdzie tworzą się zatory, a na pomoc trzeba czekać tygodniami. – To dowód, że urzędy pracy trzeba scentralizować i skomputeryzować – mówi nasz rozmówca, który doskonale zna proces tworzenia tarcz. – Błędem było dopuszczenie papierowych wniosków o pomoc. Pełno w nich błędów i braków. To wydłuża proces – przyznaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA