fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

W czasie pandemii Polacy stali się dużo bardziej eko

Adobe Stock
Coraz więcej konsumentów jest gotowych zapłacić więcej za produkty i usługi przyjazne dla środowiska, ale różnica w cenie nie może być zbyt wysoka.

Pandemia pokazała, że zmiany klimatyczne i środowisko nie odbywają się w tle, ale mogą w nas wszystkich uderzyć, np. nowymi chorobami. W efekcie już 61 proc. Polaków ogranicza jednorazowe opakowania, a 38 proc. kupuje więcej odzieży z drugiej ręki – wynika z raportu BCG i Vogue Polska. 36 proc. kupuje produkty bio i eko.

Cena to podstawa

Zmiany dotyczą wielu sfer życia, 43 proc. zadeklarowało większą otwartość na alternatywne środki transportu, a już i 31 proc. zmniejszenie spożycia mięsa. – Jeżeli natychmiast nie podejmiemy zdecydowanych działań, to w niedalekiej przyszłości będziemy musieli zmierzyć się z gwałtownymi i nieodwracalnymi zmianami klimatu – mówi Oktawian Zając, dyrektor zarządzający i partner, szef warszawskiego biura BCG. – Przy obecnych prognozach ponad 570 miast może się do 2050 r. znaleźć w niebezpieczeństwie wskutek podnoszącego się poziomu morza. Niekorzystne warunki mogą też w ciągu najbliższych 30 lat skłonić do przesiedleń nawet 250 mln ludzi – dodaje.

Coraz większa jest świadomość, że zmiany muszą dotyczyć całych sektorów, jeszcze kilka lat temu wielu konsumentów nie było świadomych, jak wielkie są koszty środowiskowe branży modowej. Okazuje się, że odpowiada ona za 5 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. – To także aż 20 proc. światowego zużycia wody – mówi Kasia Jordan-Kulczyk, wydawca „Vogue Polska". – Te liczby w ostatnich latach zaczynają się zmieniać, głównie dzięki presji organizacji międzynarodowych, mediów i opinii publicznej.

W efekcie zmian świadomości już tylko co czwarty badany Polak jest przekonany, że nie kupiłby żadnej ekologicznej alternatywy dla dotychczas wybieranych produktów. Natomiast już 66 proc. deklaruje możliwość zapłacenia więcej za etyczną modę, choć w tym przypadku wszystko zależy od różnicy cen, zwłaszcza ubrań.

Przy porównywalnej cenie produktu zwykłego i wersji ekologicznej sięgnęłoby po nią 78 proc., ale wzrost ceny o 10 proc. już zmniejszyłby ten odsetek do 69 proc. W efekcie produkt eko droższy o ponad 20 proc. ma już tylko 39 proc. wskazań, a przy cenie wyższej o ponad 50 proc. sięgnęłoby po niego tylko 19 proc. W przypadku obuwia różnice są jeszcze większe wraz ze wzrostem różnicy w cenie.

Moda z odzysku

Mimo to rynek odpowiada już na ten trend i najwięksi sprzedawcy wprowadzają do obrotu całe linie ubrań powstających z surowców z odzysku bądź z upraw prowadzonych w sposób zrównoważony. Powstają także marki nastawione tylko na taką ofertę jak nowy projekt Dioxide Denim, marka odzieżowa założona przez Monikę Cisło, projektantkę współpracującą z Levi Strauss, UEG, oraz inwestorkę Małgorzatę Walczak.

Marka oferuje ubrania na zamówienie, szyte ze spodni dżinsowych pozyskanych z rynku wtórnego. – Zaczynamy pracę w chwili złożenia zamówienia. W ciągu dwóch tygodni od potwierdzenia zakupu wybrany model jest tworzony w jednej z polskich szwalni. Do jego produkcji wykorzystujemy od trzech do siedmiu par męskich dżinsów z rynku wtórnego i tym samym zaoszczędzamy 10–30 tys. litrów wody – mówi Monika Cisło.

Z własnej woli

Podejście zmieniają też sprzedawcy. – Chcemy, aby do 2023 r. 25 proc. wolumenu sprzedaży brutto pochodziło z bardziej ekologicznych produktów. W czasie kryzysu wywołanego koronawirusem klienci powiedzieli nam, że ekologiczne zakupy stały się dla nich ważniejsze niż wcześniej – mówi David Schneider, dyrektor współzarządzający Zalando. – Jako branża poważnie podchodzimy do zrównoważonego rozwoju, musimy teraz naprawić tę sytuację, aby zbudować stabilniejszą przyszłość dla mody po kryzysie – dodaje. Sektor wprowadza zmiany z własnej inicjatywy, niezobowiązany do tego ustawami.

Konsumenci oczekują od firm zmian w podejściu do środowiska

W połowie marca Parlament Europejski zdecydował, że korporacje nie mogą już bezkarnie szkodzić ludziom i planecie. Posłowie poparli raport, który rekomenduje wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących należytej staranności w zakresie przestrzegania praw człowieka i standardów środowiskowych przez biznes. Jak wynika choćby z niedawnego badania ARC Rynek i Opinia dla Szkoły Głównej Handlowej, już 59 proc. Polaków świadomie wybiera częściej produkty krajowe, 57 proc. unika tych szkodzących środowisku. Wciąż jednak w porównaniu z innymi europejskimi krajami wypadamy dość blado, nasze postawy są co prawda bardziej świadome niż postawy Czechów, jednak mniej świadome niż Włochów i Niemców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA