fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

W maju w hotelach jeszcze będzie tanio

Adobe Stock
Ceny wyjazdów wakacyjnych są już podobne do ubiegłorocznych. Tylko na maj i czerwiec można znaleźć oferty tańsze niż rok temu.

Rezerwacje nabierają tempa. Polacy, którzy w ostatnich latach polubili podróżowanie, niecierpliwie czekali na odmrożenie turystyki. Największe jest zainteresowanie wypoczynkiem w kraju, ale powoli rusza także zagranica.

Teraz rezerwujący chcą wiedzieć, jak i czym sprzątane są pokoje, jakie środki dezynfekujące są dostępne i czy da się zachować dystans od innych lokatorów. Najważniejsze, że liczba zapytań i rezerwacji zdecydowanie ruszyła po ogłoszeniu przez rząd odmrożenia turystyki.

Czytaj także: Grecja otworzy się dla turystów w lipcu, ale hotelarze i tak się boją pustych plaż

Krócej i bez ryzyka

– Ewidentnie przewartościowaliśmy priorytety przy wyborze noclegu. Liczy się elastyczność oferty, rezerwujemy na krótsze terminy, a im mniejsze ryzyko finansowe w postaci przedpłaty, tym większa popularność miejsca – wyjaśnia Grzegorz Kołodziej, ekspert platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl. Zamknięte restauracje hotelowe, wyłączenie z użytku atrakcji, takich jak sauny, baseny czy siłownie, a także obawa przed zbyt krótkim dystansem społecznym powodują, że kosztem hoteli większe zainteresowanie zyskują apartamenty, domki oraz miejsca z jasno wytyczonymi zasadami sprzątania i czystości. – Przeważającą liczbę zapytań stanowią te dotyczące higieny i porządku w obiekcie – tłumaczy Kołodziej i dodaje, że sezon wiosenny w polskiej turystyce można podzielić na czas przed informacją o jej odmrożeniu i po tym ogłoszeniu. Zanim rząd zapowiedział otwarcie obiektów noclegowych od 4 maja, gdzieniegdzie pojawiały się pojedyncze rezerwacje. Jednak w porównaniu rok do roku w kwietniu odnotowano spadek rezerwacji o 95 proc.

– Gdy pojawiła się informacja, że po majówce hotele zostaną otwarte, po raz pierwszy po 12 marca odnotowaliśmy wyraźny ruch w zapytaniach i znaczący wzrost rezerwacji, z lokalnym maksimum 3 maja – dodaje ekspert. – Wciąż jednak nie czas na hurraoptymizm, bo średnia dzienna liczba rezerwacji z pierwszych dni maja jest wciąż mniejsza względem średniej dziennej z marca – podkreśla. Rezerwacje dotyczą głównie najbliższego weekendu oraz terminów lipcowych i sierpniowych.

Po straconej majówce i pewnie większości maja hotelarze oczekują wzmożonego zainteresowania na wakacje. Jednak nawet największy ruch nie pozwoli odrobić powstałych strat pomimo tego, że ceny utrzymują się na poziomie sprzed roku.

Niektórzy właściciele obiektów oddali walkę o sezon wiosenny walkowerem, bojąc się kolejnych strat – zauważają eksperci platformy Noclegi.pl. Mniejsze obiekty, często z zaledwie kilkoma pokojami, a prowadzone przez osoby starsze jako dodatkowa działalność, nie otwierają się w pierwszym rzucie z obawy przed zarażeniem. Większość jednak rusza w weekend 15–17 maja i to z pełnym wyżywieniem, które gościom będzie podawane do pokojów.

Tańsza jesień

Wyjazdy zagraniczne są na razie wstrzymane i nie wiadomo, kiedy zostaną otwarte granice, uruchomiony transport lotniczy i autokarowy, a to kluczowa dla biur podróży informacja. Na poziomie Unii Europejskiej dyskutowane jest zharmonizowane poluzowanie tych obostrzeń, ale żadnych konkretów nie ma. Wielcy touroperatorzy wnioskują o utworzenie korytarzy drogowych i mostów powietrznych do kurortów wypoczynkowych. Gdyby takie pomysły się zrealizowały, najszybciej ruszy sprzedaż ofert z dojazdem własnym. Dla polskich turystów alternatywą dla wypoczynku krajowego mogłaby być np. Chorwacja, gdzie ceny pobytu z dojazdem własnym są zbliżone do polskich ośrodków. Hotel z wyżywieniem w formie śniadań i obiadokolacji to koszt ok. 600–700 zł za tydzień we wrześniu i ok. 1000–1300 zł w sierpniu. Wszystko jednak zależy od decyzji o otwarciu granic przez Polskę i państwa tranzytowe.

Turyści, w znacznie mniejszej niż w ubiegłym roku skali, rezerwują zwłaszcza wrześniowe i październikowe terminy. Mimo że są atrakcyjne cenowo: hotel trzy–cztero gwiazdkowy w Bułgarii czy Hiszpanii z przelotem, śniadaniami i obiadokolacjami można zarezerwować za 900–1200 zł (za osobę za tydzień). Atrakcyjne są zwłaszcza te oferty, gdzie obowiązuje niska zaliczka, gwarancja najniższej ceny oraz możliwość bezkosztowej zmiany terminu rezerwacji.

Najpopularniejsze kierunki to Turcja, Bułgaria i Grecja oraz Egipt. Hiszpania i Włochy straciły na atrakcyjności, a niedawny apel władz hiszpańskich, by z ostrożnością rezerwować wakacje w tym kraju, zamroził i tak niewielki ostatnio popyt na ten kraj.

Mateusz Jarzębowicz dyrektor ds. produktu Travelplanet.pl

W wyniku obostrzeń związanych z epidemią i zamknięcia granic popyt siłą rzeczy skanalizowany będzie na turystykę krajową. Dlatego biura podróży przygotowują bogatą ofertę turystyki krajowej. To właściwie jedyna wiadoma rzecz dla branży. Nie należy się jednak spodziewać, że biura podróży staną na nogi dzięki krajowemu wypoczynkowi, bo dominująca formuła to rezerwowanie go przez turystów na własną rękę. Chaotyczne rozwiązania dotyczące luzowania rygorów nie sprzyjają również właścicielom hoteli. Możliwość ich uruchomienia przy jednoczesnym zamknięciu hotelowych restauracji, basenów, spa i innych atrakcji czyni pobyt w hotelu mało atrakcyjnym. Konieczność utrzymania restrykcyjnych obostrzeń sanitarnych istotnie podwyższa koszty funkcjonowania, co znajdzie odzwierciedlenie w cenach pobytu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA